Nie zamierzała wytykać Camille jej braku umiejętności odpowiedniego radzenia sobie z przegrywaniem. Przynajmniej nie w tym momencie. Bez trudu wychwyciła bowiem, że postawę kuzynka miała dość sztywną. Coś było nie tak. Tylko co? Zastanawiając się nad tym, spojrzała to na kobietę, to na Matthiasa.
- Myślę, że nie muszę się tutaj niczego obawiać. - odpowiedziała, wyraźnie rozbawiona. Częściej niż urokiem wiły, podczas swoich występów posługiwała się jednak innymi zdolnościami. Wolała dzielić się emocjami. Własnymi odczuciami. Sprawiać, że inni poczują to samo. Zrozumieją to, co starała się przekazać. Nie znaczy to jednak, że ze zdolności odziedziczonych po babce nie korzystała wcale. Nic z tych rzeczy. Jako ćwierćwiła, uwielbiała czuć na sobie spojrzenia innych ludzi. Znajdywać się w centrum uwagi. Być podziwianą. Docenianą. To zwyczajnie leżało w jej naturze. A natury, wiadoma sprawa, nie dało się łatwo oszukać. O ile w ogóle.
Zareagowała na pojawienie się kolejnej osoby, posyłając uśmiech w kierunku Atreusa. A w ślad za tym uśmiechem również lekkie skinienie głową.
- Wzajemnie. - odpowiedziała, nie zaprzątając sobie jednak głowy podawaniem własnego imienia oraz nazwiska. Z góry założyła, że te musiało być innym znane? To całkiem prawdopodobne. Celine nie była bowiem przyzwyczajona do tego, aby być dla innych kimś anonimowym. Była na to zbyt rozpoznawalna.
Nie przejmowała się tym, w jaki sposób mogą zostać odebrane jej słowa dotyczące biżuterii. Okropnej obroży. W zasadzie nawet o tym nie pomyślała. Po prostu powiedziała, co jej ślina na język przyniosła. Kiedy zaś Viorica zaczęła ich wszystkim w tym temacie uświadamiać, jedynie uśmiechnęła się zza swojej lampki wina. A następnie upiła zeń łyka. Może dwa. Słuchała, ale czy faktycznie miało to dla niej jakieś znaczenie? Nigdy w ten sposób nie patrzyła na te kwestie.
- Camille, wiesz może cokolwiek na temat niespodzianki, którą tym razem przygotowała ciocia Agnes? - zamiast odnieść się do słów towarzyszki Atreusa, postanowiła zmienić temat. Trochę niegrzeczne? Może, ale też nikt nigdy nie powiedział, że Celine była zawsze grzeczna, uprzejma, miła i tak dalej. - Mi, niestety, nie chciała niczego powiedzieć. A naprawdę nie obraziłabym się za zaspokojenie tej ciekawości. - dodała jeszcze, rozglądając się po pomieszczeniu. Poszukując gospodyni, która na ten moment zdawała się rozpłynąć w powietrzu. Zapewne zajęta musiała być jakimiś przygotowaniami. Jak długo przyjdzie im na to wszystko czekać?
Atreus Bulstrode
Aura Marcusa stanowiła mieszaninę kilku różnych barw, wśród których w szczególności rzucały się w oczy brąz, zieleń, czerwień i szarości. Dwa pierwsze kolory wyraźnie przeważały. Czerwień i szarość natomiast stanowiły raczej dodatek - ten dodatek, który zdawał się najbardziej zwracać na siebie uwagę.