27.07.2024, 19:30 ✶
Dużo się działo, wcale jednak na to nie narzekał. Szczerze, cała sprawa z Lydią i rodziną zamieszkującą Księżycowy Staw była rzeczywiście porąbana i smutna, gdzieś jednak nie umierała pewna ekscytacja i posmak może niebezpiecznej, ale całkiem dobrej zabawy. Szczególnie, gdy gonili poltergeista, czego dowodem mogły być serpentyny, które aktualnie stanowiły dodatkowy element dekoracji.
Podobało mu się tu. Nie mógł powiedzieć czemu konkretnie, czuł jednak, że ta posiadłość z każdą chwilą robiła mu się bliższa, nawet jeśli dalej była pełna kurzu i możliwie jeszcze nieodkrytych niespodzianek.
To były dobre dwa dni.
A teraz ich zwieńczeniem mogło okazać się popijanie herbatki w całkiem przyjemnym gronie.
- Zawsze jak wyjdzie szydło z worka możesz udać, że to dla zdobycia informacji czy coś - podsumował, ignorując zbiorowe odgłosy obrzydzenia. Wziął za to jedno z ciasteczek, które wiedział, że na pewno były pyszne. Jak wszystko co przyrządzała Nora.
Sam też siedział przebrany po kąpieli w stawie, w luźną, czarną koszulkę, oraz wygodne dresowe spodnie. Czuł, że nie wiele mu brakowało, by pójść w drobną drzemkę, na razie jednak jakoś się trzymał. Nie uniknął jednak ziewnięcia, mimo zasłonięcia ust ręką.
- Na pewno nie pcham się już w żadne ustawki z duchami. Choć, ta muszę przyznać była całkiem niezła. Dziękuję Millie za ten genialny plan, w którym udało nam się nie połamać karków. - Wyszczerzył się, po czym upił herbaty.
Zmarszczył brwi, rzeczywiście wyczuwając dziwny, ale znajomy posmak.
- Z czymś mi się to kojarzy - rzucił, nie potrafiąc jednak przywołać z pamięci dokładnie o co chodziło. Upił kolejny łyk, próbując jeszcze raz rozpoznać smak naparu, który znajdował się w jego fioletowej filiżance w czarne kwiatki.
Podobało mu się tu. Nie mógł powiedzieć czemu konkretnie, czuł jednak, że ta posiadłość z każdą chwilą robiła mu się bliższa, nawet jeśli dalej była pełna kurzu i możliwie jeszcze nieodkrytych niespodzianek.
To były dobre dwa dni.
A teraz ich zwieńczeniem mogło okazać się popijanie herbatki w całkiem przyjemnym gronie.
- Zawsze jak wyjdzie szydło z worka możesz udać, że to dla zdobycia informacji czy coś - podsumował, ignorując zbiorowe odgłosy obrzydzenia. Wziął za to jedno z ciasteczek, które wiedział, że na pewno były pyszne. Jak wszystko co przyrządzała Nora.
Sam też siedział przebrany po kąpieli w stawie, w luźną, czarną koszulkę, oraz wygodne dresowe spodnie. Czuł, że nie wiele mu brakowało, by pójść w drobną drzemkę, na razie jednak jakoś się trzymał. Nie uniknął jednak ziewnięcia, mimo zasłonięcia ust ręką.
- Na pewno nie pcham się już w żadne ustawki z duchami. Choć, ta muszę przyznać była całkiem niezła. Dziękuję Millie za ten genialny plan, w którym udało nam się nie połamać karków. - Wyszczerzył się, po czym upił herbaty.
Zmarszczył brwi, rzeczywiście wyczuwając dziwny, ale znajomy posmak.
- Z czymś mi się to kojarzy - rzucił, nie potrafiąc jednak przywołać z pamięci dokładnie o co chodziło. Upił kolejny łyk, próbując jeszcze raz rozpoznać smak naparu, który znajdował się w jego fioletowej filiżance w czarne kwiatki.