– Od kilku godzin głowią się nad dywanami. Temat zastępczy, jeśli mnie pytasz, bo cały czas nie wymyślili jak Was przetransportować we wrześniu w możliwie krótkim czasie. – Lisa odpowiedział Ricie, najwyraźniej traktując pytanie do wuja, jako pytanie do niej. Ostatecznie, to ona wiedziała co się tu dzieje, czyż nie? – Jonathan, jakbyśmy mogli na moment, dostaliśmy od Dolohov kompletną listę zamienników, ale nie jestem pewna co do formy, Anthony zostawił szkic – choć jej głos pozostawał chłodny, tak ostatnie słowo mroziło tak, jakby powiało wprost z Arktyki, – bardzo luźne sugestie dotyczące ostatecznej formuły, w którą trzeba wbić dane. Chciałam to z niego dzisiaj wycisnąć, ale zniknął w okolicach czwartej i do biura już nie powrócił. – O tym, że ów szkic musiała wyciągnąć spod kilkunastu papierowych żurawi już nie wspomniała, bo może i pozwalała sobie na publiczne krytykowanie przełożonego, ale nie zamierzała w tej krytyce przesadzać. Korzystając z tego, że stali przy drzwiach, pociągnęła Jonathana na korytarz, żeby oszczędzić czasu i powiedzieć kilka słów więcej o stanie Shafiqa z ostatnich dni.
– Chyba w rubryce zagranicznej albo plotkarskiej, bo wciąż nie ma zezwoleń na wwożenie ich do kraju. Jeszcze. – odpowiedziała mu Tahira nim jeszcze zabrali się do pracy, bo może i była tu od czasu do czasu, ale wiedziała z jakimi zabawkami z rodzinnych stron nie powinna się obnosić. A potem nie tknęła ciastek, zapijając tylko robotę bardzo mocną i wściekle słodką herbatą, taką jak pija się na pustyni. Szczęśliwie Enzo nie byłby w tym biurze tym kim był, gdyby nie wiedział jaką herbatę pija Taśka. I trzeba było przyznać, że jej uśmiech bywał uroczy. Zależy kto co lubił. Kąciki ust zdawały się rozszerzać za bardzo, zęby miała nieco zbyt ostre, oczy nieco zbyt czarne, takie które by pożarły duszę, zaraz po tym, jak rozwarta paszcza pożarłaby nieostrożne ciało. W całości. Zaczynając od głowy. Bujne loki ukrywały złocistą łuskę za uchem i na karku, ale w ferworze pracy można było ją dostrzec. Podobnie jak zęby. Podobnie jak kości, które nie działały zgodnie z ogólnie przyjętą anatomią, ciało było zbyt giętkie w sposób, który raczej wzbudzał trwogę. Isaac był niewątpliwie amatorem intensywnych wrażeń. Lubił też być w centrum uwagi, zwłaszcza teraz, gdy rozpoczął swoją przemowę.
Ludzie w biurze odwrócili głowę ku niemu z zaciekawieniem. Zdążył już się poznać jako osoba absolutnie nie pasująca do standardów OMSHM-u, ale otwarta i zaskakująca szczera jak na zastałe biurowe standardy. Byli mu wdzięczni za dodanie drugiego dnia przekąsek (chociaż część narzekała, że mógł to być jednak ciastkowy czwartek, a nie owocowy), część z nich nawet przychodziła na imprezy integracyjne. Część ludzi go lubiła, część uważała za niegroźnego dziwaka, część zastanawiała się, czy jest tak samo jurny, jak jego kolega z roku. Części przeszkadzał, tej która lubiła to co stare i sprawdzone. Konserwy starały się trzymać od niego jak najdalej, ale też... konserwy nie lubiły siedzieć nadgodzin i wychodziły punkt czwarta, zwłaszcza w takie dni jak ten, w dni w które obu szefów nie było w ich niebiańskim gabinecie.
Dlatego też jego opowieść potoczyła się po ponurym wnętrzu.
– Ej w sumie sufit nie jest tak nisko – ktoś powiedział – Nosz szlag to byłoby najlepsze opiniowanie w dziejach tego biura! – rzucił nieco śmielej ktoś inny. Było kilka nerwowych chichotów, kilka osób zamknęło oczy, choć niewiele – Isaac skupiał uwagę i był z pewnością szalony, ludzie chcieli to widzieć, bo kto wie, może to były jego ostatnie momenty w Ministerstwie Magii w ogóle. Isaac też był farciarzem, bo niewiele osób zarejestrowało obecność Selwyna w drzwiach, a teraz z resztą gdzieś wychodził z panią Velaris. Idealne okoliczności...
– Ja nie będę oceniać. Ja też chce lecieć. – Powiedziała nagle Tahira nie spuszczając oczu z Isaaca. Jej głos rzucał wyzwanie wszystkim w koło, a jednocześnie pobudzał wyobraźnię. Była jedną z pupilek szefa. Jeśli ona to zrobi, nikt nie poleci - dedukowali coraz tłoczniej zebrani wkoło dywanów. Tahira od razu postąpiła do zwitków i wybrała dla siebie dywan czerwono-różowy, o dziwacznych, nowoczesnych wzorach. Zaraz gdy wzięła swój środek transportu, ludzie jak kupcy na targu zaczęli rozwijać pozostałą piątkę eksponując ich wzory.
– Chyba w rubryce zagranicznej albo plotkarskiej, bo wciąż nie ma zezwoleń na wwożenie ich do kraju. Jeszcze. – odpowiedziała mu Tahira nim jeszcze zabrali się do pracy, bo może i była tu od czasu do czasu, ale wiedziała z jakimi zabawkami z rodzinnych stron nie powinna się obnosić. A potem nie tknęła ciastek, zapijając tylko robotę bardzo mocną i wściekle słodką herbatą, taką jak pija się na pustyni. Szczęśliwie Enzo nie byłby w tym biurze tym kim był, gdyby nie wiedział jaką herbatę pija Taśka. I trzeba było przyznać, że jej uśmiech bywał uroczy. Zależy kto co lubił. Kąciki ust zdawały się rozszerzać za bardzo, zęby miała nieco zbyt ostre, oczy nieco zbyt czarne, takie które by pożarły duszę, zaraz po tym, jak rozwarta paszcza pożarłaby nieostrożne ciało. W całości. Zaczynając od głowy. Bujne loki ukrywały złocistą łuskę za uchem i na karku, ale w ferworze pracy można było ją dostrzec. Podobnie jak zęby. Podobnie jak kości, które nie działały zgodnie z ogólnie przyjętą anatomią, ciało było zbyt giętkie w sposób, który raczej wzbudzał trwogę. Isaac był niewątpliwie amatorem intensywnych wrażeń. Lubił też być w centrum uwagi, zwłaszcza teraz, gdy rozpoczął swoją przemowę.
Ludzie w biurze odwrócili głowę ku niemu z zaciekawieniem. Zdążył już się poznać jako osoba absolutnie nie pasująca do standardów OMSHM-u, ale otwarta i zaskakująca szczera jak na zastałe biurowe standardy. Byli mu wdzięczni za dodanie drugiego dnia przekąsek (chociaż część narzekała, że mógł to być jednak ciastkowy czwartek, a nie owocowy), część z nich nawet przychodziła na imprezy integracyjne. Część ludzi go lubiła, część uważała za niegroźnego dziwaka, część zastanawiała się, czy jest tak samo jurny, jak jego kolega z roku. Części przeszkadzał, tej która lubiła to co stare i sprawdzone. Konserwy starały się trzymać od niego jak najdalej, ale też... konserwy nie lubiły siedzieć nadgodzin i wychodziły punkt czwarta, zwłaszcza w takie dni jak ten, w dni w które obu szefów nie było w ich niebiańskim gabinecie.
Dlatego też jego opowieść potoczyła się po ponurym wnętrzu.
– Ej w sumie sufit nie jest tak nisko – ktoś powiedział – Nosz szlag to byłoby najlepsze opiniowanie w dziejach tego biura! – rzucił nieco śmielej ktoś inny. Było kilka nerwowych chichotów, kilka osób zamknęło oczy, choć niewiele – Isaac skupiał uwagę i był z pewnością szalony, ludzie chcieli to widzieć, bo kto wie, może to były jego ostatnie momenty w Ministerstwie Magii w ogóle. Isaac też był farciarzem, bo niewiele osób zarejestrowało obecność Selwyna w drzwiach, a teraz z resztą gdzieś wychodził z panią Velaris. Idealne okoliczności...
– Ja nie będę oceniać. Ja też chce lecieć. – Powiedziała nagle Tahira nie spuszczając oczu z Isaaca. Jej głos rzucał wyzwanie wszystkim w koło, a jednocześnie pobudzał wyobraźnię. Była jedną z pupilek szefa. Jeśli ona to zrobi, nikt nie poleci - dedukowali coraz tłoczniej zebrani wkoło dywanów. Tahira od razu postąpiła do zwitków i wybrała dla siebie dywan czerwono-różowy, o dziwacznych, nowoczesnych wzorach. Zaraz gdy wzięła swój środek transportu, ludzie jak kupcy na targu zaczęli rozwijać pozostałą piątkę eksponując ich wzory.
Pozostało pięć JEDNOOSOBOWYCH dywanów:
- Łączenie pepitki i luźnej kraty
- Złocisty o tradycyjnym wzorze, bardzo miękki w dotyku;
- Różowy z dziwną awangardową zlepką krzywych rombów. Pachnący ozonem i truskawkami;
- Biały, w śródziemnomorskie symetryczne wzory z bardzo dużą ilością frędzli, które od razu po rozłożeniu układają się prosto bez względu na to ile razy ktoś by je tarmosił;
- Jedyny okrągły dywan, kremowy z bordową kwietną rozetą. Pachnie różami.
- Obszerny, bardzo cienki dywan, przestawiający scenkę rodzajową młodzieńca otoczonego zachwyconymi nim kobietami.
Tymczasem w drzwiach biura pojawił się kto inny. Młodzieniec niepewnie wsunął się do środka i rozejrzał po wysokiej, choć ponurej przestrzeni.
– Łoo... u nas nie jest tak... e... o jesteś ha, nie sądziłem, że od razu ten no... – brązowe oczy skupiły się na stojącej samotnie Ricie, a twarz zajaśniała niezręcznym uśmiechem. Miał na sobie ten sam szary mundur Brygady Uderzeniowej co przeszło miesiąc temu, gdy próbował ją aresztować za posiadanie nielegalnej rośliny. – Hej, ja ee... miałem nadzieję, że Cię spotkam, bo wiesz pomyślałem, że może tak jak ja kończysz teraz prace i miałabyś może ochotę na... na kawę i ciastko? – przełknął w dość widoczny sposób – Albo na drinka może? – rzucił, nim dostał jakąkolwiek odpowiedź, prostując się tak, jakby przypomniał sobie radę starszego kolegi, że nie wypadało się kulić, kiedy chciało się zaprosić dziewczynę na kawę. Albo drinka może.
– Łoo... u nas nie jest tak... e... o jesteś ha, nie sądziłem, że od razu ten no... – brązowe oczy skupiły się na stojącej samotnie Ricie, a twarz zajaśniała niezręcznym uśmiechem. Miał na sobie ten sam szary mundur Brygady Uderzeniowej co przeszło miesiąc temu, gdy próbował ją aresztować za posiadanie nielegalnej rośliny. – Hej, ja ee... miałem nadzieję, że Cię spotkam, bo wiesz pomyślałem, że może tak jak ja kończysz teraz prace i miałabyś może ochotę na... na kawę i ciastko? – przełknął w dość widoczny sposób – Albo na drinka może? – rzucił, nim dostał jakąkolwiek odpowiedź, prostując się tak, jakby przypomniał sobie radę starszego kolegi, że nie wypadało się kulić, kiedy chciało się zaprosić dziewczynę na kawę. Albo drinka może.
Szanowni Państwo, druga kolejka to czas wyboru dywanów i pierwszych rzutów w konkursie! Latanie jest dobrowolne, kto chce może zostać na ziemi i kibicować!
Informacje dla ścigających się:
Każdy z dywanów ma swoje tajne właściwości, swoje słabe i mocne strony, o których dowiecie się w kolejnym podsumowaniu, gdy wyścig już się zacznie i trzeba będzie reagować.
Każdy z Was ma możliwość wypracowania sobie fabularnej przewagi w pierwszym etapie wyścigu za pomocą uzasadnionego w treści posta rzutu na cechę niemagiczną (Percepcja, Aktywność Fizyczna, Charyzma, Wiedza Przyrodnicza, Wiedza o Świecie). Obowiązuje jeden rzut, chyba, że ktoś dodatkowo wzmocni go adekwatną przewagą, wtedy można rzucić dwa razy i wybiorę lepszy wynik.
Na razie nie opisujcie kto jak szybko leci, opis pierwszego okrążenia i kolejności lecących jest po mojej stronie. Na razie szykujecie się do startu i ruszacie!
Informacje dla kibicujących:
Możecie (nie musicie) pomagać lub przeszkadzać ścigającym się (w tym używać magii). Podobnie jak ścigających obowiązuje jeden rzut. Uwaga! Jeśli chcecie czarować, ktoś z biura może Was zauważyć i uznać to za nieuczciwe, a wtedy Wasze notowania w OMSHMowej społeczności spadną!
Dla przypomnienia: opisy Tahiry i Lisy znajdziecie tutaj. Jeśli będziecie chcieli wypatrzeć w tłumie pozostałych pracowników z listy, wystarczy wspomnieć o tym w narracji.
Następne podsumowanie: 1.08 (czwartek) o 22.00
Informacje dla ścigających się:
Każdy z dywanów ma swoje tajne właściwości, swoje słabe i mocne strony, o których dowiecie się w kolejnym podsumowaniu, gdy wyścig już się zacznie i trzeba będzie reagować.
Każdy z Was ma możliwość wypracowania sobie fabularnej przewagi w pierwszym etapie wyścigu za pomocą uzasadnionego w treści posta rzutu na cechę niemagiczną (Percepcja, Aktywność Fizyczna, Charyzma, Wiedza Przyrodnicza, Wiedza o Świecie). Obowiązuje jeden rzut, chyba, że ktoś dodatkowo wzmocni go adekwatną przewagą, wtedy można rzucić dwa razy i wybiorę lepszy wynik.
Na razie nie opisujcie kto jak szybko leci, opis pierwszego okrążenia i kolejności lecących jest po mojej stronie. Na razie szykujecie się do startu i ruszacie!
Informacje dla kibicujących:
Możecie (nie musicie) pomagać lub przeszkadzać ścigającym się (w tym używać magii). Podobnie jak ścigających obowiązuje jeden rzut. Uwaga! Jeśli chcecie czarować, ktoś z biura może Was zauważyć i uznać to za nieuczciwe, a wtedy Wasze notowania w OMSHMowej społeczności spadną!
Dla przypomnienia: opisy Tahiry i Lisy znajdziecie tutaj. Jeśli będziecie chcieli wypatrzeć w tłumie pozostałych pracowników z listy, wystarczy wspomnieć o tym w narracji.
Następne podsumowanie: 1.08 (czwartek) o 22.00
TLDR