28.07.2024, 02:00 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.07.2024, 02:00 przez Erik Longbottom.)
Nie dostrzegał, a może raczej nie chciał dostrzegać rozdrażnienia Anthony'ego. Czy wynikało to z frustracji? Braku humoru? A może tego, że w niezobowiązującej rozmowie padło nazwisko Malfoy w powiązaniu z jego własnym? Erik wypuścił powoli powietrze z ust, obserwując, jak kolejne osoby podnoszą się z miejsc, zgodnie z sugestią krupiera. Obrócił głowę, aby wbić na moment spojrzenie w plecy Shafiqa.
Wiedział, że tego rodzaju wyjścia nie będą łatwe. Przed paroma tygodniami złożyli sobie dosyć poważną obietnicę i chociaż początek miesiąca ułożył się dla nich zaskakująco dobrze, biorąc pod uwagę wspólne obchody Lammas, tak... Reszta miesiąca już tak dobrze się nie układała. Nawet ostatnie wyjście do teatru okazało się skalane interwencją porywaczy. Erik wypuścił głośno powietrze z ust. Nie, to nie była odpowiednia pora, aby to roztrząsnąć. Pokręcił głową i zerknął na swoją opokę.
— Zapraszam panno Yaxley — odezwał się do Geraldine, kiedy reszta zebranych zaczęła zmierzać z powrotem do głównej sali. — Zobaczymy, co też przygotowała dla nas gospodyni... Może chwila rozrywki nam się przysłuży. Czuję się oskubany przez Eden, wiesz?
Po tych słowach wstał od stolika, biorąc przyjaciółkę pod rękę i prowadząc w stronę tego całego zbiegowiska. Kompletnie nie rozumiał idei nagłego przerwania rozgrywki, skoro ledwo zostali powitani i zaproszeni do gry. Z drugiej strony, rzadko kiedy angażował się tak mocno w przyjęcia organizowane przez Agnes. Może to była jakaś tutejsza tradycja? A może kobieta tak się ucieszyła z tego, jakie grono zdołała zgromadzić tej nocy pod swoim dachem, że chciała im podziękować i... Znowu życzyć owocnej gry?
Wiedział, że tego rodzaju wyjścia nie będą łatwe. Przed paroma tygodniami złożyli sobie dosyć poważną obietnicę i chociaż początek miesiąca ułożył się dla nich zaskakująco dobrze, biorąc pod uwagę wspólne obchody Lammas, tak... Reszta miesiąca już tak dobrze się nie układała. Nawet ostatnie wyjście do teatru okazało się skalane interwencją porywaczy. Erik wypuścił głośno powietrze z ust. Nie, to nie była odpowiednia pora, aby to roztrząsnąć. Pokręcił głową i zerknął na swoją opokę.
— Zapraszam panno Yaxley — odezwał się do Geraldine, kiedy reszta zebranych zaczęła zmierzać z powrotem do głównej sali. — Zobaczymy, co też przygotowała dla nas gospodyni... Może chwila rozrywki nam się przysłuży. Czuję się oskubany przez Eden, wiesz?
Po tych słowach wstał od stolika, biorąc przyjaciółkę pod rękę i prowadząc w stronę tego całego zbiegowiska. Kompletnie nie rozumiał idei nagłego przerwania rozgrywki, skoro ledwo zostali powitani i zaproszeni do gry. Z drugiej strony, rzadko kiedy angażował się tak mocno w przyjęcia organizowane przez Agnes. Może to była jakaś tutejsza tradycja? A może kobieta tak się ucieszyła z tego, jakie grono zdołała zgromadzić tej nocy pod swoim dachem, że chciała im podziękować i... Znowu życzyć owocnej gry?
Erik Longbottom & Geraldine Yaxley
Postacie opuszczają sesję
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞