Wychodziła raczej z założenia, że przyjezdni z zagranicy nie bardzo radzą sobie z arabskim, a też to, że przy przedstawianiu ich sobie Cathal mówił po angielsku, powiedziało jej na ten temat wiele. Weszła więc w swój tryb domyślny, czyli paplanie po angielsku.
– No tak, w pełne słońce może lepiej nie wychodzić – ale i na to były sposoby… pierwsze to ochrona przed słońcem, druga to dużo wody, a trzecia… cóż… magią też dało się schłodzić. Egipcjanie i ogólnie Afrykanie musieli się nauczyć, jak sobie radzić z tym palącym słońcem i gorącem.
– Pamiętam jakim szokiem dla mnie było zobaczyć śnieg na święta w Anglii – przyznała po chwili, przywołując wspomnienia z dzieciństwa, gdy po raz pierwszy zobaczyła śnieg. – Albo te deszczowe dni w lecie. Nie przeszkadza wam to? Ciągle mokro i ponuro – ale pytała z pozycji osoby, która nawykła była do palącego słońca każdego dnia roku. Miała też wrażenie, że te ciągłe chmury i deszcz też nie wpływają dobrze na samopoczucie anglików – ale mogło jej się tylko wydawać, nie bywała tam aż tak dużo. Zachichotała za to na porównanie do bekonu. – Ale musisz przyznać, że bekon jest przepyszny.
Kiwała głową do siebie, dzielnie maszerując za Figgiem. A więc był już wcześniej w Egipcie, skoro zaś wrócił, to musiało mu się w jakimś stopniu chociaż trochę spodobać – to miłe. Nie każdy wracał. Ale było takie powiedzenie… legenda może bardziej…
– Piłeś wodę z Nilu? Mówi się, że ktokolwiek się jej napije, na pewno wróci jeszcze do Egiptu – to była bardzo romantyczna wizja, ale też Egipcjanie bardzo ukochali sobie rzekę, jaka przecinała ten kraj. – Chyba nie gobliny. Dużo nekropolii ma to do siebie, że mają takie niskie przejścia. Pewnie nie chciało im się kopać bardziej niż to konieczne – albo nie mieli do tego odpowiednich narzędzi? Trudno powiedzieć, bo wszak przecież to Egipcjanie stworzyli ludzkimi rękami takie cuda jak piramidy, sfinksa, czy latarnię morską na Faros. – Och, to już jesteś doświadczony, to dobrze – i cieszyło ją to tym bardziej, że miała pewne doświadczenie z klątwołamaczami. Jej ojciec właśnie tym długi czas się zajmował i ta zdolność była powodem, dla którego wyjechał do Egiptu, gdzie poznał jej matkę… I później jakiś czas też pracował na wykopaliskach, aż uznał, ze to pora zająć się czym innym: wykorzystać doświadczenie i kontakty, by zająć się pracą w dyplomacji pomiędzy Egiptem a Anglią.
Wychyliła się zza Thomasa, przyglądając kawałkowi ściany, o którym mówił i aż westchnęła. Bezcenne korytarze, posiadające w sobie tyle zaklętej historii, a ktoś nieuważnie uderzył i… Ale może samo odpadło? …kiedyś tam. Ginny aż się nachyliła, by przyjrzeć się bliżej, ale nie znała się na pułapkach ani innych takich, wzdychała tylko nad uszkodzeniem.
– Och nie, nie. Wcześniej pracowałam trochę w Izraelu i Libii, nie jakoś dużo. Najwięcej w Egipcie, trochę w okolicach Aleksandrii, ale głównie w Tebach w Deir el-Bahari. Może słyszałeś o Świątyni Milionów Lat – jej to w sumie pasowało, że mogli sobie pogadać po drodze, a nie iść w ciszy. Znaczy jak by Thomas nie był chętny do rozmowy, to pewnie sama by paplała, żeby nie czuł się niezręcznie, ale skoro jej odpowiadał, to nawet dobrze.