28.07.2024, 15:42 ✶
Spojrzała na niego z niezręcznym uśmiechem. Nie wiedziała, czy się zaśmiać, czy raczej zapytać o chęć przegadania tych błędów przeszłości. Niby chuj ją to obchodziło, ale dzisiaj tak bardzo się nudziła, że naprawdę nie miała nic lepszego do roboty. Już zaczęła się przygotowywać, żeby wyjść z sugestią (choć szanse na to, że się zgodzi, były nikłe), ale potem doszło do niej, że w sumie nie wiedziała, co dalej, jeśli osiągnie niemożliwe. Co jeśli się przed nią otworzy, zacznie opisywać co robił z Fontaine? Nie chciała wiedzieć, związki damsko-męskie ją obrzydzały.
Kolektywnie, po naradzie ze swoimi wszystkimi głosami w głowie, uznała, że lepiej zamknąć jadaczkę i nie ciągnąć kwestii popełnianych błędów.
- Podejrzewałam cię o wszelkie skurwysyństwa, ale nie o bycie stópkarzem... - Nie mogła ukryć obrzydzenia, które wykwitło na jej twarzy błyskawicznie, gdy wspomniał o smaku stóp jej matki. Zrezygnowała z dalszego proponowania mu popcornu, przysunęła do siebie pudełko i przytuliła je, jakby chroniła przed słuchaniem zboczeńca własne dziecko. Cholera jasna, że po świecie chodzili tacy wykolejeńcy...
Nie miała zamiaru go zatrzymywać po tym wyznaniu. Prawdopodobnie nie było podszyte żadnym realnym doświadczeniem, nie było opcji w końcu, by widział Madeleine bez butów, ale sam fakt, że mu to przyszło do głowy, napawał ją czystą niechęcią. Dlatego też nie mogła spełnić jego prośby i udawać, że go tutaj nie widziała, bo miała zamiar potem rozpowiedzieć w domu, że Crow ma nowe preferencje i dowiedziała się tego z pierwszej ręki.
- Chciałabym - odpowiedziała jedynie pod nosem, kiedy wykonywał te swoje piruety, po czym zwyczajnie zaczęła iść w swoją stronę. Chciała dobrze, a wyszło jak zwykle; miał to być zwykły przyjacielski gest, podziękowanie za przysługę sprzed lat, a została świadkiem histerii. Trudno - nie miała zamiaru się biczować, może chłop się prześpi z tą rozmową i dotrze do niego, że to nie ona zachowała się jak debil. Miała szczerą nadzieję, że ten cyrk zrobi mu na dobre.
Kolektywnie, po naradzie ze swoimi wszystkimi głosami w głowie, uznała, że lepiej zamknąć jadaczkę i nie ciągnąć kwestii popełnianych błędów.
- Podejrzewałam cię o wszelkie skurwysyństwa, ale nie o bycie stópkarzem... - Nie mogła ukryć obrzydzenia, które wykwitło na jej twarzy błyskawicznie, gdy wspomniał o smaku stóp jej matki. Zrezygnowała z dalszego proponowania mu popcornu, przysunęła do siebie pudełko i przytuliła je, jakby chroniła przed słuchaniem zboczeńca własne dziecko. Cholera jasna, że po świecie chodzili tacy wykolejeńcy...
Nie miała zamiaru go zatrzymywać po tym wyznaniu. Prawdopodobnie nie było podszyte żadnym realnym doświadczeniem, nie było opcji w końcu, by widział Madeleine bez butów, ale sam fakt, że mu to przyszło do głowy, napawał ją czystą niechęcią. Dlatego też nie mogła spełnić jego prośby i udawać, że go tutaj nie widziała, bo miała zamiar potem rozpowiedzieć w domu, że Crow ma nowe preferencje i dowiedziała się tego z pierwszej ręki.
- Chciałabym - odpowiedziała jedynie pod nosem, kiedy wykonywał te swoje piruety, po czym zwyczajnie zaczęła iść w swoją stronę. Chciała dobrze, a wyszło jak zwykle; miał to być zwykły przyjacielski gest, podziękowanie za przysługę sprzed lat, a została świadkiem histerii. Trudno - nie miała zamiaru się biczować, może chłop się prześpi z tą rozmową i dotrze do niego, że to nie ona zachowała się jak debil. Miała szczerą nadzieję, że ten cyrk zrobi mu na dobre.
Koniec sesji
I wanna skin you alive
I wanna wear your flesh
— like a costume —
I wanna wear your flesh
— like a costume —