• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert)

[sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert)
Dama z gramofonem
And the violence, caused silence
Who are we mistaken?
wiek
34
sława
IV
krew
czysta
genetyka
maledictus
zawód
Sędzia Wizengamotu
Czarownica o klasycznej, włoskiej urodzie odziedziczonej po matce. Ma ciemnobrązowe (z pierwszymi siwymi włosami) trudne do ujarzmienia loki, w które zwykle wpina złote spinki i ozdoby. Oczy - o bardzo nienaturalnym, kobaltowym kolorze. Bogowie pożałowali jej wzrostu. Ta poważna, dorosła kobieta ma zaledwie 149 cm wzrostu. Według kartoteki medycznej waży 37kg. Pachnie drogimi perfumami o zapachu jaśminu i ubiera się u magicznych projektantów, choć częściej można ją spotkać w przepisowym ministerialnym mundurku sędzi. Na przekór modzie czystokrwistych - uwielbia torebki, nienawidzi magicznych sakiew. Jej codzienna torebka z paryskiego magicznego domu mody jej zawsze wypchana po brzegi dokumentami, kosmetykami i innymi pierdołami, bez których nie może się obejść. Ogólnie to kobietą jest ułożoną, kulturalną, chociaż pierwsza dzień dobry na ulicy nie powie.

Lorien Mulciber
#7
28.07.2024, 19:11  ✶  
Cokolwiek zrobił, ja byłam gorsza.
Cichutki głos w głowie był niczym wyrzut sumienia, boleśnie zaciskający się na gardle, utrudniający wypowiedzenie choćby słowa. Różnicą było to, że ona poniosła już karę.
Wspomnienia wracały w bezsenne noce, gdy odliczała godziny do świtu. By wstać i żyć jakby wydarzenia sprzed lat w ogóle nie miały miejsca. Jakby prawdziwe zagrożenie nie kryło się w ciemnościach, czekając aż popełni jakiś błąd. Zaciskała powieki i mamrotała "pomyśl że to sen" niczym mantrę, która za nic nie przynosiła ukojenia.
Wyczuła za to zmęczenie Roberta i nie ciągnęła tematu chłopaka dalej.
Jeśli wszystko poszło dobrze, jeśli Richard choć raz w życiu posłuchał głosu rozsądku, Charles nie powinien być już nigdy ich problemem.

- Nie mamy niczego innego.
Więc o to chodziło? O pieniądze. Złoto zaciskające swoje szpony na gardłach ludzkości od wieków. Za nie kupowało się miłość, władzę i sprawiedliwość. Wszystko w smukłych dłoniach zdobionych pięknymi pierścieniami i drogimi kamieniami.
- Wiesz, że to nieprawda. – Odpowiedziała mu, powracając do melodyjnego, łagodnego tonu. I znów zniknęła ta surowa sędzina, zastąpiona przez taką zwyczajną czarownicę. Jego własną żonę. - Jesteś na wyciągnięcie ręki od wolności, którą mogę Ci dać. Tak blisko.- Westchnęła bezgłośnie. Lubująca się w naginaniu języka pod własną wolę i widzi mi się Lorien zdawała się teraz wyjątkowo bezpośrednia. To nie była jakaś tajemnicza, nienazwana siła, która mogła zagwarantować Mulciberowi złoto, którego tak potrzebował. To nie był Richard, który pewnie borykał się z tymi samymi problemami. To była ona. Gdyby ktokolwiek przysłuchiwał się ich rozmowie, mógłby odnieść wrażenie, że Roberta sam Mefisto w ciele eterycznej istotki zaczął nawiedzać. I jak to bywa w paktach z diabłem, nic nie było za darmo. – Pytanie jednak brzmi… Czy chcesz poznać warunki umowy? – Spokój w głosie czarownicy był zwodniczy.
Czego oczekiwała w zamian za coś tak cennego jakim była może i jedyna szansa na ucieczkę ze świata, który nie był nigdy jego? Za zdjęcie z ramion ciężaru utrzymania rodziny bez wypominania mu tego? Za pieniądze na badania, które mógłby prowadzić w zaciszu domu bez wiecznej kontroli przełożonych? Na ile go tak naprawdę wyceniła.

To było niezwykłe, że się z nią zgadzał. Tylko głupcy odeszli tamtego dnia z Ministerstwa Magii. Czym tak naprawdę mogli się poszczycić Mulciberowie? Faktem, że nie przepracowali ani jednego dnia pod dyktando szlamiastego Ministra Magii? Może. Ale dokąd zaprowadziła ich ta wybujała duma i ego? Pod ścianę wykluczenia i bycia obiektem cichych żarcików. Nieufności wśród ludzi, którzy zaczęli szeptać o wyraźnym opowiedzeniu się po jednej, tej niesłusznej, ze stron. O ile jakakolwiek z nich w ogóle słuszną była. Może w tym całym swoim biblijnym exodusie zapomnieli, że ich ziemią obiecaną nie będzie raj mlekiem i miodem płynącym, a ciemne zaułki gdzie nikt się nie zapuszczał. Zapomnieli, że gdy odeszli – wielu czystokrwistych tam pozostało – bo czasem trzeba było zacisnąć zęby i przeczekać najgorsze.
- Tamtego dnia, Leach zaoferował mi awans. Poczułam to jak policzek wymierzony we wszystko w co wierzyłam. Mój ojciec był na sympozjum poza krajem, zresztą… On nigdy nie…- Zamilkła nie wiedząc jak to ubrać w słowa. W końcu odpuściła sobie ich szukanie, bo to jakim człowiekiem był Philip Crouch i to z jak przerażającą dla młodej dziewczyny wolnością Lorien musiała się całe życie mierzyć, nie miało tak naprawdę większego znaczenia dla historii. A może było kolejnym istotnym elementem, który pomijała. - Decyzja waszej rodziny wydawała mi się wówczas jedynym słusznym rozwiązaniem. Odejść, zniknąć. Byłam praktycznie spakowana, gotowa do wyjścia, ale wtedy Morf… Ktoś mnie powstrzymał. Uświadomił mi, że to nic nie da. Życie będzie toczyło się dalej, mnie zastąpią kimś innym. Kimś od nich. Zawsze tak było, prawda? Byliśmy my, byli oni. Niekończący się konflikt interesów. Brutalna wojna krwi. - Nie doszukiwała się w spojrzeniu męża niczego szczególnego, zbyt zanurzona we własnej opowieści. – Nie znałam twojego ojca ani wuja. - Przyznała.- Ale popełnili wtedy błąd, za który płacisz od dziesięciu lat Robercie. Nie sądzisz, że… może już wystarczy? Nie musisz próbować wracać do Ministerstwa Magii, ale nie chcę spędzić reszty życia patrząc jak mój mąż się zapija, zamknięty we własnym gabinecie, ślęcząc nad pieprzonymi świeczkami czy kadzidełkami, gdy wiem, że był stworzony do większych rzeczy.
I tu, zapewne po raz pierwszy odkąd się poznali, Robert mógł dostrzec w oczach Lorien coś więcej niż to kontrolowane znużenie, którym zazwyczaj obdarowywała świat. Coś więcej niż wyuczone, fałszywe emocje. Tym razem tliła się czysta fascynacja.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lorien Mulciber (4394), Robert Mulciber (3289)




Wiadomości w tym wątku
[sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Lorien Mulciber - 25.07.2024, 19:41
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Robert Mulciber - 25.07.2024, 20:55
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Lorien Mulciber - 26.07.2024, 13:10
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Robert Mulciber - 26.07.2024, 14:39
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Lorien Mulciber - 28.07.2024, 10:08
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Robert Mulciber - 28.07.2024, 11:10
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Lorien Mulciber - 28.07.2024, 19:11
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Robert Mulciber - 28.07.2024, 20:47
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Lorien Mulciber - 31.07.2024, 16:30
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Robert Mulciber - 06.08.2024, 19:01
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Lorien Mulciber - 10.08.2024, 08:28

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa