28.07.2024, 21:42 ✶
Znalezienie wyjścia z sytuacji beznadziejnej czasem wymagało szybkiego i niekoniecznie przemyślanego myślenia, co wcale nie było w jej stylu. Nie czuła się komfortowo w tym co właśnie odstawiała i to nie tylko z powodu metaforycznego sznurka zaciskającego jej się na gardle.
Nie mogła jednak panikować, nie, jeśli nie chciała doznać ataku ze strony już całkowicie dosłownie kołaczącego serca.
Przynajmniej to co do tej pory robiła nawet skutkowało. Odbicie zaklęcia odwróciło uwagę, a ona teraz miała w ręce fiolkę. Przez drobną sekundę czuła, jak jej dłoń drży, zaraz jednak poprawiła chwyt, przechodząc do punktu B jej kształtującego się powoli planu.
Jej przeciwnik zawahał się. Stał naprzeciwko niej z różdżką w dłoni, celując w jej stronę, ale na razie to tyle. Nie chciał tu ginąć, tak samo jak ona.
Pat, choć to ona miała pewną przewagę. Wiedziała, że rozmowa była tylko chęcią kupienia czasu. Nie przeszkadzało jej to, bo i ona go potrzebowała. Nie zaplanowała punktu C.
- Fiolka po rozbiciu generuje wybuch - odpowiedziała, co było pewnie oczywistością, ale przecież sama na razie nic więcej o niej nie wiedziała. Po to mieli zebrać ten towar by go zbadać. Znów cmoknęła z niezadowoleniem, zerkając w bok na swojego towarzysza.
A wtedy w cichym pomieszczeniu dało się usłyszeć dźwięk oznaczający że ktoś się teleportował.
I nastąpił kolejny wybuch, tym razem od strony drzwi.
Nie było czasu na rzucenia zaklęcia, na szczęście dosięgła ją jedynie fala , która zwaliła ją z nóg. Ledwo udało jej się uratować buteleczkę, uderzyła jednak plecami o ścianę, i czuła w nich dość mocny ból. Stłuczenie, uznała szybko, oceniając szkody w organizmie, skoro mogła się normalnie ruszać. Piszczało jej w uszach i było lekko skołowana, udało jej się dotrzeć twarz przeklętego piromana, który wcześniej im uciekł.
Zaklęciem starała się rozwiązać równie skołowanego śmierciożerce, nie wiedząc, czy przypadkiem teraz nie będą musieli przeprowadzić pojedynku dwa na dwa.
Nie mogła jednak panikować, nie, jeśli nie chciała doznać ataku ze strony już całkowicie dosłownie kołaczącego serca.
Przynajmniej to co do tej pory robiła nawet skutkowało. Odbicie zaklęcia odwróciło uwagę, a ona teraz miała w ręce fiolkę. Przez drobną sekundę czuła, jak jej dłoń drży, zaraz jednak poprawiła chwyt, przechodząc do punktu B jej kształtującego się powoli planu.
Jej przeciwnik zawahał się. Stał naprzeciwko niej z różdżką w dłoni, celując w jej stronę, ale na razie to tyle. Nie chciał tu ginąć, tak samo jak ona.
Pat, choć to ona miała pewną przewagę. Wiedziała, że rozmowa była tylko chęcią kupienia czasu. Nie przeszkadzało jej to, bo i ona go potrzebowała. Nie zaplanowała punktu C.
- Fiolka po rozbiciu generuje wybuch - odpowiedziała, co było pewnie oczywistością, ale przecież sama na razie nic więcej o niej nie wiedziała. Po to mieli zebrać ten towar by go zbadać. Znów cmoknęła z niezadowoleniem, zerkając w bok na swojego towarzysza.
A wtedy w cichym pomieszczeniu dało się usłyszeć dźwięk oznaczający że ktoś się teleportował.
I nastąpił kolejny wybuch, tym razem od strony drzwi.
Nie było czasu na rzucenia zaklęcia, na szczęście dosięgła ją jedynie fala , która zwaliła ją z nóg. Ledwo udało jej się uratować buteleczkę, uderzyła jednak plecami o ścianę, i czuła w nich dość mocny ból. Stłuczenie, uznała szybko, oceniając szkody w organizmie, skoro mogła się normalnie ruszać. Piszczało jej w uszach i było lekko skołowana, udało jej się dotrzeć twarz przeklętego piromana, który wcześniej im uciekł.
Zaklęciem starała się rozwiązać równie skołowanego śmierciożerce, nie wiedząc, czy przypadkiem teraz nie będą musieli przeprowadzić pojedynku dwa na dwa.