29.07.2024, 11:04 ✶
– Ja przepraszam, jestem spóźniona. – Usłyszeli oboje zza pleców Rity cichy, szeroko uśmiechnięty głos. Niziutka, przygarbiona i niezwykle pomarszczona kobiecina o ciemnej karnacji i obco wyglądających rysach, trzymała w rękach rozmówki francusko-angielskie i poprawiała umieszczone głęboko na nosie okulary w półprzezroczystych, bardzo grubych oprawkach. Jej długie białe włosy splecione były w prosty warkocz, a niesforne kosmyki przy głowie ściągnęła czarną plastikową opaską. Kwiaciasta suknia sięgająca połowy łydki (też pomarszczonej) luźno układała się na szczupłym ciele, nie zasłaniając pary nowych tenisówek. Przez pierś ciągnął się pasek parcianej torebki, w której znajdowało się kilka fantów.
Czarne oczka spojrzały badawczo na Ritę, potem na Isaaca, a potem językiem pośliniła wskazujący palec (też pomarszczony) i przekartkowała rozmówki. Gdy dotarła do poszukiwanej strony wszystkie linie zdobiące jej buzię ułożyły się ponownie w promienny uśmiech eksponujący komplet tak białych zębów, że z powodzeniem można było zakładać, że jest to sztuczna szczęka.
– Wy jesteście urząd?– zapytała zaciekawiona, przekrzywiając głowę.
Czarne oczka spojrzały badawczo na Ritę, potem na Isaaca, a potem językiem pośliniła wskazujący palec (też pomarszczony) i przekartkowała rozmówki. Gdy dotarła do poszukiwanej strony wszystkie linie zdobiące jej buzię ułożyły się ponownie w promienny uśmiech eksponujący komplet tak białych zębów, że z powodzeniem można było zakładać, że jest to sztuczna szczęka.
– Wy jesteście urząd?– zapytała zaciekawiona, przekrzywiając głowę.