10.01.2023, 20:27 ✶
Przesunął wzrokiem po eleganckim szlafroku Elliotta. Coś mu się nie zgadzało w tym obrazie, nienaganne ubranie kontrastowało z wyrazem twarzy, cieniami pod oczami, potarganymi włosami. Nie skomentował tego w żaden sposób, milcząco współczując jego sytuacji. Na jego miejscu przez pierwsze parę dni nie wiedziałby jak się nazywa a co dopiero myśleć o przyjmowaniu gości. Skoro jednak tego potrzebował to przeznaczy dla niego tyle czasu ile należy. Mimo wszystko w oczach Elliotta widział spokój. To chyba dobrze, to znaczy, że trzymał się w ryzach z myślą o małym synku. Nie od dziś wiedział, że rozmawia z silnym człowiekiem a dzisiaj utwierdzał go w przekonaniu.
- Słuchać umiem ale rozumiem. Niech śpi, a temat dziecięcych zabawek nie ucieknie.- odpowiedział lekko wymijająco bo faktycznie nie był to temat, który go interesował. Dla niego dzieci to mali głośni ludzie więc nie czuł żadnej potrzeby obcowania z nim dłużej niż wymaga przypadek.
- Gustownie urządzone.- pochwalił nieco zwięźle wyposażenie wnętrza, zauważając synchronizację kolorów i stylu. Nic nie raziło w oczy, wszystko ze sobą współgrało. Nie był jednak koneserem architektury czy mebli z wyższej półki. Nie chciał na siłę prowadzić takiej konserwacji bo to niepotrzebnie wydzierało z niego energię. Nie znajdowali się na bankiecie gdzie rozmowy o neutralnych tematach były wskazane. Próbował wybadać jeszcze dokładne samopoczucie Elliotta - czy oczekuje tych wszystkich procedur spotkania, w których obaj zostali wychowani (choć Malfoy z większym naciskiem) czy jednak swobody prywatności. Półmrok tego nie ułatwiał. Oparł dłoń o skórzany chłodny fotel i zerknął na swojego rozmówcę.
- Nie przejmuj się manierami.- zasugerował drugą formę spotkania, nieoficjalną. Mają zamiar cieszyć podniebienie trunkami więc nie ma tu miejsca na sztywność.
- Bałagan mnie nie odstrasza. Dzięki.- usiadł jednak na sofie, przy podłokietniku. Położył łokieć na oparciu i rozmasował swój spięty kark.
- Nie ma problemu, zmiana otoczenia czasami pomaga.- nie chciał też go naciskać do okazywania żalu utratą żony. To trudna sytuacja. Był tu aby wesprzeć ale za to absolutnie nie umiał pocieszać. O zgrozo, może pospieszył się z propozycją spotkania a faktycznie nie był przygotowany na wytrzymanie cudzego cierpienia? Koniecznie muszą się napić. To powinno wzmocnić jego umiejętności społeczne, nawet jeśli będą tymczasowym złudzeniem.
- Jestem otwarty na nowości.- uniósł rękę w pojednawczym geście, patrząc na niego z tej odległości. Było mu obojętne co przygotuje, byle nie zawierało substancji narkotyzujących. Taką miał naturę, że potrzebował nieco więcej alkoholu aby się upić. Cokolwiek Elliott przygotuje, powinien dać radę to wypić bez szybkich zawrotów głowy. Rozmasował kącik ust kiedy Malfoy przeszedł tak bezpośrednio do sedna sprawy. Uniósł brwi w zaskoczeniu, wyczuwając w jego głosie arystokratyczne zmiękczanie gruntu miłym słowem. Podziękował skinieniem głowy za trunek, obejmując palcami szklankę. Lekko nią poruszył, obserwując jak tafla alkoholu łagodnie faluje.
- Jasne. Śmiało. - odezwał się po paru sekundach milczenia, zaraz to dokładając do mimiki spokojny uśmiech.
- Zaciekawiłeś mnie.- popatrzył przelotnie w chłodne oczy i uniósł szklankę w jego stronę.
- By towarzystwo zawsze było wyborne.- niecodzienny toast, luźny, uniwersalny, poprzedzony szczerym słowem i pół uśmiechem. Upił łyk ginu, od razu analizując piekący na koniuszku języka smak.
- Słuchać umiem ale rozumiem. Niech śpi, a temat dziecięcych zabawek nie ucieknie.- odpowiedział lekko wymijająco bo faktycznie nie był to temat, który go interesował. Dla niego dzieci to mali głośni ludzie więc nie czuł żadnej potrzeby obcowania z nim dłużej niż wymaga przypadek.
- Gustownie urządzone.- pochwalił nieco zwięźle wyposażenie wnętrza, zauważając synchronizację kolorów i stylu. Nic nie raziło w oczy, wszystko ze sobą współgrało. Nie był jednak koneserem architektury czy mebli z wyższej półki. Nie chciał na siłę prowadzić takiej konserwacji bo to niepotrzebnie wydzierało z niego energię. Nie znajdowali się na bankiecie gdzie rozmowy o neutralnych tematach były wskazane. Próbował wybadać jeszcze dokładne samopoczucie Elliotta - czy oczekuje tych wszystkich procedur spotkania, w których obaj zostali wychowani (choć Malfoy z większym naciskiem) czy jednak swobody prywatności. Półmrok tego nie ułatwiał. Oparł dłoń o skórzany chłodny fotel i zerknął na swojego rozmówcę.
- Nie przejmuj się manierami.- zasugerował drugą formę spotkania, nieoficjalną. Mają zamiar cieszyć podniebienie trunkami więc nie ma tu miejsca na sztywność.
- Bałagan mnie nie odstrasza. Dzięki.- usiadł jednak na sofie, przy podłokietniku. Położył łokieć na oparciu i rozmasował swój spięty kark.
- Nie ma problemu, zmiana otoczenia czasami pomaga.- nie chciał też go naciskać do okazywania żalu utratą żony. To trudna sytuacja. Był tu aby wesprzeć ale za to absolutnie nie umiał pocieszać. O zgrozo, może pospieszył się z propozycją spotkania a faktycznie nie był przygotowany na wytrzymanie cudzego cierpienia? Koniecznie muszą się napić. To powinno wzmocnić jego umiejętności społeczne, nawet jeśli będą tymczasowym złudzeniem.
- Jestem otwarty na nowości.- uniósł rękę w pojednawczym geście, patrząc na niego z tej odległości. Było mu obojętne co przygotuje, byle nie zawierało substancji narkotyzujących. Taką miał naturę, że potrzebował nieco więcej alkoholu aby się upić. Cokolwiek Elliott przygotuje, powinien dać radę to wypić bez szybkich zawrotów głowy. Rozmasował kącik ust kiedy Malfoy przeszedł tak bezpośrednio do sedna sprawy. Uniósł brwi w zaskoczeniu, wyczuwając w jego głosie arystokratyczne zmiękczanie gruntu miłym słowem. Podziękował skinieniem głowy za trunek, obejmując palcami szklankę. Lekko nią poruszył, obserwując jak tafla alkoholu łagodnie faluje.
- Jasne. Śmiało. - odezwał się po paru sekundach milczenia, zaraz to dokładając do mimiki spokojny uśmiech.
- Zaciekawiłeś mnie.- popatrzył przelotnie w chłodne oczy i uniósł szklankę w jego stronę.
- By towarzystwo zawsze było wyborne.- niecodzienny toast, luźny, uniwersalny, poprzedzony szczerym słowem i pół uśmiechem. Upił łyk ginu, od razu analizując piekący na koniuszku języka smak.