10.01.2023, 20:59 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.01.2023, 21:05 przez Castiel Flint.)
Zmrużył oczy kiedy wyczarowała między nimi kulkę światła. Zauważył na sobie przyczepione płatki kwiatów, które czym prędzej zaczął z siebie strzepywać. W gestach tych była widoczna irytacja.
- Zapewniam, że nie zrobiłem niczego widowiskowego. Ot, wbrew woli leżałem tu chyba z cztery godziny, śpiąc z powodu pyłków. Może je lubią, może wzięły mnie za element otoczenia. Nie wiem. Nie planowałem ich spotkać. - już nie wyjaśniał, że wie jak się nazywają te stwory. Umysł miał zbyt powolny i przyjmował uprzejmość obcej osoby, starając się ignorować jej nadzwyczajny wzrost. Czuł się trochę dziwnie.
Wyciągnął zimną dłoń do odwzajemnienia uścisku.
- Castiel. Flint. Do miłośnika zwierząt mi daleko, to jedynie mój pech, że tu trafiłem. Zaklęcia ochronne wielkich domów mogą płatać figle. Nie miałem tu się znaleźć. To jakieś nieporozumienie.- zapewniał, że nie zrobił niczego widowiskowego. Przecież uważał siebie za dosyć nudnego człowieka, na którego widok nie można było otworzyć ust w niemym "wow". To był jego kompleks, którego nie umiał wyleczyć bowiem w jego naturze nie leżała chęć udowadniania wszystkim, że może być interesujący. W tej kwestii miał niską samoocenę.
- Wiem, że mogę wyglądać podejrzanie ale masz może wody? Czuję, że zaraz mózg wyparuje mi przez uszy a jeśli znów trafię do Munga z czymś dziwnym to wzbudzę zainteresowanie mego ojca. - nie byłby w stanie wykonać najprostszego czaru z tym pulsowaniem w głowie. Nogi miał miękkie, huczało w uszach i to uczucie bycia obserwowanym przez gigantyczne ślepia. Uch.
- Wiesz jak się stąd wydostać o tej porze? Użyłbym teleportacji ale obawiam się, że mogę teraz się rozszczepić. - skoro ta olbrzymia kobieta wydawała się nastawiona neutralnie z lekką dozą uprzejmości to zamierzał z tego zaczerpnąć.
- A jeśli powiesz mi gdzie tu są względnie bezpieczne jeziora to będę dozgonnie wdzięczny. - widząc jej pytające spojrzenie czarnych oczu pospieszył z wyjaśnieniem.
- Woda działa na mnie zbawiennie przez to, że moja rodzina od wielu pokoleń jest związana z wodą. - paplał, może mówił za dużo, może próbował zatrzeć nieciekawe wrażenie albo stłumić swój niepokój. Regina w ciemnościach wydawała się mieć dosyć mroczną aparycję lecz głosem i delikatnością skóry dłoni negowała to wrażenie. Mimo wszystko nie miał w sobie zbyt wiele pewności siebie.
- Zapewniam, że nie zrobiłem niczego widowiskowego. Ot, wbrew woli leżałem tu chyba z cztery godziny, śpiąc z powodu pyłków. Może je lubią, może wzięły mnie za element otoczenia. Nie wiem. Nie planowałem ich spotkać. - już nie wyjaśniał, że wie jak się nazywają te stwory. Umysł miał zbyt powolny i przyjmował uprzejmość obcej osoby, starając się ignorować jej nadzwyczajny wzrost. Czuł się trochę dziwnie.
Wyciągnął zimną dłoń do odwzajemnienia uścisku.
- Castiel. Flint. Do miłośnika zwierząt mi daleko, to jedynie mój pech, że tu trafiłem. Zaklęcia ochronne wielkich domów mogą płatać figle. Nie miałem tu się znaleźć. To jakieś nieporozumienie.- zapewniał, że nie zrobił niczego widowiskowego. Przecież uważał siebie za dosyć nudnego człowieka, na którego widok nie można było otworzyć ust w niemym "wow". To był jego kompleks, którego nie umiał wyleczyć bowiem w jego naturze nie leżała chęć udowadniania wszystkim, że może być interesujący. W tej kwestii miał niską samoocenę.
- Wiem, że mogę wyglądać podejrzanie ale masz może wody? Czuję, że zaraz mózg wyparuje mi przez uszy a jeśli znów trafię do Munga z czymś dziwnym to wzbudzę zainteresowanie mego ojca. - nie byłby w stanie wykonać najprostszego czaru z tym pulsowaniem w głowie. Nogi miał miękkie, huczało w uszach i to uczucie bycia obserwowanym przez gigantyczne ślepia. Uch.
- Wiesz jak się stąd wydostać o tej porze? Użyłbym teleportacji ale obawiam się, że mogę teraz się rozszczepić. - skoro ta olbrzymia kobieta wydawała się nastawiona neutralnie z lekką dozą uprzejmości to zamierzał z tego zaczerpnąć.
- A jeśli powiesz mi gdzie tu są względnie bezpieczne jeziora to będę dozgonnie wdzięczny. - widząc jej pytające spojrzenie czarnych oczu pospieszył z wyjaśnieniem.
- Woda działa na mnie zbawiennie przez to, że moja rodzina od wielu pokoleń jest związana z wodą. - paplał, może mówił za dużo, może próbował zatrzeć nieciekawe wrażenie albo stłumić swój niepokój. Regina w ciemnościach wydawała się mieć dosyć mroczną aparycję lecz głosem i delikatnością skóry dłoni negowała to wrażenie. Mimo wszystko nie miał w sobie zbyt wiele pewności siebie.