29.07.2024, 18:09 ✶
Stoisko Potterów
– Jasne, Karl. Niedługo na pewno będzie okazja – roześmiała się Brenna, i sprawnie zapakowała kosmetyki, które wybrała dla Mabel i zaoferowała je w oszałamiającej cenie jednego knuta. Wręczyła dziewczynce torebkę, jedną z tych bardziej eleganckich, przecież nie będzie żałował chrześnicy.
– Jestem pewna, że wyglądałabyś świetnie w każdych włosach… i bez obaw, kochanie, sosna może być tylko jedną z nut zapachowych, wujek na pewno nie będzie pachniał zupełnie jak las. To znaczy mógłby, mamy tutaj takie perfumy, Leśne marzenie, które imitują zapach lasu właśnie, ale o… tutaj na przykład jest bardziej elegancka mieszanka, igły sosnowe w nucie serca, ale poza tym też pieprz, goździki i geranium, a w bazie mamy cedr, paczulę, burtszyn, wetywerię i mech dębowy – wyliczyła Brenna, pomijając nutę główną, z bazylią i jagodami jałowca, bo akurat wyleciała jej z głowy. Sięgnęła po karteczki i psiknęła na nie próbką, a potem podsunęła jedną Thomasowi, a drugą Mabel, jakoś tak mając dziwne wrażenie, że Figg nie poważy się na zakup kosmetyków, których nie zaaprobuje jego siostrzenica.
– Tłoczno tutaj, co? – dodała zaraz, obojętnie czy zdecydował się kupić wskazany towar, czy nie (a jeśli tak, to rzecz jasna naliczyła mu własną zniżkę pracowniczą, nie żeby zamierzała się do tego przyznawać). – Nie będę was trzymać, jeśli się zbieracie, zwłaszcza że pewnie potem zrobi się tu jeszcze gorzej, jak już ludzie wypiją więcej wina i takie tam – stwierdziła, dorzucając jeszcze im kilka darmowych próbek, tak jakoś dziesięć razy tyle, ile w teorii powinna. – Ja w sumie też za jakąś godzinę spadam, załatwić jedną sprawę, a potem lecę na nocny dyżur w Ministerstwie.
Tą jedną sprawą było oczywiście odebranie kluczy od Księżycowego Stawu i zajrzenie tam. Sam dyżur zaś… w noce sabatów zazwyczaj był dość gorący, i chociaż niby jako Detektyw miała zamiar zająć się jedną konkretną sprawą, podejrzewała, że przyjdzie jej uzupełniać składy do interwencji w sprawie bójek, burd i zniszczenia mienia.
– Jasne, Karl. Niedługo na pewno będzie okazja – roześmiała się Brenna, i sprawnie zapakowała kosmetyki, które wybrała dla Mabel i zaoferowała je w oszałamiającej cenie jednego knuta. Wręczyła dziewczynce torebkę, jedną z tych bardziej eleganckich, przecież nie będzie żałował chrześnicy.
– Jestem pewna, że wyglądałabyś świetnie w każdych włosach… i bez obaw, kochanie, sosna może być tylko jedną z nut zapachowych, wujek na pewno nie będzie pachniał zupełnie jak las. To znaczy mógłby, mamy tutaj takie perfumy, Leśne marzenie, które imitują zapach lasu właśnie, ale o… tutaj na przykład jest bardziej elegancka mieszanka, igły sosnowe w nucie serca, ale poza tym też pieprz, goździki i geranium, a w bazie mamy cedr, paczulę, burtszyn, wetywerię i mech dębowy – wyliczyła Brenna, pomijając nutę główną, z bazylią i jagodami jałowca, bo akurat wyleciała jej z głowy. Sięgnęła po karteczki i psiknęła na nie próbką, a potem podsunęła jedną Thomasowi, a drugą Mabel, jakoś tak mając dziwne wrażenie, że Figg nie poważy się na zakup kosmetyków, których nie zaaprobuje jego siostrzenica.
– Tłoczno tutaj, co? – dodała zaraz, obojętnie czy zdecydował się kupić wskazany towar, czy nie (a jeśli tak, to rzecz jasna naliczyła mu własną zniżkę pracowniczą, nie żeby zamierzała się do tego przyznawać). – Nie będę was trzymać, jeśli się zbieracie, zwłaszcza że pewnie potem zrobi się tu jeszcze gorzej, jak już ludzie wypiją więcej wina i takie tam – stwierdziła, dorzucając jeszcze im kilka darmowych próbek, tak jakoś dziesięć razy tyle, ile w teorii powinna. – Ja w sumie też za jakąś godzinę spadam, załatwić jedną sprawę, a potem lecę na nocny dyżur w Ministerstwie.
Tą jedną sprawą było oczywiście odebranie kluczy od Księżycowego Stawu i zajrzenie tam. Sam dyżur zaś… w noce sabatów zazwyczaj był dość gorący, i chociaż niby jako Detektyw miała zamiar zająć się jedną konkretną sprawą, podejrzewała, że przyjdzie jej uzupełniać składy do interwencji w sprawie bójek, burd i zniszczenia mienia.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.