29.07.2024, 18:32 ✶
12.08.1972
Bar na Pokątnej
Bar na Pokątnej
Propozycja Isaaca by spotkać się i pogadać była całkiem miła, patrząc, że do niedawna Thomas nawet nie wiedział, że dawny przyjaciel wrócił do kraju. Dużo wydarzyło się na przestrzeni lat i pewnie nie łatwo mogli to nadrobić, warto było spróbować. Szczególnie, że Hardwick miał naprawdę dużo miłych wspomnień z okresów szkolnych i Bagshot brał udział w większości z nich.
Stanowili niegdyś naprawdę zgraną grupę i choć dorosłe życie niektórych z nich od nich oddzieliło, tak miło było ponownie po prostu pogadać. Usłyszeć jak minęły te ostatnie lata i co się wydarzyło.
Spotkali się zaraz po pracy, wspólnie mogąc wyruszyć spod Departamentu do jednej z mniejszych knajpek na Pokątnej.
Zdążyli zamówić po kuflu piwa i całkiem dobrym gulaszu, który Thomas polecił, odwiedzając te miejsce nie pierwszy raz. Szczególnie za czasów, gdy jeszcze mieszkał sam, przed tym całym atakiem na jego życie i tak dalej. Teraz jedzenie w Warowni zdecydowanie wystarczało, szczególnie, że było pyszne, lubił jednak odwiedzić stare śmieci.
Szczególnie z towarzystwem.
- Tooo, ile tak w sumie krajów odwiedziłeś? Bo na razie wspomniałeś dwa. Kurcze, miło tak musiało być podróżować i zobaczyć te wszystkie miejsca, które mi na razie zdarzyło się widzieć głównie w albumach. - Zaśmiał się, zazdroszcząc trochę koledze, a jednocześnie potrafiąc się cieszyć jego przeżyciami.
Sam chętnie znalazłby się na jego miejscu, choć na chwilę, musiałby jednak porzucić przyjaciół, swoją całkiem lubianą przez siebie pracę i walkę ze zwolennikami Czarnego Pana. A na żadną z tych rzeczy nie chciał sobie pozwolić.
Zbyt bardzo czuł, że był tu potrzebny. Z różnych powodów, jak się miało okazać.
- Co to ma być do kurwy? - Usłyszał oburzony głos, a potem chyba histeryczny śmiech od strony baru. Uniósł wysoko brwi, patrząc na Isaaca, a potem spojrzał w stronę zdenerwowanego gościa, zastanawiając się, czy dojdzie do momentu, gdy będzie musiał interweniować, czy jednak unikną większej rozróby.