- Chyba wystarczy mi to, co usłyszałam, ale jakby coś, pamiętaj, że jestem. - Thomas mógł zawsze do niej przyjść ze wszystkim, chociaż po tym, co usłyszała przed chwilą wolała jednak nie kontynuować tego tematu, będzie mogła spać spokojniej, czy coś.
Udało im się wyjść z apteki bez mniejszego problemu. Towarzystwo się rozeszło, nie musieli więc się martwić o to, że znowu ktoś ich będzie nagabywał i pytał o zdanie na temat goblinów. Całe szczęście, Norka nie do końca była w nastroju do wdawania się w dyskusje, które jej zdaniem nie miały żadnego sensu.
Brat całkiem zgrabnie odprawił jej zakupy do cukierni. To była jedna z umiejętności, których ogromnie mu zazdrościła, z drugiej jednak strony, gdyby sama potrafiła takie cuda, to nie spędzaliby razem tak dużo czasu, może dzięki temu ich więź była dosyć silna. Potrzebowała go bowiem nawet do takich prostych czynności, jakimi były zakupy.
- Dzięki, co ja bym bez ciebie zrobiła... - Rzuciła jeszcze, aby Thomas poczuł się doceniony, od czasu do czasu wypadało mu powiedzieć coś miłego.
Wreszcie dotarli do zoologicznego, bardzo ważny punkt na mapie podczas zakupów Figgów. Musieli dbać o swoich kocich przyjaciół i odpowiednio ich rozpieszczać.
Norka zaczęła się uważnie rozglądać po półkach, w poszukiwaniu czegoś, co mogłoby podpasować wszystkim członkom kociej rodziny. - Lady najbardziej lubi ryby, wszystkie, w sumie to je głównie je. - Zaczęła więc szukać właśnie takich przysmaków dla swojej kotki, która była dosyć mocno wybredna.
- Karlowi to chyba obojętne... weźmy mu po trochę wszystkiego. - Tak, na pewno by się obraził, gdyby pominęli go w swojej liście zakupów.
Kiedy już wybrali wszystko co mieli, mogli wreszcie opuścić zoologiczny i udać się do cukierni. Norka skorzystała oczywiście z umiejętności swojego brata i dzięki niemu znaleźli się w cukierni dosyć szybko, bo Thomas potrafił zdziałać cuda jeśli chodzi o teleportację.