• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 9 Dalej »
[20.08.1972] Jak mam żyć feat. Wielkie pranie

[20.08.1972] Jak mam żyć feat. Wielkie pranie
Lew Salonowy
Seeking to be whole
Driven by passion
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Philip to mierzący 173 cm wzrostu wysportowany mężczyzna. Niebieskooki blondyn, którego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach i promienny uśmiech. Jego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach oraz promienny uśmiech. Przywiązuje dużą uwagę do swojego wizerunku, dopasowując swój ubiór do każdej sytuacji. Roztacza wokół siebie aurę niezachwianej pewności siebie.

Philip Nott
#6
31.07.2024, 18:37  ✶  

Pokiwał jedynie głową na słowa swojego przyjaciela. O Philipie wiele można było powiedzieć - w tym to, że jest realistą. Nowo odkryte pokłady optymizmu nie mają nic do rzeczy, bo nic, absolutnie nic, nie szło po jego myśli... przynajmniej jeśli chodzi o jego życie prywatne. Ono było w rozsypce. Tak samo jak on. Nic nie wskazywało na to, aby wszystko miało się na nowo ułożyć i aby wszystko było względnie dobrze. Tak naprawdę przedtem też nie było idealnie, ale zbudował swoje dawne życie na stałych fundamentach. Od czasu tegorocznego Beltane ono zaczęło się chwiać w posadach, a teraz rozpadło się na milion kawałków.

— Wszystko, co miało miejsce podczas tegorocznego Beltane... nie powinno się wydarzyć. Zrobiłeś coś, aby móc obawiać się odwetu z ich strony? Ja starałem się pomagać w poszukiwaniach po tym ataku i nie zostałem przez nich zaatakowany. Nie popieram ich poglądów. Przez to, czego doświadczyłem i nadal doświadczam... mam wrażenie, że wolałbym się zmierzyć z grupą popleczników tego czarnoksiężnika niż z samym sobą. — Odpowiedział poważnie, nie mówiąc wyłącznie o tym zamachu i jego wszystkich następstwach dla ogółu świata czarodziejów, ale też tym, które dotknęły go osobiście i od których nie potrafił się uwolnić. Może z jego ust padły zbyt śmiałe słowa, ale najtrudniej było mierzyć się z sobą samym, niźli z wrogiem uzbrojonym w różdżkę. Jego intencje pozostawały jasne.

— Wszyscy jesteśmy szaleni. — Po ostatnich długich tygodniach w swoim życiu miał sporo podstaw do wygłoszenia tego rodzaju stwierdzenia. Równowagę bardzo łatwo się traciło, ale znacznie trudniej było ją odzyskać.

— Możliwe, że to ci bardzo dobrze zrobi. — Stwierdził z lekkim wzruszeniem ramionami. Jak to zawsze działo się tak, że gdy sam miał sporo do powiedzenia, rozmowa zbaczała z kursu na inne tematy. Możliwe, że dlatego to nazywano dialogiem zamiast monologiem. Z pewnością na tym polegała przyjaźń. Giovanni/Jonathan byli dla niego dobrymi przyjaciółmi.

Skinął jedynie głową, pozwalając się poklepać po ramieniu. Jego przyjaciel mógł czuć się względnie jak u siebie, mógł zająć dowolny mebel - poza kanapą zajmowaną zwykle przez samego gospodarza - i będzie mógł się raczyć przyniesioną przez skrzata domowego herbatą i ciasteczkami.

— Organizatorem tego rejsu był William Avery. Odbywał się on na pokładzie statku pasażerskiego "Emperor" z portu Stornoway. Celem podróży miały być islandzkie fiordy, Rejkiawik, Thorshavn na Wyspach Owczych i Wyspy Svalbard. Wiesz, jak wyglądają te wszystkie imprezy dla bogaczy. Muzyka na żywo, alkohol... tym razem go unikałem, bo to zalecił mi uzdrowiciel. Czasem ich słucham. W sumie najciekawszą atrakcją było malowanie... mój obraz nie przetrwał, tak jak wykonane przeze mnie zdjęcia. To pierwsza moja podróż, z której nie mam żadnych pamiątek. — Poddana pewnym modyfikacjom opowieść stała się nieco łatwiejsza do opowiedzenia, nawet jeśli w jego głosie pobrzmiewała trudna do zamaskowania gorycz. Za nią odpowiadały te wszystkie rzeczy, o których nie był w stanie wspomnieć w swojej relacji.

— Ze snu wyrwała mnie wszechobecna wilgoć w powietrzu, odgłosu dochodzące z głębi statku. Zaczął się on niebezpiecznie przechylać... w pierwszej chwili chciałem po prostu uciec... ostatecznie zacząłem przeszukiwać pokoje i starałem się pomagać innym pasażerom. W końcu do środka wdarła się woda. Załoga zrobiła swoje, ratując pasażerów. Ja jeszcze kierowałem innych do łodzi albo wyciągałem z wody. Nawet do niej wskoczyłem. Pogorszyłem przez to swój stan zdrowia. — Na tym zakończyła się jego opowieść. To nie było coś, co należało opowiadać z entuzjazmem. Nie w obliczu takiej tragedii, jaka miała miejsce.

— Resztę znasz z prasy. — Stwierdził na sam koniec. Sam Giovanni napisał mu w swoim liście, że czytał najnowszy numer Proroka Codziennego.



Before I'm back to my defenses
I delight in waiting here
To watch the whole thing escalate
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Giovanni Urquart (838), Philip Nott (1246)




Wiadomości w tym wątku
[20.08.1972] Jak mam żyć feat. Wielkie pranie - przez Giovanni Urquart - 15.05.2024, 20:09
RE: [20.08.1972] Jak mam żyć feat. Wielkie pranie - przez Philip Nott - 19.05.2024, 21:11
RE: [20.08.1972] Jak mam żyć feat. Wielkie pranie - przez Giovanni Urquart - 22.05.2024, 10:02
RE: [20.08.1972] Jak mam żyć feat. Wielkie pranie - przez Philip Nott - 07.07.2024, 21:41
RE: [20.08.1972] Jak mam żyć feat. Wielkie pranie - przez Giovanni Urquart - 13.07.2024, 12:47
RE: [20.08.1972] Jak mam żyć feat. Wielkie pranie - przez Philip Nott - 31.07.2024, 18:37
RE: [20.08.1972] Jak mam żyć feat. Wielkie pranie - przez Giovanni Urquart - 10.08.2024, 20:30

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa