30.07.2024, 03:00 ✶
Kończę rozmowę z Woodym -> odbieram nagrodę, a potem idę tańczyć
– Hm, to raczej kult Dionizosa oddaje się mi, ale byłeś blisko mój drogi – rzucił do Woody'ego szczerząc przy tym w uśmiechu białe zęby. To co powiedział nie miało sensu, ale to nic. Nie musiało mieć. Czasami niektóre słowa wypowiadało się tylko dlatego, że pięknie brzmiały. Każdy kto był jakkolwiek związany z polityką to wiedział.
Prawda była taka, że naprawdę chciał, aby Woody odnalazł w życiu jakąś miłość. Może powinien dyskretnie zeswatać go z kimś innym, jeśli Quintessa rzeczywiście nie wchodziła w grę? Nieee... Chyba lepiej będzie coś pokombinować, by chociaż spróbować ponownie ich ze sobą spiknąć.
Jonathan obrzucił go uważnym spojrzeniem brązowych oczu teraz ukrytych za stylowymi okularami przeciwsłonecznymi, ale w pierwszej chwili nie powiedział nic więcej, a jedynie poklepał go pocieszająco po ramieniu.
– Będzie dobrze Clemensie. Naprawdę – dodał jeszcze, kończąc podglądać nici Erika, a potem ruszył w kierunku zabawy, uśmiechając się na to co zobaczył, czy też raczej czego nie zobaczył w niciach młodszego Longbottoma. No dobrze. Erik zaliczył ten test.
Najpierw oczywiście odebrał swoją skrzynkę, kłaniając się przy tym nisko i z gracją, jakby tej nocy miano koronować go na samego króla Wielkiej Brytanii, a następnie odłożył swoją wygraną w bezpiecznym miejscu, chociaż nie zależało mu szczególnie na tym, czy ktoś to piwo mu podkradnie, czy też nie, i ruszył w kierunku swojej partnerki tańca, którą oczywiście już zdążył poznać.
– Widzę, że ponownie staliśmy się partnerami w zbrodni – powiedział uśmiechnięty na przywitanie do Heather, wyciągając rękę w jej stronę. Łażenie po ciasnych korytarzach, taniec na plaży. Nie były to chyba, aż takie różne od siebie rzeczy. – Twój... – Nie zdążył sprawdzić kim był dla Heather chłopak na kocu, zbyt zajęty innymi relacjami. – Towarzysz ma się już lepiej?