30.07.2024, 14:01 ✶
-Zapach twojej ciotki, Eriku? Hmm, to nie moja wina, że tak się do mnie przytulała.- Zaśmiał się cicho pod nosem i przeczesał palcami włosy. Zaraz jednak westchnął i spojrzał w niebo.
-Śluby trzeźwości. Jeśli coś sobie obiecuję, to nigdy nie jestem w stanie dotrzymać słowa. Musiałbym obiecać komuś i dopiero wtedy miałoby to sens.- Odpowiedział Thomasowi zgodnie z prawdą i upił łyk piwa.
-Mhm, mhm bardzo to było zabawne. Na szczęście Olivia zawsze była wesoła, więc podejrzewam, że nawet jakbyś mi Erik’u transmutował tę miotłę w krowę, to nawet by się za mnie nie wstydziła. Szkoda, że teraz jest…- Zawiesił głos, bo przypomniał sobie, że Brenna kazała mu nie myśleć o Olivii Quirke. Miała rację, więc postanowił jej posłuchać.- I z-znowu masz rację, Longbottom.- Gestykulując, zamachał butelką piwa.-Jeszcze by pomyślała, że jestem utalentowany a potem się zawiodła. Dziękuję, chłopaki, że zawsze mogłem na was liczyć i prawie zostałem błaznem. Mam nadzieję, że teraz będzie tak samo.- Powiedział z rozbawieniem. Prawdą było, że chciał odnowić kontakty ze starymi przyjaciółmi i miał nadzieję, że będzie to możliwe. W końcu byli innymi osobami niz kiedyś. A przynajmniej po części.
- O tak, gramofon! Tego gramofonu, to było mi szkoda. Do tej pory lubię mugolską muzykę.- Powiedział i wychylił się nieco, żeby zerknąć na Erika. Patrzył na niego z lekkim zatroskaniem.
-Brenna się bardzo postarała i na pewno wszyscy będą jej za to wdzięczni. Jak do tej pory nie widziałem tam nikogo, kto mógłby nie uszanować jej ciężkiej pracy. Ale nie znam wszystkich, więc mogę się mylić. Jeśli będziesz czuł sie lepiej jeśli wrócimy, to zawracamy. Prawda, Thomas?
!spacerpoplaży
-Śluby trzeźwości. Jeśli coś sobie obiecuję, to nigdy nie jestem w stanie dotrzymać słowa. Musiałbym obiecać komuś i dopiero wtedy miałoby to sens.- Odpowiedział Thomasowi zgodnie z prawdą i upił łyk piwa.
-Mhm, mhm bardzo to było zabawne. Na szczęście Olivia zawsze była wesoła, więc podejrzewam, że nawet jakbyś mi Erik’u transmutował tę miotłę w krowę, to nawet by się za mnie nie wstydziła. Szkoda, że teraz jest…- Zawiesił głos, bo przypomniał sobie, że Brenna kazała mu nie myśleć o Olivii Quirke. Miała rację, więc postanowił jej posłuchać.- I z-znowu masz rację, Longbottom.- Gestykulując, zamachał butelką piwa.-Jeszcze by pomyślała, że jestem utalentowany a potem się zawiodła. Dziękuję, chłopaki, że zawsze mogłem na was liczyć i prawie zostałem błaznem. Mam nadzieję, że teraz będzie tak samo.- Powiedział z rozbawieniem. Prawdą było, że chciał odnowić kontakty ze starymi przyjaciółmi i miał nadzieję, że będzie to możliwe. W końcu byli innymi osobami niz kiedyś. A przynajmniej po części.
- O tak, gramofon! Tego gramofonu, to było mi szkoda. Do tej pory lubię mugolską muzykę.- Powiedział i wychylił się nieco, żeby zerknąć na Erika. Patrzył na niego z lekkim zatroskaniem.
-Brenna się bardzo postarała i na pewno wszyscy będą jej za to wdzięczni. Jak do tej pory nie widziałem tam nikogo, kto mógłby nie uszanować jej ciężkiej pracy. Ale nie znam wszystkich, więc mogę się mylić. Jeśli będziesz czuł sie lepiej jeśli wrócimy, to zawracamy. Prawda, Thomas?
!spacerpoplaży