30.07.2024, 14:33 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.07.2024, 14:34 przez Thomas Figg.)
Przy barze z Brenną i Atreusem -> na parkiecie z Geraldine
Zamrugał i aż odstawił szklankę z alkoholem na brat kręcą głową na boki.
- Czasami zapominam jaka z ciebie figlara, to przez ten twój niewinny wygląd - zaśmiał się z demonstracji wrzucania losu ze skrzynką piwa do pudełka. Doprawdy sam nie wiedział dlaczego czasami zakładał, że panna Longbottom to niezły ancymon, który nie przepuści okazji do świetnej zabawy.
- Wiesz co, czasami myślę, że dla ciebie największą torturą byłoby siedzieć i nie mogąc nic zrobić, kiedy inni uwijają się jak mrówki wokół - zażartował, choć kiedy już wypowiedział swoje słowa na głos, to wcale nie wydawało mu się to takie żartobliwe, ale strasznie realne, biorąc pod uwagę Brennę. Jednak nie dane mu było jakkolwiek nawiązać dalej do tego dowcipu, bo zostały wylosowane pary, oraz pojawił się jakiś nieznany mu mężczyzna, który przyniósł Brennie drinka i przedstawił się, więc nie mógł mu nie odpowiedzieć.
-Thomas, Figg - przedstawił się wyciągając własną rękę, aby uścisnąć dłoń Aterusa. Może i nie musiał dodawać nazwiska, ale biorąc pod uwagę fakt, że było dwóch Thomasów na jednej imprezie czasami lepiej uściślić.
Jak on się cieszył, że akurat nic nie pił i ostatni łyk trunku był już bezpieczny w jego przełyku, bo prychnął na słowa Geraldine, to było niezwykle oryginalne zaproszenie do tańca - znalazła go zanim on w ogóle miał okazję się rozejrzeć.
- Dobrze, że masz faceta, bo po takim tekście byś się nie mogła ode mnie odpędzić - zażartował i podał jej rękę, taniec nie był jego mocną stroną ale nie zamierzał uciekać, na to zresztą było już za późno po wrzuceniu swojego imienia do pudełka.
- Mam tylko nadzieję, że Thomas mnie nie zabije? - zażartował udając że rozgląda się czy rzeczony jegomość, nie zaczął w niego ciskać klątwami.
Zamrugał i aż odstawił szklankę z alkoholem na brat kręcą głową na boki.
- Czasami zapominam jaka z ciebie figlara, to przez ten twój niewinny wygląd - zaśmiał się z demonstracji wrzucania losu ze skrzynką piwa do pudełka. Doprawdy sam nie wiedział dlaczego czasami zakładał, że panna Longbottom to niezły ancymon, który nie przepuści okazji do świetnej zabawy.
- Wiesz co, czasami myślę, że dla ciebie największą torturą byłoby siedzieć i nie mogąc nic zrobić, kiedy inni uwijają się jak mrówki wokół - zażartował, choć kiedy już wypowiedział swoje słowa na głos, to wcale nie wydawało mu się to takie żartobliwe, ale strasznie realne, biorąc pod uwagę Brennę. Jednak nie dane mu było jakkolwiek nawiązać dalej do tego dowcipu, bo zostały wylosowane pary, oraz pojawił się jakiś nieznany mu mężczyzna, który przyniósł Brennie drinka i przedstawił się, więc nie mógł mu nie odpowiedzieć.
-Thomas, Figg - przedstawił się wyciągając własną rękę, aby uścisnąć dłoń Aterusa. Może i nie musiał dodawać nazwiska, ale biorąc pod uwagę fakt, że było dwóch Thomasów na jednej imprezie czasami lepiej uściślić.
Jak on się cieszył, że akurat nic nie pił i ostatni łyk trunku był już bezpieczny w jego przełyku, bo prychnął na słowa Geraldine, to było niezwykle oryginalne zaproszenie do tańca - znalazła go zanim on w ogóle miał okazję się rozejrzeć.
- Dobrze, że masz faceta, bo po takim tekście byś się nie mogła ode mnie odpędzić - zażartował i podał jej rękę, taniec nie był jego mocną stroną ale nie zamierzał uciekać, na to zresztą było już za późno po wrzuceniu swojego imienia do pudełka.
- Mam tylko nadzieję, że Thomas mnie nie zabije? - zażartował udając że rozgląda się czy rzeczony jegomość, nie zaczął w niego ciskać klątwami.