30.07.2024, 15:03 ✶
Do dominującego mu najwidoczniej daleko, aa i do mężczyzny nie do końca by siebie zaliczał. Z resztą inicjatywę po raz setny przejął klient, a Neil niezręcznie pokiwał szybko głową, w ostatniej chwili powstrzymując się przed rzuceniem ,,poproszę". Zabranie z niego presji przewodzenia brzmiało jak marzenie, tylko po co to mrugnięcie. Czy on mówił na poważnie? Czy on był z... no wiecie, z TYCH? Ojciec mu o nich stale opowiadał nawet nie wiedząc, że jego własny syn jest trochę krzywy. Ze zmarszczonym z zmieszaniu i lekkim zdegustowaniu noskiem zaśmiał się nerwowo kiedy najwidoczniej i mężczyźnie zrobiło się niezręcznie. Może w innych okolicznościach, może gdyby nie miał w głowie nadziei i uczuć do bliskiego przyjaciela, to kto wie.
Trzymając go za dłoń pociągnął go w stronę łazienki, co spotkało się z buntem. O CO MU CHODZI? Wilkołak już kompletnie nic nie rozumiał. Może to był jego błąd? Może niepotrzebnie próbował pojąć logikę i sens kogoś pijanego? tak czy inaczej zatrzymał się i spojrzał na niego. Szukał sensu, bardzo chciał go znaleźć, ale nowe informacje jakie dostawał ni jak mu nie pomagały.
- Em... Przepraszam, Pana, ale chyba nie do końca się rozumiemy. Nie mówi Pan o tym, że jakaś klientka utknęła łazience? Poza tym nie mamy tutaj trzech pięter... - próbował tłumaczyć swoje niepewne myśli. - No i nie znam nikogo o imieniu Marta, tak mi się co najmniej wydaje. - co najmniej? Nie, to było bynajmniej, zaraz... No i przez to całe zamieszanie mieszał z akcentem słowa. Zaraz sam siebie przestanie rozumieć. Jak to jest, że cały dzień był spokój i jedna osoba jest w stanie wprowadzić takie zamieszanie. Było to na swój sposób denerwujące, ale z drugiej strony trochę to podziwiał? Mieć w sobie tyle życia, żeby pół minuty być w stanie postawić wszystko na nogi i przewrócić trzy razy do góry nogami. Może i ciśnienie mu podniósł, ale czasem taki skok emocji jest dobry dla zdrowia, prawda? Patrzył na niego, jak sroka w gnat i nie umiał wyciągnąć z siebie żadnej mądrej myśli i żadnego inteligentnego zdania. To był ciekawy stan.
Trzymając go za dłoń pociągnął go w stronę łazienki, co spotkało się z buntem. O CO MU CHODZI? Wilkołak już kompletnie nic nie rozumiał. Może to był jego błąd? Może niepotrzebnie próbował pojąć logikę i sens kogoś pijanego? tak czy inaczej zatrzymał się i spojrzał na niego. Szukał sensu, bardzo chciał go znaleźć, ale nowe informacje jakie dostawał ni jak mu nie pomagały.
- Em... Przepraszam, Pana, ale chyba nie do końca się rozumiemy. Nie mówi Pan o tym, że jakaś klientka utknęła łazience? Poza tym nie mamy tutaj trzech pięter... - próbował tłumaczyć swoje niepewne myśli. - No i nie znam nikogo o imieniu Marta, tak mi się co najmniej wydaje. - co najmniej? Nie, to było bynajmniej, zaraz... No i przez to całe zamieszanie mieszał z akcentem słowa. Zaraz sam siebie przestanie rozumieć. Jak to jest, że cały dzień był spokój i jedna osoba jest w stanie wprowadzić takie zamieszanie. Było to na swój sposób denerwujące, ale z drugiej strony trochę to podziwiał? Mieć w sobie tyle życia, żeby pół minuty być w stanie postawić wszystko na nogi i przewrócić trzy razy do góry nogami. Może i ciśnienie mu podniósł, ale czasem taki skok emocji jest dobry dla zdrowia, prawda? Patrzył na niego, jak sroka w gnat i nie umiał wyciągnąć z siebie żadnej mądrej myśli i żadnego inteligentnego zdania. To był ciekawy stan.