Napełnił policzki powietrzem i wypuścił je powoli, cienką rureczką oddechu, w przestrzeń. Noc była jeszcze na tyle ciepła, aby ten pozostał niewidoczny w przestrzeni. Wystarczyło jednak, że był słyszalny ulgą przed bezpośrednią krytyką. Wiedział, że może mu ufać, ale czasami nie potrafił znieść tego smutnego, zmartwionego zmartwienia. Trochę kojarzyło mu się z jego matką, ta świadomość, że nie da się zatrzymać procesu.
Morpheus pilnował się, jak mógł. Kontrolował swoje spożycie alkoholu, unikał toksyn neurologicznych, nie używał ich poza pracą, gdy jego głowa nie pozwalała mu zrozumieć, co mówiły wizje i potrzebował innego stanu rzeczywistości. Palił ale brał eliksiry lecznicze. Zmuszał ciało do snu mieszankami.
— Bliżej mi do konsultanta w sprawie upływu czasu i nadchodzących wydarzeń. Aby grać w szachy, gdy inni patrzą na warcaby. Erik wystawił nasze nazwisko tak czy tak na celownik, bez względu na moje prywatne zaangażowanie, tym wywiadem, był w gazetach jeszcze zanim wróciłem. Na tym etapie nie robi to większej różnicy, a wiesz... Wiesz jaki jest mój umysł. Konstrukcja z lodu i szkła. Wolę nie wiedzieć.
Zakręcił kieliszkiem, aby wydobyć więcej zapachu, którym mógłby się delektować, zanim w ogóle się napije, przynajmniej po raz wtóry. Przy tym obiecał sobie, że od września nie tknie procentów, bo pętla się zaciskała dookoła jego szyi.
Poprawił się wygodniej na leżaku i zapalił kolejnego papierosa. Jedyny nałóg, którego nie zamierzał się pozbywać. Wtedy gdy zacznie cuchnąć czarną magią, nikt nie zauważy różnicy.
— Wracając do Kambodży, chciałem wziąć ze sobą Brennę, potrzebne są jej wakacje, nie umie odpoczywać, a tak będzie miała wakacje służbowe. Słyszałeś o Borginie? Jest na niego list gończy i Brenna dostaje kociokwiku, poplecznik Czarnego Pana w BUM-ie. Pracowała z nim.