30.07.2024, 18:44 ✶
Kim mógł być mężczyzna, który wszedł do pomieszczenia i przyciągnął wzrok dwóch małych muszek? Ciężko było powiedzieć, gdy jego twarz zakrywała maska. Lśniła stalą, pozostawiając jedynie otwory na oczy, przestawiała zmarszczone lico, ludzkie, lecz jednocześnie zbyt potworne, by należało do zwykłego czarodzieja. Szeroki kaptur przykrywał włosy postaci, zaś resztę ciała chroniła czarna szata. Choć ubranie wydawało się szczelne, dwóm małym insektom nietrudno byłoby dostać się do skóry postaci.
Śmierciożerca kroczył powoli, lecz nie było w tym ostrożności, a nieskończona pewność siebie. Idąc, stawiając długie kroki, mężczyzna całą swoją postawą dawał do zrozumienia, że nie jest kimś, z kim warto było zadzierać. Nie był bezbronny - w jednym ręku miał różdżkę, w drugim zaś packę, przygotowaną specjalnie na muchy. Siadł ciężko w fotelu i odetchnął, wypuszczając z siebie świszczący oddech. Nasłuchiwał. Wyczekiwał.
Śmierciożerca kroczył powoli, lecz nie było w tym ostrożności, a nieskończona pewność siebie. Idąc, stawiając długie kroki, mężczyzna całą swoją postawą dawał do zrozumienia, że nie jest kimś, z kim warto było zadzierać. Nie był bezbronny - w jednym ręku miał różdżkę, w drugim zaś packę, przygotowaną specjalnie na muchy. Siadł ciężko w fotelu i odetchnął, wypuszczając z siebie świszczący oddech. Nasłuchiwał. Wyczekiwał.