30.07.2024, 20:17 ✶
Nie mógł uciekać, był w pracy, chociaż pewnie gdyby uciekł, to Nora niewiele by z tego sobie zrobiła, zapewne rozumiejąc sytuację. Mimo wszystko to on był na zmianie i to on miał opanować sytuację. Nie ma co oglądać się za dorosłym, który ogarnie sytuację, bo on sam tym dorosłym był.
Podeszli do baru, a Neil ukrył odetchnięcie ulgi kiedy został puszczony i znalazł się za bezpieczną granicą. Trzeba krok po kroku, powolutku, a nie od razu skakać na kark.
- Jasne. - przytaknął i zaraz dobrał mu lekkie piwo, takie o jakie prosił. Zwykłe, nie jakieś owocowe. Otworzył je, przelał do wysokiej szklanki i zaserwował mu słuchając jednocześnie jego mówienia.
- Nie wydaje mi się, raczej bym zapamiętał gdybym słyszał o niej. - ściągnął brwi, próbując odnaleźć w zakamarkach mózgu jakichś urwanych wspomnień, ale nie dzwoniło mu w żadnym kościele. Widząc, jak ten się nachyla odruchowo sam też się nachylił.
- Oh, nie, przepraszam, nie słucham za bardzo radia, a jak słucham to przełączam a inny kanał jak tylko zaczynają mówić. Ale następnym razem cię posłucham, obiecuję. - no bo nie powie, że nie posłucha, prawda? Może zrobi się mu miło słysząc, że zdobędzie kolejnego słuchacza. Kto wie, może i się przyłoży jeszcze bardziej do następnej audycji wiedząc, że Neil słucha. Sobota, około południa, jasne, zapamięta. Z resztą zaciekawił go i lubił ludzi, którzy lubili swoją pracę.
Zerknął na jego zęby pokazane w uśmiechu i z nich przeniósł spojrzenie na oczy. Pijane, ale pełne życia i zaangażowania.
- Neil. - odpowiedział na przedstawienie się. Na sekundę zawiesił się na określeniu ,,mój drogi", ale w końcu puścił je mimo uszu, bo imię miał Włoskie? Może tam się tak mówi do każdego, pewnie tak, bo oj o Włochach to wiele słyszał. - Zatem jak umrę, to z chęcią odpowiem na kilka pytań. - mrugnął do niego okiem. Tak, za barem czuł się dużo swobodniej w rozmowie niż tak wystawiony na atak i dotyk.
- A ta Marta, to o co z nią chodzi? Serce jej ktoś złamał i się zapłakała w łazience na śmierć? - jak tak to powiedział to poczuł, że w sumie odnalazłby się w takim scenariuszu miłosnym.
Podeszli do baru, a Neil ukrył odetchnięcie ulgi kiedy został puszczony i znalazł się za bezpieczną granicą. Trzeba krok po kroku, powolutku, a nie od razu skakać na kark.
- Jasne. - przytaknął i zaraz dobrał mu lekkie piwo, takie o jakie prosił. Zwykłe, nie jakieś owocowe. Otworzył je, przelał do wysokiej szklanki i zaserwował mu słuchając jednocześnie jego mówienia.
- Nie wydaje mi się, raczej bym zapamiętał gdybym słyszał o niej. - ściągnął brwi, próbując odnaleźć w zakamarkach mózgu jakichś urwanych wspomnień, ale nie dzwoniło mu w żadnym kościele. Widząc, jak ten się nachyla odruchowo sam też się nachylił.
- Oh, nie, przepraszam, nie słucham za bardzo radia, a jak słucham to przełączam a inny kanał jak tylko zaczynają mówić. Ale następnym razem cię posłucham, obiecuję. - no bo nie powie, że nie posłucha, prawda? Może zrobi się mu miło słysząc, że zdobędzie kolejnego słuchacza. Kto wie, może i się przyłoży jeszcze bardziej do następnej audycji wiedząc, że Neil słucha. Sobota, około południa, jasne, zapamięta. Z resztą zaciekawił go i lubił ludzi, którzy lubili swoją pracę.
Zerknął na jego zęby pokazane w uśmiechu i z nich przeniósł spojrzenie na oczy. Pijane, ale pełne życia i zaangażowania.
- Neil. - odpowiedział na przedstawienie się. Na sekundę zawiesił się na określeniu ,,mój drogi", ale w końcu puścił je mimo uszu, bo imię miał Włoskie? Może tam się tak mówi do każdego, pewnie tak, bo oj o Włochach to wiele słyszał. - Zatem jak umrę, to z chęcią odpowiem na kilka pytań. - mrugnął do niego okiem. Tak, za barem czuł się dużo swobodniej w rozmowie niż tak wystawiony na atak i dotyk.
- A ta Marta, to o co z nią chodzi? Serce jej ktoś złamał i się zapłakała w łazience na śmierć? - jak tak to powiedział to poczuł, że w sumie odnalazłby się w takim scenariuszu miłosnym.