• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 … 11 Dalej »
[12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé

[12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
178cm, ciemne

Esmé Rowle
#6
31.07.2024, 01:37  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.07.2024, 01:38 przez Esmé Rowle.)  

Właśnie. Chaos był drogą ucieczki. Ale nie tylko tym. Chaos był mechanizmem defensywnym, który nieco świadomie, a nieco podświadomie został przyswojony przez kaletnika jako bardzo wygodne rozwiązanie. Chaos wprowadzał niepewność, chaos wprowadzał złudne wrażenie i kiedy chciało się wyprowadzić cios w Esmé... ku czyjemuś zaskoczeniu - nie było go tam. Ile razy metaforyczne pięści zmierzały ku celowi, tyle razy złudnie trafiały, rozwiewając kolejny miraż. Wciąż nie tu, wciąż nie znajdował się w tym miejscu, by mogły go skrzywdzić. W tym wszystkim nie było jednak podstępu, bo rzemieślnik nikogo nie próbował oszukać jaką jest osobą. Nie o to w tym chodziło. Chodziło tylko o zabawę, zatem... aby rozbroić go z chaosu należało zmusić go do powagi. Tyle i tylko tyle. Zmusić, by na moment oddał się temu... niczemu, które czuł.

Przechylił głowę nieco na bok, słysząc o możliwej chorobie Geraldine. Nie podejrzewał, że rzeczywiście może jej coś dolegać - bardziej sugerował, że coś się wydarzyło. Coś, co wpłynęło na jej samopoczucie w mniej inwazyjny sposób. Jego spojrzenie skupiło się, przesuwając powoli po jej ciele, badając ją wzrokiem, gdy ona zasiadała swobodnie na ladzie. Całe szczęście zdążył przetrzeć je z kurzu, zatem na tyłku łowczyni nie zostanie ślad niechlujności jej wspólnika. W jego pracowni, cóż, dosyć mocno się kurzyło. Budynek był stary, zaniedbany i, jak wiadomo, po stronie Nokturnu. Kurz był jednym z najmniejszych problemów tego lokalu, ale i tak Esmé starał się, by nie zalegał nigdzie za bardzo. W końcu to świadczyło też o jego pracowni - kurz na przedmiotach i ladzie fałszywie wskazywał na brak zainteresowania ze strony klienteli co znów sugerowało niską jakość usług. Nawet kurz potrafił mieć znaczenie. Nawet kurz był czasem decydującym czynnikiem. Czymś, co mogło zadecydować o największym zleceniu, które mogłoby odmienić jego życie. Czy w to wierzył? Tak. Czy wyczekiwał tego momentu? Nie, wierzył w prawdopodobieństwo. Wierzył w los i szansę, i wierzył, że trzeba mu pomagać, a nie przeszkadzać.

- Nabawiłaś się czegoś w Windermere? - zapytał, przenosząc wzrok na niższy blat lady - ten od jego strony. Tam sięgnął po jego notes w skórzanej oprawie, który otworzył i jedną ręką zaczął wertować, gdy drugą kończył dopalać papierosa. - Znam kilka osób, które mogą pomóc w sprawach magicznych i niekoniecznie. - słychać było szelest kartek i gdyby Geraldine zaglądnęła, to zauważyłaby sporo notatek, czasem drobne rysunki, pomiary, pełen misz-masz. Naturalnie były zapisane tam tylko osoby... które powinny być zapisane. Esmé nie nie zawsze popisywał się intelektem, jednak znał się na życiu na Nokturnie i wiedział, że niektóre osoby nie powinny być nigdzie zapisywane. Ani żadne zlecenia dla nich. Wielu klientów figurowało tylko i wyłącznie w umyśle kaletnika, a nie było po nich śladu na żadnych projektach, rachunkach, czymkolwiek co pomogłoby "władzy" w potencjalnym śledztwie za potencjalnym klientem rzemieślnika. - Niektórzy winni są mi przysługę, więc możesz ją odebrać za mnie. - zatrzymał się na jakiejś kartce, zaginając jej róg, by w razie czego mieć pod ręką potrzebne informacje. - Nie planuję chorować. - uniósł wzrok, uśmiechając się nieznacznie. "Przysługa" to duże słowo, ale rzeczywiście niektórzy mieli pewien dług wdzięczności wobec kaletnika, który czasami wyjątkowo tanio lub szybko wykonał coś, co konkurencja tworzyłaby znacznie drożej lub dłużej. Wszystko dlatego, że nie zależało mu na szczególnym zysku. Czasami wychodził ledwo na zero, bo złożył ofertę nie do odrzucenia tylko po to, aby mieć ciekawe zajęcie.

Dopalił papierosa, którego zaraz ugasił w popielniczce i rzucił okiem na Beksę. Stworzonko skakało w klatce, próbując zwrócić na siebie uwagę i Rowle nawet było szkoda tego małego szkodnika, ale... wszystko miało swoją cenę. Jego wybryk sporo go kosztował. Nie tylko nerwów.

Nie podejrzewał, że mogłoby być inaczej, ale i tak miłym było usłyszeć, że Geraldine również doskonale się bawiła podczas ich wypadu. Nawet jeżeli podczas niego wydarzyło się tyle... niecodziennych rzeczy. Jemu akurat chodziło nie tylko o część, którą spędził wyłącznie w jej towarzystwie, a ogólnie - ich wspólne przygody. Te prywatne, ale nie tylko.

- Polecam się na przyszłość. - wypowiedział z manierą i tonacją, jaką używał podczas obsługi klientów w swej pracowni, ale na końcu puścił jej oczko.

Wciąż był pod wrażeniem jaką satysfakcję i radość przynosiło mu zawstydzanie panny Yaxley. Powiedziałby, że w krępowaniu jej było coś niewytłumaczalnego, co skłaniało go do śmiałych słów, ale... byłoby to kłamstwo. Doskonale potrafił wytłumaczyć dlaczego to robił - dla tego widoku. Może była to kwestia jego preferencji i słabości, ale widok zawstydzonej Geraldine był dla niego rozbrajająco uroczy. Rozpływał się, patrząc na nią, gdy nie wiedziała jakich słów użyć, by ubrać myśli. Tym bardziej teraz, gdy śmiała, pewna siebie i mówiąca wprost Ger odparła pytaniem, nie podając jasnej odpowiedzi.

- Może? Może trochę? - powtórzył za nią, siląc się na ton pełen... zawiedzenia. Oczywiście droczył się z nią, chcąc zabrzmieć tak, jakby uznał, że powiedziała to tylko z grzeczności, żeby trochę zmusić ją do wyjaśnienia tego, co miała na myśli. Nawet jeżeli domyślał się co miała na myśli i niezmiernie mu to schlebiało. Niezmiernie też go to dziwiło, bo... był w końcu Esmé. Nie podejrzewał, że ktokolwiek mógłby się rzeczywiście za nim stęsknić, nawet jeżeli miło razem spędzali czas. Był w końcu ekstrawagantem, a częściej nawet zupełnym dziwakiem i chociaż jego towarzystwo bywało zabawne, a jego osoba rozrywkowa to... na dłuższą metę był męczący.

"Nie do końca zlecenie" okazywało się mieć szalenie ciekawe wprowadzenie. Thoran zdążył już namieszać w życiu Esmé, co akurat ten specyficzny jegomość nie uważał za problem. Problemem była informacja, że ów Thoran... nie istniał? Kaletnik, poza Windermere, rzadko jasno pokazywał po sobie emocje, jednak teraz, gdy przysłuchiwał się słowom Geraldine, był widocznie skonfundowany.

- Czekaj, czekaj. - mruknął ni to do siebie, ni to do łowczyni, gdy przeszedł wokół lady i opadł z ciężarem na fotel przy stoliku. Odchylił głowę do tyłu, kładąc dłoń na czole, masując je powoli. Thoran, tak, przecież pamiętał go. Nie tylko z ostatniej wizyty, ale z Nokturnu. Przypomniał sobie o tym przecież już wcześniej, ale w ogóle nie wnikał w to wspomnienie, uważając że... to nic istotnego. Thoran to Thoran, a teraz narobił kłopotu, ale... przecież to nic dziwnego, prawda? Zawsze tak było z Thoranem. Zawsze rozrabiał i dlatego nie był mile widziany w Rose Noire. Ba, nie miał w ogóle tam wstępu. Nie ktoś jego pokroju. W końcu mało ludzi się z nim dogadywało. W ogóle o tym nie myślał, tak jak nie zaprzątał sobie głowy życiem jakiegokolwiek innego bywalca Nokturnu, ale teraz... wszystko to do niego wracało, gdy niby okazywało się, że Thoran nie istnieje?
- Ah, no tak. - nagle zatrzymał "masaż" i uniósł dłoń wystawiając palec wskazujący, jakby na coś wpadł. - To jest ta choroba? Wydaje ci się, że Thoran nie istnieje, tak? - wrócił do siebie, nawet nieco uśmiechając się, będąc zadowolonym że rozwiązał te zagadkę i... nie jest to nic, co zagrażałoby życiu Geraldine. Kaletnik w ogóle nie przyjął do wiadomości, że mężczyzna rzeczywiście mógłby nie istnieć, bo w końcu - miał teraz tyle wspomnień z nim w głowie, a niedawna akcja... przecież gdyby nie istniał, to by nie przyniósł mu tego manuskryptu, prawda? - Adria potrafiła namieszać w głowach, a Windermere wydawało się mieć samo w sobie jakąś moc. - zaczął powoli tłumaczyć bardziej sobie, skąd mogło pojawić się to przeświadczenie u Geraldine, że Thoran nie istnieje. - Thoran istnieje i ma się dobrze. Niektórzy powiedzieliby, że nawet za dobrze. - dodał, wierząc że łowczyni zrozumie jego sugestię. - Łowczyni, wampir i... cóż, Thoran, kolega z Nokturnu. Niezła z was rodzinka. - ciężko było nazwać kim był Thoran w rzeczywistości, Rowle wiedział o nim mało, za mało, by nawet móc oddać się swojej uwielbianej dedukcji. Bo czasami niewiele dzieliło dedukcję od bajkopisarstwa. W tym przypadku byłoby to pewnie to drugie. Zastanawiającym było jednak to, że dopiero teraz... nie przypominał sobie, ale zwracał uwagę na te wspomnienia. Nie były przecież nowe, ale teraz do niego wracały, jakby upominając się o przewałkowanie ich.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Esmé Rowle (16012), Geraldine Greengrass-Yaxley (13292)




Wiadomości w tym wątku
[12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 20.07.2024, 20:53
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Esmé Rowle - 24.07.2024, 01:28
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.07.2024, 11:29
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Esmé Rowle - 26.07.2024, 03:49
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 26.07.2024, 10:55
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Esmé Rowle - 31.07.2024, 01:37
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 31.07.2024, 11:10
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Esmé Rowle - 04.08.2024, 04:26
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 04.08.2024, 20:24
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Esmé Rowle - 09.08.2024, 03:03
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 13.08.2024, 10:06
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Esmé Rowle - 18.08.2024, 16:08
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 18.08.2024, 21:05
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Esmé Rowle - 28.08.2024, 02:33
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 30.08.2024, 23:42
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Esmé Rowle - 08.09.2024, 02:14
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 14.09.2024, 11:31
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Esmé Rowle - 27.09.2024, 03:30
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 03.10.2024, 11:43

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa