31.07.2024, 08:19 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.07.2024, 08:30 przez Brenna Longbottom.)
Tańczę
rzut na drinka
Brenna uniosła nieco brwi, słysząc wyniki losowania, i na to, co wypadło jej, i na to, że w zabawie wzięła udział Eden Lestrange. Korzystając z tego, że w drinku od Tedy niewiele było alkoholu, upiła jeszcze trochę, ale resztkę odstawiła na ladę, ot by mieć pewność, że do rana, gdy przyjdzie zabrać się za teleportowanie gości, wszystkie procenty wyparują. Magia eliksiru dodanego do mieszanki, nieco słabsza, bo Brenna nie wypiła do dna, zabarwiła włosy, sprawiając, że pojawiły się w nich niebieskie pasma.
Omal nie roześmiała się, kiedy Geraldine przyszła porwać Figga, z jakże oryginalnym komentarzem, ale zdołała jakoś zachować niemal poważną minę.
- Hej, to bardzo wygodne, jak czegoś potrzebuję, wołam po prostu "Thomas!" i jest podwójna szansa, że ktoś odpowie, a jak odpowiedzą obaj, to wszystko będzie zrobine dwa razy szybciej - oświadczyła, półżartem, półserio, ujmując zimną dłoń Atreusa i wracając wraz z nim na piasek, gdzie wytyczono swego rodzaju parkiet i gdzie przybywało teraz par. Tedy, który wylosował Aurorę, też ruszył z innymi, pozostawiając na chwilę drinki ustawione na barze pod opieką Erika. - Gdyby próbować ich numerować, wybuchłaby pewnie wojna, jakiej świat nie widział i zaczął się pojedynek równie imponujący jak ten Grindewalda z Dumbledorem... o to, kto zostanie numerem jeden, a kto będzie musiał zadowolić się dwójką.
Nie żeby naprawdę spodziewała się, że będzie ta krwawo, ale jakoś wątpiła, by to numerowanie zadziałało. Tak naprawdę jeśli potrzebowała konkretnego Thomasa, a obok byli obaj, zwykle wołała po nazwisku.
- Nie myślałeś o pogadaniu z Basilem, czy przypadkiem nie jesteś przeklęty? Jakąś taką wyjątkowo podstępną klątwą? Miałeś z dziesięć procent na trafienie na mnie - spytała, spoglądając na moment ku Prewettowi i Eden, też niebieskowłosej. Podczas Beltane też partnerów dobierano losowo, a potem jeszcze trafił na amortencję, choć nie tylko ją serwowano na stoisku kowenu, nie wspominając już o jej idiotycznym pomyśle, wywołanym równie głupią paniką na widok Dani i Ulyssesa (chociaż ta panika, sądząc po tym, ile wysłał kuzynce listów, może i nie była taka głupia). Dodać do tego popsuty świstoklik, knowania jej brata, posłanie akurat jego, gdy znalazła trupa i prawie można było uwierzyć, że to efekt jakiegoś złośliwego zaklęcia. Może jeszcze nie tak dziwnego jak te jej i Basilusowe piątki trzynastego, ale już całkiem blisko.
rzut na drinka
Brenna uniosła nieco brwi, słysząc wyniki losowania, i na to, co wypadło jej, i na to, że w zabawie wzięła udział Eden Lestrange. Korzystając z tego, że w drinku od Tedy niewiele było alkoholu, upiła jeszcze trochę, ale resztkę odstawiła na ladę, ot by mieć pewność, że do rana, gdy przyjdzie zabrać się za teleportowanie gości, wszystkie procenty wyparują. Magia eliksiru dodanego do mieszanki, nieco słabsza, bo Brenna nie wypiła do dna, zabarwiła włosy, sprawiając, że pojawiły się w nich niebieskie pasma.
Omal nie roześmiała się, kiedy Geraldine przyszła porwać Figga, z jakże oryginalnym komentarzem, ale zdołała jakoś zachować niemal poważną minę.
- Hej, to bardzo wygodne, jak czegoś potrzebuję, wołam po prostu "Thomas!" i jest podwójna szansa, że ktoś odpowie, a jak odpowiedzą obaj, to wszystko będzie zrobine dwa razy szybciej - oświadczyła, półżartem, półserio, ujmując zimną dłoń Atreusa i wracając wraz z nim na piasek, gdzie wytyczono swego rodzaju parkiet i gdzie przybywało teraz par. Tedy, który wylosował Aurorę, też ruszył z innymi, pozostawiając na chwilę drinki ustawione na barze pod opieką Erika. - Gdyby próbować ich numerować, wybuchłaby pewnie wojna, jakiej świat nie widział i zaczął się pojedynek równie imponujący jak ten Grindewalda z Dumbledorem... o to, kto zostanie numerem jeden, a kto będzie musiał zadowolić się dwójką.
Nie żeby naprawdę spodziewała się, że będzie ta krwawo, ale jakoś wątpiła, by to numerowanie zadziałało. Tak naprawdę jeśli potrzebowała konkretnego Thomasa, a obok byli obaj, zwykle wołała po nazwisku.
- Nie myślałeś o pogadaniu z Basilem, czy przypadkiem nie jesteś przeklęty? Jakąś taką wyjątkowo podstępną klątwą? Miałeś z dziesięć procent na trafienie na mnie - spytała, spoglądając na moment ku Prewettowi i Eden, też niebieskowłosej. Podczas Beltane też partnerów dobierano losowo, a potem jeszcze trafił na amortencję, choć nie tylko ją serwowano na stoisku kowenu, nie wspominając już o jej idiotycznym pomyśle, wywołanym równie głupią paniką na widok Dani i Ulyssesa (chociaż ta panika, sądząc po tym, ile wysłał kuzynce listów, może i nie była taka głupia). Dodać do tego popsuty świstoklik, knowania jej brata, posłanie akurat jego, gdy znalazła trupa i prawie można było uwierzyć, że to efekt jakiegoś złośliwego zaklęcia. Może jeszcze nie tak dziwnego jak te jej i Basilusowe piątki trzynastego, ale już całkiem blisko.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.