31.07.2024, 08:47 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.07.2024, 08:47 przez Atreus Bulstrode.)
stoisko pani zamfir -> stoisko potterów
- Tak, tak - Atreus niby rzucił zbywającym tonem, ale coś w jego twarzy było takiego, że Florence mogła przypuszczać, że akurat tym razem nawet się z nią zgadzał. Był zmęczony i wizja powrotu do domu wcale nie wydawała się taka zła, szczególnie kiedy nie miał pod ręką kogoś, z kim mógł coś jeszcze na tym Lammas napsuć. Żadnego dobrego przyjaciela, bo najwyraźniej koledzy sobie darowali tego typu atrakcje. Szkoda, nie widzieli jak bił Philipa po mordzie.
Parsknął tylko jeszcze na wzmiankę o prezencie dla Geraldine, bo ta z pewnością go doceni. Poczekał też chwilę, co tam ciekawego mieli do powiedzenia Basilius i Electra, a potem pożegnał się z nimi i ruszył w swoją stronę, czyli dokładnie przeciwną do tej, w którą udała się Florence. Mógł chcieć zbierać się do domu, ale przecież nie od razu i nie z siostrą, bo by jeszcze szoku dostała od tego, że się jej wyjątkowo posłuchał.
Miał zamiar przejść się jeszcze w dół straganów i ruszyć w stronę Horyzontalnej. Mógłby się teleportować, bo noga wciąż ciągnęła, ale nie był pewien czy chciał znowu próbować teleportacji. Nie, kiedy udało mu się dzisiaj rozszczepić. I nie kiedy to rozszczepienie przypomniało mu ostatni raz, kiedy miał wrażenie że go rozczłonkuje.
Bulstrode zmarszczył brwi, zatrzymał się i zrobił krok w tył, wpatrując w stoisko Potterów przez moment. Ten bimber czy co innego ze stoiska Zamfir, już nie pamiętał jak to się tam fachowo nazywało, chyba za bardzo strzelił mu w głowę, bo miał wrażenie że widzi Brennę. Ale taką nie do końca bo coś było nie tak, jakby to jakaś jej grzeczniejsza siostra bliźniaczka się znalazła. A grzeczniejsza chyba tylko dlatego, że ktoś ją uczesał. Atreus zmrużył oczy, nie wiedzieć kiedy włażąc do środka i zatrzymując się przed Longbottom, kiedy to pożegnała się z aktualnymi klientami.
- Brenna? Czy mnie oczy nie mylą? - jakby ostentacyjnie, potarł oczy dłonią. - Ktoś cię uczesał? Znaczy, hm, wiesz, zwykle jesteś taka rozwichrzona od tego biegania. Ale ładnie ci, żeby nie było. Przebranżowiłaś się na sklepikarkę?
- Tak, tak - Atreus niby rzucił zbywającym tonem, ale coś w jego twarzy było takiego, że Florence mogła przypuszczać, że akurat tym razem nawet się z nią zgadzał. Był zmęczony i wizja powrotu do domu wcale nie wydawała się taka zła, szczególnie kiedy nie miał pod ręką kogoś, z kim mógł coś jeszcze na tym Lammas napsuć. Żadnego dobrego przyjaciela, bo najwyraźniej koledzy sobie darowali tego typu atrakcje. Szkoda, nie widzieli jak bił Philipa po mordzie.
Parsknął tylko jeszcze na wzmiankę o prezencie dla Geraldine, bo ta z pewnością go doceni. Poczekał też chwilę, co tam ciekawego mieli do powiedzenia Basilius i Electra, a potem pożegnał się z nimi i ruszył w swoją stronę, czyli dokładnie przeciwną do tej, w którą udała się Florence. Mógł chcieć zbierać się do domu, ale przecież nie od razu i nie z siostrą, bo by jeszcze szoku dostała od tego, że się jej wyjątkowo posłuchał.
Miał zamiar przejść się jeszcze w dół straganów i ruszyć w stronę Horyzontalnej. Mógłby się teleportować, bo noga wciąż ciągnęła, ale nie był pewien czy chciał znowu próbować teleportacji. Nie, kiedy udało mu się dzisiaj rozszczepić. I nie kiedy to rozszczepienie przypomniało mu ostatni raz, kiedy miał wrażenie że go rozczłonkuje.
Bulstrode zmarszczył brwi, zatrzymał się i zrobił krok w tył, wpatrując w stoisko Potterów przez moment. Ten bimber czy co innego ze stoiska Zamfir, już nie pamiętał jak to się tam fachowo nazywało, chyba za bardzo strzelił mu w głowę, bo miał wrażenie że widzi Brennę. Ale taką nie do końca bo coś było nie tak, jakby to jakaś jej grzeczniejsza siostra bliźniaczka się znalazła. A grzeczniejsza chyba tylko dlatego, że ktoś ją uczesał. Atreus zmrużył oczy, nie wiedzieć kiedy włażąc do środka i zatrzymując się przed Longbottom, kiedy to pożegnała się z aktualnymi klientami.
- Brenna? Czy mnie oczy nie mylą? - jakby ostentacyjnie, potarł oczy dłonią. - Ktoś cię uczesał? Znaczy, hm, wiesz, zwykle jesteś taka rozwichrzona od tego biegania. Ale ładnie ci, żeby nie było. Przebranżowiłaś się na sklepikarkę?