31.07.2024, 09:10 ✶
tańczę
- Sprytne. Chociaż nie spodziewałem się, że Hardwick byłby aż taki zacięty co do tego, który numerek by mu się dostał. Zawsze wydawało mi się, że to nieco bardziej ugodowy typ - wzruszył ramionami, ale prawda była przecież taka, że Thomasa zwyczajnie na tyle nie znał. Przez moment przyglądał się tym jej błękitnym pasmom, które wplotły się w jej włosy, jednak nie mógł się zdecydować czy powinien je tak zwyczajnie pochwalić.
Co natomiast na nowo przebijało się do jego świadomości, to bijące od niej ciepło. Niby zdążył się przyzwyczaić do kontrastu jaki czasem odczuwał, kiedy dotykał innych osób, ale ten który zauważał teraz zdawał się o wiele mocniej podkreślony. Pamiętał dokładnie, jak moc Beltane tylko podkreślała chęć pochwycenia jej w dłonie, ale teraz było to coś innego i o wiele bardziej delikatnego. Jak zwykle nie był tylko pewien, czy było to w całości coś tylko jego, ale powoli dochodził do wniosku że nawet jeśli nie, nie przeszkadzało mu w całości się temu poddać.
- Ustaliliśmy już pod koniec lipca, że rzucasz klątwy na facetów, którzy ci się podobają - odpowiedział, uśmiechając się przy tym nieco bezczelnie. - Ale jakoś przestało mi to przeszkadzać w pewnym momencie - mimo, że wciąż uśmiechał się do niej cwaniacko, ten wyraz złagodniał nieco, zdradzając zwyczajną szczerość. Tak samo jak wcześniej miotał się wyraźnie, głównie sam ze sobą, zirytowany pasmem zdarzeń, które ich ze sobą wiązały i pchały ku sobie, tak w pewnym momencie nie tyle się im poddał, co z ciekawością zaczął się zastanawiać co następnego los miał dla niego, dla nich, w programie. - Ale, czy to skarga? A może podstępnie chciałabyś mnie zmusić do interakcji z kimś innym, dla polepszenia relacji? Muszę cię ostrzec, bo mam wrażenie że w paru przypadkach zaburzyłoby to delikatną równowagę wszechświata.