31.07.2024, 10:45 ✶
Magiczne Różności, rozmawia z Leonem, zajmuje się Anthonym, zerka na Penny która się awanturuje
- Chyba właśnie tu przyszedł - szepnęła do Leona, zaciskając dłoń na jego przedramieniu. Ruchem głowy wskazała też na Penny, a jej wzrok mówił wyraźnie: pomóż mu. Był niemalże błagalny. Gdyby nie fakt, że do stoiska znowu podszedł tłum ludzi, sama wkroczyłaby pomiędzy tę dwójkę. - Proszę, zabierz ich na bok Leon, bo zaraz odstraszą klientów.
- Dzień dobry, w czym... w czym mogę pomóc? Zainteresowało państwa coś? - uśmiechnęła się do Lorien, Anthony'ego i Lyssy, chociaż jej wzrok ewidentnie ślizgał się w kierunku Penny. Olivia odchrząknęła cicho. Ta ruda wywłoka zaczynała zwracać na siebie zbyt dużo uwagi: widziała że nie tylko ona sama nadstawia ucha, węsząc awanturę. - Proszę się nie przejmować tym nieporozumieniem. To nie pierwszy raz, gdy ktoś próbuje wyłudzić od nas pieniądze, pokazując nie nasz produkt.
Rzuciła uspokajająco w stronę trójki czarodziejów. Mówiła spokojnie, chociaż głos odrobinę jej drżał, bo towarzysz Penny zaczął coś przebąkiwać o kodeksach i sądach... Wątpiła, żeby którykolwiek sąd się tym zainteresował, szczególnie teraz, ale same te słowa sprawiały, że zaczynało jej się kręcić w głowie. Powróciła wzrokiem do trójki, oglądającej biżuterię, i uśmiechnęła się.
- Te produkty własnoręcznie robi Tristan, sama noszę wiele z nich i nigdy żaden nawet się nie zarysował. A muszą państwo wiedzieć, że należę do dość niezdarnych osób i często uderzam się przypadkiem o... Na przykład stolik kawowy, koniecznie małym palcem, bo inaczej to nie byłaby prawdziwa krzywda.
Mrugnęła do Lorien wesoło, rozciągając usta w szerokim uśmiechu. Jakby na potwierdzenie swoich słów przesunęła dłonią po bransoletce, którą miała zapiętą na nadgarstku. Czy to była jedna z tych od Warda? Ciężko było stwierdzić ale mogła za taką uchodzić.
- Do każdego zamówienia dodajemy też specjalny eliksir czyszczący, wystarczy kilka kropel i biżuteria będzie zawsze wyglądać jak nowa.