31.07.2024, 11:14 ✶
Godzę się z losem i tańczę z kim innym niż Nora, ale też wcale nie narzekam na to jak ten los wybrał bo Dora jest super
Przed ogłoszeniem wyników sięgnął po jeszcze jedno picie, poprzednie było tak słodkie czekoladowe, jak usta jego narzeczonej, ale z jakiś powodów barman odradził mu go i podsunął pod rekę niebieski, pod kolor stroju, pod kolor oczu... które nagle jeszcze bardziej stały się niebieskie, tak intensywnie jaśniejąc przyprawowo pigmentem, podobnie z resztą jak włosy, po których przeszła błękitna fala. Gdy tylko to zauważył, roześmiał się i ucałował Norkę po raz ostatni (przed przerwą!) i odszukał wzrokiem znajomą sobie już twarz.
– Wczoraj walczący z roślinami, dzisiaj tańczący na plaży, nie spodziewałem się... nie spodziewałem się, że nasze kroki będą się przecinać nie tylko w ogrodzie – przyznał otwarcie. – A teraz już jesteśmy prawie sąsiadami! Niedługo położą dach na moim warsztacie i nie wiem, chyba wyprowadzę się z domu ogrodnika tam właśnie, chociaż... nie powiem, przyzwyczaiłem się zbyt szybko do tej małej chaty po środku waszego pieknego ogrodu. – Nie był zbyt wprawnym tancerzem, ale coś tam już na Potańcówce wyłapał, a też mu tłumaczono, że nie zawsze jak się z kimś tańczy, to jest to taniec godowy i chce się z nim uprawiać seks. Z resztą jego Pani pozwoliła na tę zabawę. Koledzy, znajomi... to było dziwne uczucie dopuszczać myśl, że nie ma się stada (bo jego stadem byli Ci, którzy współdzielili krew McGonagallów, jedyni rozumiejący balansowanie na cienkiej linii między pozostaniem człowiekiem a byciem bestią) to nie jest rodzina, a jednak miło popatrzeć, że ktoś się uśmiecha na Twój widok i chce z Tobą rozmawiać, nie dlatego że musi. Chociaż to było losowanie, więc Dora trochę musiała.
– Nie znam tu wszystkich. O tego dużego tam kojarzę, jego pszczoły są szczęśliwe. Kobiety też raczej rzadko przychodziły do Warowni, choć tą małą czarną kojarzę, bo chyba miała urodziny po których sprzątałem. No i ten brunet.. – obrócił Dorę tak by mogła patrzeć prosto na Basiliusa – On mi coś mówi, ale nie mogę sobie przypomnieć, nie kojarzę go z Doliny. A tamten? – kiwnął głową w kierunku Camerona i znów obrócił Dorą by miała widok na nieszczęśnika. – A co jemu się stało? Czemu przyszedł taki połamany? Nie wolał zostać w domu? – Teraz kiedy Nora była trochę dalej, a głowę miał porośniętą niebieskim włosiem a nie myślami o rychłej żeniaczce trochę łatwiej było mu zauważać ludzi wkoło.
Przed ogłoszeniem wyników sięgnął po jeszcze jedno picie, poprzednie było tak słodkie czekoladowe, jak usta jego narzeczonej, ale z jakiś powodów barman odradził mu go i podsunął pod rekę niebieski, pod kolor stroju, pod kolor oczu... które nagle jeszcze bardziej stały się niebieskie, tak intensywnie jaśniejąc przyprawowo pigmentem, podobnie z resztą jak włosy, po których przeszła błękitna fala. Gdy tylko to zauważył, roześmiał się i ucałował Norkę po raz ostatni (przed przerwą!) i odszukał wzrokiem znajomą sobie już twarz.
– Wczoraj walczący z roślinami, dzisiaj tańczący na plaży, nie spodziewałem się... nie spodziewałem się, że nasze kroki będą się przecinać nie tylko w ogrodzie – przyznał otwarcie. – A teraz już jesteśmy prawie sąsiadami! Niedługo położą dach na moim warsztacie i nie wiem, chyba wyprowadzę się z domu ogrodnika tam właśnie, chociaż... nie powiem, przyzwyczaiłem się zbyt szybko do tej małej chaty po środku waszego pieknego ogrodu. – Nie był zbyt wprawnym tancerzem, ale coś tam już na Potańcówce wyłapał, a też mu tłumaczono, że nie zawsze jak się z kimś tańczy, to jest to taniec godowy i chce się z nim uprawiać seks. Z resztą jego Pani pozwoliła na tę zabawę. Koledzy, znajomi... to było dziwne uczucie dopuszczać myśl, że nie ma się stada (bo jego stadem byli Ci, którzy współdzielili krew McGonagallów, jedyni rozumiejący balansowanie na cienkiej linii między pozostaniem człowiekiem a byciem bestią) to nie jest rodzina, a jednak miło popatrzeć, że ktoś się uśmiecha na Twój widok i chce z Tobą rozmawiać, nie dlatego że musi. Chociaż to było losowanie, więc Dora trochę musiała.
– Nie znam tu wszystkich. O tego dużego tam kojarzę, jego pszczoły są szczęśliwe. Kobiety też raczej rzadko przychodziły do Warowni, choć tą małą czarną kojarzę, bo chyba miała urodziny po których sprzątałem. No i ten brunet.. – obrócił Dorę tak by mogła patrzeć prosto na Basiliusa – On mi coś mówi, ale nie mogę sobie przypomnieć, nie kojarzę go z Doliny. A tamten? – kiwnął głową w kierunku Camerona i znów obrócił Dorą by miała widok na nieszczęśnika. – A co jemu się stało? Czemu przyszedł taki połamany? Nie wolał zostać w domu? – Teraz kiedy Nora była trochę dalej, a głowę miał porośniętą niebieskim włosiem a nie myślami o rychłej żeniaczce trochę łatwiej było mu zauważać ludzi wkoło.