31.07.2024, 21:27 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.07.2024, 21:31 przez Brenna Longbottom.)
Stoisko Potterów
Może raz czy dwa przyszło jej do głowy, że chyba któreś z nich albo oboje zostali przeklęci. Ale ta myśl już wywietrzała, a ona w takich kwestiach zawsze była przecież odrobinę sceptyczna – potrzeba było aż pięciu piątków trzynastego, aby wreszcie uwierzyła, że klątwa nie jest tak nieprawdopodobna – a poza tym ani trochę nie przeszkadzało jej, że Atreus się tu pojawił.
– Nie podsuwaj mi rozsądnych rozwiązań, tylko daj dramatycznie poumierać trochę z rozpaczy – odparła lekko, nie chcąc myśleć o listach, które ostatnio zaczęły trafiać na jej biurko, i co do których adresata zaczynała mieć pewne podejrzenia. Ani o tym, że w kamienicy na Horyzontalnej to Stanley Borgin na pewno się nie pojawi.
- Przydzielasz trudne zadania - powiedziała i nawet nie żartowała, bo przecież nie miała pojęcia, jakie lubił kosmetyki i zapachy, a bez podpowiedzi ciężko było coś dobrać, ale skoro już wcielała się w Profesjonalną Sklepikarkę, wypadało przynajmniej spróbować. Nawet jeżeli miała polec z kretesem. Od razu odwróciła się też do skrzyneczek z tymi najbardziej ekskluzywnymi towarami, bo Atreus nie wyglądał na kogoś, kto kupował kosmetyki w jakichś przypadkowych sklepach, szukając cen promocyjnych. - Invictus - stwierdziła, wskazując jeden z flakoników, ukształtowany na wzór pucharu quidditcha, i sięgając po próbkę, by spryskać nią wąski pasek materiału. Skład tego akurat znała bez ukradkowego zerkania na butelkę, bo wyjątkowo nie miał pięćdziesięciu różnych mieszanek. - Świeży, drzewny zapach. Liście laurowe, drzewny akord ambry, paczula. Jedna z ulubionych pozycji ściągającego angielskiej reprezentacji. Tutaj mocniejsza i bardziej zróżnicowana kompozycja z tej samej linii, Moc Posejdona: nuty morskie i pieprz w nutach głowy, mirt w nutach serca, baza z piżma, drzewa sandałowego i cashmeranu.
W przypadku tej drugiej pozycji już nie była w stanie wymienić wszystkiego z pamięci, ale hej, liczyły się głównie te najmocniej wyczuwalne nuty, tak? I jak co pachniało na podanej klientowi próbce. W przypadku trzeciego flakonika wyciągając go też zerknęła ukradkiem na etykietę, bo nuty główne to pamiętała, ale tych serca już nie...
- Albo to, mama zawsze powtarza, że to doskonała, zwracająca uwagę kompozycja dla mężczyzn lubiących wyróżniać się z tłumu, blablabla... to znaczy nie powinnam mówić tego blablabla, zapomnij dobrze? I nie mów mojej mamie. Bogata mieszanka, dużo składników, najbardziej wyczuwalne nuty kardamonu, migdałów i chilii. Te uzupełniające to dym, drzewo sandałowe, paczula, labdanum i skóra. Zapach ma magiczny efekt, dodaje odrobiny pewności siebie, chociaż w sumie chyba tego to i tak nie odczujesz.
Bo czego jak czego, ale pewności siebie jej zdaniem mu nie brakowało.
Wyciągnęła ku niemu trzy paski materiału z próbkami
Może raz czy dwa przyszło jej do głowy, że chyba któreś z nich albo oboje zostali przeklęci. Ale ta myśl już wywietrzała, a ona w takich kwestiach zawsze była przecież odrobinę sceptyczna – potrzeba było aż pięciu piątków trzynastego, aby wreszcie uwierzyła, że klątwa nie jest tak nieprawdopodobna – a poza tym ani trochę nie przeszkadzało jej, że Atreus się tu pojawił.
– Nie podsuwaj mi rozsądnych rozwiązań, tylko daj dramatycznie poumierać trochę z rozpaczy – odparła lekko, nie chcąc myśleć o listach, które ostatnio zaczęły trafiać na jej biurko, i co do których adresata zaczynała mieć pewne podejrzenia. Ani o tym, że w kamienicy na Horyzontalnej to Stanley Borgin na pewno się nie pojawi.
- Przydzielasz trudne zadania - powiedziała i nawet nie żartowała, bo przecież nie miała pojęcia, jakie lubił kosmetyki i zapachy, a bez podpowiedzi ciężko było coś dobrać, ale skoro już wcielała się w Profesjonalną Sklepikarkę, wypadało przynajmniej spróbować. Nawet jeżeli miała polec z kretesem. Od razu odwróciła się też do skrzyneczek z tymi najbardziej ekskluzywnymi towarami, bo Atreus nie wyglądał na kogoś, kto kupował kosmetyki w jakichś przypadkowych sklepach, szukając cen promocyjnych. - Invictus - stwierdziła, wskazując jeden z flakoników, ukształtowany na wzór pucharu quidditcha, i sięgając po próbkę, by spryskać nią wąski pasek materiału. Skład tego akurat znała bez ukradkowego zerkania na butelkę, bo wyjątkowo nie miał pięćdziesięciu różnych mieszanek. - Świeży, drzewny zapach. Liście laurowe, drzewny akord ambry, paczula. Jedna z ulubionych pozycji ściągającego angielskiej reprezentacji. Tutaj mocniejsza i bardziej zróżnicowana kompozycja z tej samej linii, Moc Posejdona: nuty morskie i pieprz w nutach głowy, mirt w nutach serca, baza z piżma, drzewa sandałowego i cashmeranu.
W przypadku tej drugiej pozycji już nie była w stanie wymienić wszystkiego z pamięci, ale hej, liczyły się głównie te najmocniej wyczuwalne nuty, tak? I jak co pachniało na podanej klientowi próbce. W przypadku trzeciego flakonika wyciągając go też zerknęła ukradkiem na etykietę, bo nuty główne to pamiętała, ale tych serca już nie...
- Albo to, mama zawsze powtarza, że to doskonała, zwracająca uwagę kompozycja dla mężczyzn lubiących wyróżniać się z tłumu, blablabla... to znaczy nie powinnam mówić tego blablabla, zapomnij dobrze? I nie mów mojej mamie. Bogata mieszanka, dużo składników, najbardziej wyczuwalne nuty kardamonu, migdałów i chilii. Te uzupełniające to dym, drzewo sandałowe, paczula, labdanum i skóra. Zapach ma magiczny efekt, dodaje odrobiny pewności siebie, chociaż w sumie chyba tego to i tak nie odczujesz.
Bo czego jak czego, ale pewności siebie jej zdaniem mu nie brakowało.
Wyciągnęła ku niemu trzy paski materiału z próbkami
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.