Nie poganiał syna. Dał mu czas na zebranie myśli i słów. Nawet jeżeli zaczął jednym zdaniem, wyczekując reakcji. Richard przyjął do wiadomości skinięciem głowy. Czekał na ciąg dalszy wyjaśnień. Nie dopytywał, dlaczego tego związek był ukrywany aż dwa lata. Młodzieńcze zauroczenia i zabawy w pieprzoną miłość, która widać do czego doprowadziła.
Leonard zapewniał, że o ślubie nie było żadnej mowy. Wcześniej twierdził, że wspomnianej kwoty pieniężnej nie brał. Richard wyciągnął rękę, aby syn oddał mu list. Chciał na niego rzucić jeszcze okiem, sprawdzić coś. Pod okiem aurorskim.
- Jak wyglądało wasze zakończenie związku? Z jakiego głównie powodu zakończyłeś?Dopytał. Rozeszli się w zgodzie, czy pokłócili? Czy poza czymś zwanym uczuciami miłosnymi, zauroczeniami, było coś więcej? Coś innego? W liście wspomniano o jej problemach zdrowotnych.
Coś przeczuwał, że będzie potrzebne spotkanie. Osobiste nie tylko ojców dzieciaków, ale w ich obecności. Jeżeli Aurora była córeczką tatusia, umiała swoimi kłamstwami mu sprzedać bajki, aby pogrążyć Leonarda, prawie się jej udało. Czy może to Leonard próbował się w ten sposób bronić? Trudno to teraz stwierdzić, nie mając jasnego obrazu na całą sytuację. Więcej dowodów. To na razie są tylko poszlaki.