Przecież się zachowuję. O co Ci chodzi?
No naprawdę? Czy jemu trzeba było wszystko tłumaczyć? Penny ograniczyła się tylko do spojrzenia. Spojrzenia w rodzaju tych, które zwykły mówić więcej niż tysiąc słów. Nie zamierzała strzępić języka. Regina nie był już przecież dzieckiem, które można było nauczyć odpowiedniego zachowywania się. A nawet jeśli byłoby inaczej, to w zasadzie... chyba nie tak do końca było to jej zadaniem?
Na komentarz odnośnie braku kominka również nie zareagowała. Poza tym nie mogła temu zaprzeczyć. W tym przypadku nie było tak, że zastawili go z Terrym jakimiś duperelami i tak dalej. Zamiast tego pozwoliła, żeby rozmowa potoczyła się dalej. I przeszła na temat tego całego bohaterstwa i wydarzeń, do których doszło w sadzie Abbottów. Wydarzeń wcale nie tak dawnych.
Zmarszczyła lekko brwi, kiedy wyjaśnił jej, że z powodu tych wydarzeń powrócił temat ich rzekomego związku. Naprawdę? Po takim czasie? Że też ludzie nie mieli innych tematów do rozmów. Była naprawdę przekonana, że rozwiązanie, na które wówczas się zdecydowali tak po prostu zadziała. A tu jednak klops.
- Może po prostu nie wychodź z domu, skoro to dla Ciebie taki problem? - zasugerowała, ponieważ bardzo, ale to bardzo nie podobało jej się to, że próbował jej w tym momencie cokolwiek narzucać. Nie odpowiadała za to, co sobie inni dodadzą. Jakie kwestie ze sobą połączą. Ostatnim na co zamierzała się godzić, było siedzenie cicho, jak jakaś mysz pod miotłą, coby przypadkiem inni nie mieli czegoś do powiedzenia na jej temat. Czegoś, co byłoby niewygodne dla Renigalda Malfoya. No już bez przesady? - Naprawdę. Zachowujesz się tak, jakby to była cholera jedna wie jak wielka tragedia. Z czym przyjdziesz tu do mnie następnym razem? Bo, że będzie to znowu jakaś kompletna bzdura, to nie mam wątpliwości.
I pomyśleć, że w sumie jeszcze w czerwcu, to go zaczęła tak trochę lubić. Przyjemnie się im rozmawiało. Mimo tego całego zamieszania, bawiła się z nim na przyjęciu nie tak znowu najgorzej. Szybko jednak jej uświadomił, że do lubienia, to on się nieszczególnie nadawał. Regina zawsze pozostanie Reginą. Ot, prosty wniosek. Coś o czym musiała pamiętać. I czego powinna się trzymać. Ten typ taki już był i nikt ani nic tego nie zmieni. Te chwilę, kiedy zdawał się zachowywać jak normalny człowiek, były co prawda w stanie trochę namieszać. Była jednak na tyle ogarnięta, żeby się na to nie nabrać.
Oczywiście, że była.
Prawda?