• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6
[09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott

[09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott
King with no crown
Stars, hide your fires
Let no light see my black and deep desires
wiek
31
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Kanclerz Skarbu
Schludny, młody mężczyzna ze starannie ułożonymi blond włosami. Nie grzeszy wzrostem, będąc wysokim na 178 centymetrów, acz chodzi na tyle wyprostowany i z uniesioną głową, że może wydawać się górować nad rozmówcą. Pomaga mu w tym spojrzenie chłodnych, niebieskich oczu, na tyle skutych lodem, że nie sposób się przez niego przebić, aby dostrzec kryjącą się za nimi duszę. Zazwyczaj używa perfum z cedrowymi nutami przeplatającymi się z drzewem sandałowym. Dobiera ubrania starannie, zwłaszcza kolorystycznie. Nie ubiera się krzykliwie, acz odpowiednio do okazji; zawsze z idealnie wyprasowanym materiałem koszuli, dobrze dopiętą kamizelką. Charyzmą przyciąga do siebie innych, acz waży słowa w naturalnie ostrożnej manierze. Nie brak mu w głosie donośnych tonów, na marne można oczekiwać, że otworzy usta, aby krzyczeć, nawet te cicho wypowiedziane przez niego słowa potrafią być dobitniejsze niż cudzy krzyk. Stawia na niską intonację, uważając, że jest przyjemniejsza dla ucha i bardzo dobrze podkreśla angielski, wręcz krzyczący w swojej pretensjonalności o jego uprzywilejowanym urodzeniu, akcent.

Elliott Malfoy
#6
11.01.2023, 01:52  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.01.2023, 02:01 przez Elliott Malfoy.)  
Kiedy już wydawało mu się, że łapał uciekające zrozumienie całości osoby Erika za chociażby rąbek materiału, ten umykał z jego rąk pozostawiając w skonfundowaniu z niczym. Nie był jeszcze pewien jak się z tym czuje, przywykł do nakreślania swoich uczuć w logice przemyśleń przez te wszystkie lata, ale wciąż nie był żadnym ekspertem, te najbardziej intensywne ukrywał pod wiekiem chłodnej porcelanowej maski. Longbottom zdawał się tego nie robić, ale możnaby przysiąc, że czyniło go to jeszcze bardziej zawikłana łamigłówką, przynajmniej dla ludzi pokroju Elliotta - nie wpadł na to, że trudne równanie matematyczne, nad którym się pochyla jest tak naprawdę bardzo prostolinijne i dorabianie mu drugiego dna jest absolutnie zbędne.
Nie był przyzwyczajony do takiej lekkości w początkowych stadiach znajomości, nie aby mu one przeszkadzały akurat ze strony Erika, ale obracał się w towarzystwie, gdzie wymagane zmiękczenia czy kurtuazje były uważane za normę, do tego stopnia, ze wsiąkały w człowieka jak w gąbkę, a poźniej zostawiały na materiale kolorowe zabrudzenia. Fakt, znali się jeszcze w szkole, ale od tego momentu wszystko się zmieniło... no, może nie wszystko, ale sporo rzeczy zmieniło bieg, rozwinęło się, oni byli tymi samymi, acz innymi ludźmi. Czasami musiał przyznać, że brakowało mu słów lub zapisanych wzorów na reakcje i chyba zaczynał dostrzegać, że powinien wymyślać je tez na poczekaniu, jeżeli to miało zajść dalej. Było mu z tym niekomfortowo, a zarazem dziwnie przyjemnie, a to drugie włączało ostrzegawczy tryb trzymania się na baczności. Zbyt dużo swobody powodowało, że czasem podduszał się zawiązana na szyi smyczą przywiązaną do palą w ogromnej rezydencji w Wiltshire, jakkolwiek nie chciał o tym myśleć, to niestety tak było.
Mimo wszystko uśmiechnął się filuternie, jak zwykle odrzucając w takich momentach zdrowy rozsądek i przyspieszając kroku, aby znaleźć się przy ciepłym ognisku szczęścia, nawet jeżeli miało być jedynie tymczasowe, to zabrane z niego ciepło pomoże mu przeprawić się przez kolejne, skute lodem szczyty.
- Cóż, może rozgrzany do białej gorączki jeszcze nie jesteś, ale... - zanim ruszyli do stajni położył mu dłoń na czole, jakby teatralnie sprawdzając czy drugi mężczyzna nie ma gorączki, to wszystko była swoistą grą, która ukrywała się pod zasłoną żartu. Odgarnał przy tym pare kosmyków z czoła Erika, ale zabrał dłoń tak samo niespodziewanie szybko jak ją położył, więc chłodny dotyk mógł wydawać się zaledwie muśnięciem cienkich płatków pierwszych przebiśniegów.
- Tak jak myślałem, to jedynie typowa reakcja. - podsumował niewinnie.
Na wywód o krowie również się roześmiał, uznał, że jego towarzysz wykorzystał temat i prawie zaklaskał, acz powstrzymał się w ostatnim momencie uznając, że to mogłoby być już odrobinę niegrzeczne. Naciągnął materiał rękawiczki na dłoń, aby ta się znów rozgrzała. Co do Geraldine, wysłuchał uważnie, bo mimo wszystko, cenił punkt widzenia Erika.
- Rozumiem dlaczego ją zaproponowałeś, nie podważam tego, ale obawiam się, że z tak trudnym do określenia problemem mogłaby zaproponować rozwiązania, których nie byłbym zwolennikiem. - wyjaśnił po krótce, bo też nie chciał, aby Erik miał go za kapryśnego i odrzucającego szczerze życzące dobrze propozycje.
Zanotował sobie w głowie, aby podjąć temat 'żyję, by zadowalać', te słowa wtłoczyły mu się w umysł, trochę niczym zabrudzenie na rogu białego talerza. Widział je, myślał o nich, czuł je. Nieprzyjemnie podziałały na jego narcystyczne pobudki na swój własny temat, na to, ze chciał być w centrum uwagi. Miał mętlik w głowie, ale definitywnie chciał o tym porozmawiać, mieli mieć na to czas później, bo teraz potrzebowali udać się do wysłanego przodem uzdrowiciela.
- Psy to samo dobro, rodzice mają w rezydencji Borzoi, te z niesamowicie długim pyszczkiem, chude, są... cóż, muszę użyć słowa, które najbardziej tu pasuje, przesłodkie. Każde psy są. - dodał jeszcze, coby nie winszować teorii, ze tylko te z rodowodem się liczą. Miał do zwierzać całkowicie inne podejście niż do ludzi, przynajmniej tak próbował sobie wmawiać, bo w gruncie rzeczy, nie było między tym aż takiej różnicy, po prostu w kwestii podziałów społecznych miał wymuszone na nim poglądy przez ciężar dziedzictwa.
Bardzo martwił go stan skrzydlatego konia, głównie dlatego chciał go odkupić. Zwierzęta nie powinny być pod opieką kogoś, kto w ogóle o nie nie dba, bądź nie jest w stanie. Takie samo zdanie miał o dzieciach, ale z tym trudno było być wokalnym, gdyż wychowanie swoich pociech było kwestią prywatną każdego domu rodzinnego. Mimo to, na swoim przykładzie, uważał, ze nie wszyscy powinni mieć dzieci. Rozumiał teorie przedłużenia rodu i to była jedyna definicja, która tutaj mu przeszkadzała, aby wykreślić potrzebę mnożenia małych berbeci, w sposób, w jaki robiły to niektóre rodziny czysto krwiste, gdyż utrzymanie kolejnych członków nie było problemem. Na co było sprowadzać na ten świat kolejnego człowieka, jeżeli miało się sprawić, że jego życie będzie drogą usłaną cierniami?
- Problem w tym, że próbowaliśmy się nim opiekować przez ostatni miesiąc conajmniej, ale jego stan nie poprawił się nawet odrobinę - zaczął Lawrence. W przeciwieństwie do osób, które pracowały z Elliottem, lub dla niego, w Ministerstwie, magizoolog nie był spięty. Spojrzał na chwilę na Malfoya, ale jedynie, aby sprawdzić czy ten ma coś jeszcze do powiedzenia - Czasami kwestia to psychika, ale z tym okazem jest to wręcz ironiczne, wyraża dużą chęć do życia, po prostu nie ma na nie siły ze względu na swoją kondycję. Jestem okropnie zirytowany faktem, że nie mogę odnaleźć przyczyny, ale, jak Pan Malfoy zapewne Panu już powiedział, druga para oczu na pewno się przyda, co dwoch ekspertów to nie jeden. Uratowanie tego zwierzęcia, według mnie, w tym momencie graniczy z cudem, ale też nic nie jest niemożliwe, nie należy się poddawać. - mężczyzna odsunał się niejako pozwalajac zwierzęciu się napić, bo to sięgneło głową do poidła zawieszonego na boku obszergnieszego, aby pomieścić skrzydła, boksie.
Elliott pokiwał jedynie głową. Lawrence nie powiedział mu niczego, czego już by się nie dowiedzieli w poprzedich tygodniach. Przesunął dłonią po włosach, nie przeczesał ich jednak, bo wciąż miał na sobie rękawiczki, ale myślał nad czymś dłuższą chwilę. Unisó głowę i oparł podbródek na dwóch palcach przyglądajac się skrzydlatemu koniu, odrobinę marszcząc brwi.
- Trudno. Jezeli ma umrzec, to przynajmniej ostatnie tygodnie życia spędzi godnie. - stwierdził ostatecznie - Proszę powiedz reszcie, że jutro wyśle dokumenty. Tak jak się umawialiśmy, zapłaciłem już za opiekę w ostatnich tygodniach, teraz odciążam aktualnego właściciela od dalszych kosztów związanych ze zdrowiem i, prawdopodobną, śmiercią zwierzęcia. Pamiętaj, aby w swoich papierach bardzo dokładnie opisać każdy szczegół. - upomniał jeszcze Lawrence'a, zanim ten pożegnał się znimi obydwoma i wyruszył w stronę domu.
Spojrzenie niebieskich oczu skupiło się znow na Eriku, tym razem w pełni. Bez zamyślenia, bez zbędnych osób w pomieszczeniu.
- Reszta zajmie się transportem. Chcesz się przejść? To spora farma. - zaproponował.


“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Elliott Malfoy (6886), Erik Longbottom (6471)




Wiadomości w tym wątku
[09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 21.12.2022, 22:48
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 26.12.2022, 10:43
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 27.12.2022, 23:27
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 04.01.2023, 03:24
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 06.01.2023, 00:46
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 11.01.2023, 01:52
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 13.01.2023, 21:03
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 15.01.2023, 04:49
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 16.01.2023, 02:38
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 18.01.2023, 05:02
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 19.01.2023, 00:40
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 24.01.2023, 02:38
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 26.01.2023, 17:47

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa