01.08.2024, 13:46 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.09.2024, 10:32 przez Anthony Shafiq.)
– Anthony J. Shafiq, Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów. – Fakt, że w końcu otrzymał nominację na szefa Organu, mając nad sobą obecnie tylko Szefa Departamentu, pozostawił dla siebie, choć nie wątpił, że chłopak mógł doskonale wiedzieć z kim rozmawia, a tylko przez zwykłą kurtuazję dbać o wzajemne przedstawienie się. Powinien wiedzieć, jeśli chciał zajść daleko. – Nie będę ukrywać, że Departament Skarbu to mój ulubiony Departament, zaraz po moim własnym. W końcu obaj zajmujemy się obrotem pieniądza. – Wzniósł toast na powitanie swojego rozmówcy i umoczył usta w trunku.
Lubił takie sytuacje w których poznawał te narybki. Zwłaszcza kiedy wczorajszy stażysta mógł okazać się dzisiejszym Kanclerzem Skarbu. Czarodzieje w Ministerstwie, o ile nie pracowali w Departamencie Tajemnic, raczej byli przywiązani do swoich stołków i ich żywotność była całkiem długa, warto było więc budować sieć współzależności od pierwszych nieśmiałych ruchów płetw tych maleńkich rybek w stawie.
– Nie myśl o tym jak o jeziorze drogi imienniku – podjął może nieco zbyt protekcjonalnie, musiało ich dzielić kilka lat, wątpił również, aby Borgin był gnębiony przez swoją rodzinę do wzmożonej humanistycznej edukacji, gdy tylko ukończył trzy lata. W pewnym sensie, bez względu na status krwi, Anthony czuł się lepszy od pozostałych przez to, że tak szybko zaczął pochłaniać wiedzę. Nawet jeśli nadmiar informacji mu nie służył, a ukształtowany w ten sposób charakter był pełen ukieronkowanych, wciąż jednak sprzeczności. – Pomyśl o oceanie. Jego wzburzone fale pożerają statki, kilka metrów jednak w głąb panuje absolutna cisza. A te metry potrafią zamieniać się w kilometry spokoju i stałości. Chociaż nie dziwie się Twojemu zmartwieniu, jeśli kapitanem statku jest ktoś, kogo rodzice nie widzieli nigdy wody. Na szczęście większość załogantów to wciąż doświadczeni ludzie morza. – Obracał tę metaforę w dłoniach, kształtował ją jak koła dymu wypuszczane z ust. Zabawnym był fakt, że bał się wody, a jednak ta, na którą spoglądał przez karty książek była znośna i - nie dało się ukryć - bardzo plastyczna.
– A Ty Anthony? Czy chciałbyś kiedyś przejąć ster? – Stalowe oczy zalśniły zaciekawieniem, choć twarz wyrażała nic ponad uprzejmą życzliwość, którą obdarzyłby każdego zebranego w tym niewielkim saloniku.
Lubił takie sytuacje w których poznawał te narybki. Zwłaszcza kiedy wczorajszy stażysta mógł okazać się dzisiejszym Kanclerzem Skarbu. Czarodzieje w Ministerstwie, o ile nie pracowali w Departamencie Tajemnic, raczej byli przywiązani do swoich stołków i ich żywotność była całkiem długa, warto było więc budować sieć współzależności od pierwszych nieśmiałych ruchów płetw tych maleńkich rybek w stawie.
– Nie myśl o tym jak o jeziorze drogi imienniku – podjął może nieco zbyt protekcjonalnie, musiało ich dzielić kilka lat, wątpił również, aby Borgin był gnębiony przez swoją rodzinę do wzmożonej humanistycznej edukacji, gdy tylko ukończył trzy lata. W pewnym sensie, bez względu na status krwi, Anthony czuł się lepszy od pozostałych przez to, że tak szybko zaczął pochłaniać wiedzę. Nawet jeśli nadmiar informacji mu nie służył, a ukształtowany w ten sposób charakter był pełen ukieronkowanych, wciąż jednak sprzeczności. – Pomyśl o oceanie. Jego wzburzone fale pożerają statki, kilka metrów jednak w głąb panuje absolutna cisza. A te metry potrafią zamieniać się w kilometry spokoju i stałości. Chociaż nie dziwie się Twojemu zmartwieniu, jeśli kapitanem statku jest ktoś, kogo rodzice nie widzieli nigdy wody. Na szczęście większość załogantów to wciąż doświadczeni ludzie morza. – Obracał tę metaforę w dłoniach, kształtował ją jak koła dymu wypuszczane z ust. Zabawnym był fakt, że bał się wody, a jednak ta, na którą spoglądał przez karty książek była znośna i - nie dało się ukryć - bardzo plastyczna.
– A Ty Anthony? Czy chciałbyś kiedyś przejąć ster? – Stalowe oczy zalśniły zaciekawieniem, choć twarz wyrażała nic ponad uprzejmą życzliwość, którą obdarzyłby każdego zebranego w tym niewielkim saloniku.