11.01.2023, 03:11 ✶
Był pewien, że żart rozluźni atmosferę, ale fakt, że Eleonora przyjęła go tak pozytywnie był niejaką ulgą. Normalnie, zapewne nie martwiłby się aż tak - jeżeli o martwieniu w ogóle mogłaby być mowa, gdy z wyrachowaniem przesmykiwał miłe słowa między bledszymi uśmiechami - odbiorem swojej osoby, ale wiedząc, że właśnie ta kobieta jest dobrą przyjaciółką Erika starał się ukazać swoje najlepsze cechy, uwypuklić je, a jednocześnie nie być przy tym natrętny.
- Doprawdy? - podpytał o laktozę - Nie, abym się z tego cieszył, ale skoro jest większa grupa takich osób, to zapewne zaraz zaczną pojawiać się i rozwiązania. Lub biznesy próbujące je sprzedać, świat się musi kręcić - przyznał, bo wypowiedź Figg była krótka, acz jego przesiąknięta aromatem wyższej klasy maniera potrafiła wydłużyć i naciągnąć każda wypowiedź do kurtuazyjnych słów z sensem, a nie tylko ładnie brzmiących. Nie potrzebował pudrować swoich wypowiedzi, składał je zgrabnie, układał w całość i fakt, czasami mało miały wspólnego z tym, co działo się w jego głowie, ale lepsze to niż robienie dokładnie tego samego, lecz nieumiejętnie. Wypowiadanie się było sztuką, której Malfoy uczył się od najmłodszych lat - mogło brzmieć to trywialnie, acz zapewniało mu wiele najpotrzebniejszych kwestii.
Wyłożył odpowiednią sumę na ladę, nawet z drobną nadwyżką i chciał się już żegnać, ale poczuł coś przyjemnie puchatego przy swojej nodze. Nora mogła zobaczyć delikatną zmarszczkę i wyraz zaskoczenia w niebieskich oczach, gdy te spojrzały w dół i spostrzegły rudego, puchatego kota.
- Oh. - nie chciał brzmieć infantylnie, ale w głowie pojawiła mu się myśl 'No nie. Kot gada.' Mimo życia w czarodziejskim świecie, takie rzeczy wciąż zaskakiwały, bo przemawiające 'ludzkim' głosem zwierzaki nie były codziennością, przynajmniej nie dla Elliotta, który na codzień nie zajmował się magizoologią. Kto wie, może były gatunki, które po prostu mówiły. Mimo to, wydawało mu się to rzadkie, wyjątkowe.
- Dziękuję. - schylił się, aby odebrać 'kupon' i zaraz wrócił do pionu, aby spojrzeć znów na Norę - Rozumiem, że na porcję tuńczyka też trzeba jakoś zapracować? - zażartował, bo musiał przyznać niezbyt dużo miał w głowie przygotowanych opcji, w których będzie musiał dyskutować z wąsatymi, puchatymi kulkami. Koty słynęły ze swojego indywidualizmu, były to dumne stworzenia, więc Malfoy nie chciał go tez obrazić nazywając Eleonorę jego właścicielką na głos, chociaż spojrzał na nią pytająco, jakby czekając, co kobieta powie na ten temat w swoich słowach.
Jeżeli o zapach chodzi - typowym, wyczuwalnym nawet dla ludzkiego nosa, był dla Elliotta zapach ciepłego drewna, cedru, podszywany lekkimi nutami cytrusów. Gdzieś w tle majaczył tez łapach ciemnej herbaty z bergamotą, a pod nią, zapewne dało się wyczuć fakt, że sporo czasu spędził ostatnio w stajni, jak i wśród psów. Ah, no i Erika, bo przecież kot nie mógł nie kojarzyć jego zapachu, jeżeli był najlepszym przyjacielem Nory.
- Doprawdy? - podpytał o laktozę - Nie, abym się z tego cieszył, ale skoro jest większa grupa takich osób, to zapewne zaraz zaczną pojawiać się i rozwiązania. Lub biznesy próbujące je sprzedać, świat się musi kręcić - przyznał, bo wypowiedź Figg była krótka, acz jego przesiąknięta aromatem wyższej klasy maniera potrafiła wydłużyć i naciągnąć każda wypowiedź do kurtuazyjnych słów z sensem, a nie tylko ładnie brzmiących. Nie potrzebował pudrować swoich wypowiedzi, składał je zgrabnie, układał w całość i fakt, czasami mało miały wspólnego z tym, co działo się w jego głowie, ale lepsze to niż robienie dokładnie tego samego, lecz nieumiejętnie. Wypowiadanie się było sztuką, której Malfoy uczył się od najmłodszych lat - mogło brzmieć to trywialnie, acz zapewniało mu wiele najpotrzebniejszych kwestii.
Wyłożył odpowiednią sumę na ladę, nawet z drobną nadwyżką i chciał się już żegnać, ale poczuł coś przyjemnie puchatego przy swojej nodze. Nora mogła zobaczyć delikatną zmarszczkę i wyraz zaskoczenia w niebieskich oczach, gdy te spojrzały w dół i spostrzegły rudego, puchatego kota.
- Oh. - nie chciał brzmieć infantylnie, ale w głowie pojawiła mu się myśl 'No nie. Kot gada.' Mimo życia w czarodziejskim świecie, takie rzeczy wciąż zaskakiwały, bo przemawiające 'ludzkim' głosem zwierzaki nie były codziennością, przynajmniej nie dla Elliotta, który na codzień nie zajmował się magizoologią. Kto wie, może były gatunki, które po prostu mówiły. Mimo to, wydawało mu się to rzadkie, wyjątkowe.
- Dziękuję. - schylił się, aby odebrać 'kupon' i zaraz wrócił do pionu, aby spojrzeć znów na Norę - Rozumiem, że na porcję tuńczyka też trzeba jakoś zapracować? - zażartował, bo musiał przyznać niezbyt dużo miał w głowie przygotowanych opcji, w których będzie musiał dyskutować z wąsatymi, puchatymi kulkami. Koty słynęły ze swojego indywidualizmu, były to dumne stworzenia, więc Malfoy nie chciał go tez obrazić nazywając Eleonorę jego właścicielką na głos, chociaż spojrzał na nią pytająco, jakby czekając, co kobieta powie na ten temat w swoich słowach.
Jeżeli o zapach chodzi - typowym, wyczuwalnym nawet dla ludzkiego nosa, był dla Elliotta zapach ciepłego drewna, cedru, podszywany lekkimi nutami cytrusów. Gdzieś w tle majaczył tez łapach ciemnej herbaty z bergamotą, a pod nią, zapewne dało się wyczuć fakt, że sporo czasu spędził ostatnio w stajni, jak i wśród psów. Ah, no i Erika, bo przecież kot nie mógł nie kojarzyć jego zapachu, jeżeli był najlepszym przyjacielem Nory.
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦