• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć

[23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#7
01.08.2024, 21:47  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.08.2024, 07:11 przez Anthony Shafiq.)  
Erik był bardzo łaskawy w założeniu, że Anthony, czystokrwisty dyplomata z przyjemnie antymugolackiej rodziny, o szerokich wpływach a przez to i możliwościach przeróżnych działań nie do końca legalnych, nie ma nic ze śmierciożercami wspólnego. Nawet bratnia dusza Shafiqa obawiała się tego, obawiała się mroku i pragnienia władzy, które współdzielili w przymierzu cisowej, czarnoksięskiej różdżki w której biło jedno smocze serce. Anthony był jednak konformistą i odpowiadało mu życie tak jak płynęło. Teraz patrząc wstecz, dojrzewała w nim ta świadomość, że pomagał terrorystom, choć nie była to pomoc świadoma. Bo czy jego działania od dziesięciu lat nie sprzyjały temu ugrupowaniu? W mniej lub bardziej bezpośredni sposób... Podżeganie przeciwko Leachowi, aby odsunąć od siebie podejrzenia, tuszowanie części ataków, co bez jego działań mogło wywołać momentalne międzynarodowe sankcje; bagatelizowanie działań śmierciożerców pośród ludzi, którzy mogliby wymóc bardziej zdecydowane działania na rządzie... I w końcu odwracanie oczu, udawanie, że żadnej wojny nie ma, wszak bańka swobody, ekstrawagancji, bańka przyjęć i podróży trwała, na cóż to zmieniać?

To było. Minęło jak słodki, ale nieprawdziwy sen. Morpheus skutecznie zmienił tor myśli Anthony'ego, przynosząc mu zamiast ułudy jawę. Bez detali, bez nazwisk, bez naruszenia w pełni kontraktu tajemnicy, ale chłodny umysł dyplomaty już kalkulował. Na szczęście nie był to temat tej rozmowy, nie myślał już ani o tym, ani o poczuciu winy, które rozrastało się we wciąż wątłej, a teraz dodatkowo obitej piersi. Polityka... jej bagaż, jej ciężar, podobnie jak Erik pozostawił u progu tego pokoju. Podobnie jak Erik potrzebował teraz, zwłaszcza teraz nie myśleć o zagrożeniu, ale o tym, dlaczego w ogóle warto było wziąć udział w tej walce.

– Ofiarą?! – niemalże się zakrztusił z niedowierzania na reakcję Erika. Czasem po prostu nie wiedział, wciąż dał się łapać na jego gierki, na zgrywanie i wodzenie go za nos. Nie żeby nie pozostawał mu w tym dłużny, ale gdy czas niepewny, było to trudne, zwłaszcza gdy otaczali ich ludzie. Zwłaszcza, gdy nie mógł poczuć pewnie trzymającej go ręki, uspokajającej w wymiarze mówiącym Hej, jestem tu. Tak czy inaczej brwi powędrowały w niezrozumieniu ku górze, by ściągnąć się gniewnie, a potem od razu boleśnie, gdy nadmiar wrażeń naciągnął magiczne szwy. Anthony opadł na poduszkę, sapiąc wściekle na te rewelacje.
– Jak mogłeś... przez choćby moment... myśleć, że... Erik... na bogów – zapowietrzył się w zdenerwowaniu. Już to całe wyjście na scenę było za dużym naruszeniem tego wyjątkowego czasu, który został im dany, Anthony jednak liczył, że uda mu się złamać Erika w garderobie, że uda mu się przekupić go koszulą w kratę czy inną siekierą i wyciągnąć razem ze sobą. Niestety, nie starczyło czasu.

– Cóż, jeśli będziesz chciał ze mną iść na jakiekolwiek przedstawienie to pocieszę Cię, że ani widownia, ani scena tego teatru nie będą w żadnej mierze nas interesowały – oświadczył ostentacyjnym, snobistycznym tonem osoby, która od życia wymaga bardzo wiele i aktualnie jest śmiertelnie obrażona na The Globe. Całość jego dąsów przebił jednak ciąg dalszy wypowiedzi towarzysza. Oblizał niespiesznie wargę, wykrzywiając znów twarz w uśmiechu i podejmując zupełnie już innym tonem, tym razem pewniej wchodząc w grę, którą zaoferował mu Erik:
– Nie mów, że wciąż masz mi za złe zachowanie kliszy z Twoją miny z Lammas, gdy obecność jednej z tarcz potraktowałeś jako sugestię gdzie pod żadnym pozorem nie strzelać. – Jakby to miało być, żeby tylko Erik mógł docinać z powodu tego konkursu strzelniczego? Anthony oczywiście blefował, ku wielkiej rozpaczy nie posiadał tak wspaniałego uwiecznienia doskonale pięknej katastrofy drugiego strzału, ale nic to. – Dobrze, że ciotki nie lubowały się nigdy w rodzinnych albumach. Gotów być od nich wyłudzić moje zdjęcie w samej pieluszce i wyciągnąć w najmniej... – zmrużył ślepia, gdy nagle przyszedł mu do głowy pomysł – ... ale w Warowni na pewno macie takie albumy, prawda? – To brzmiało jak wyzwanie. W głowie mimowolnie układał się plan angażujący bardzo mocno Wergiliusza, który w ostatnim czasie dość często zaczął zaglądać do Doliny. W ramach wymiany przepisów oczywiście. Na wypadek gdyby Erik znów zamierzał odwiedzić Little Hangleton oczywiście.

Docierali się. Umysł, do umysłu, potrzeba, do potrzeby, ciało do ciała... Czas wymuszony nieszczęsnym rytuałem dał im przestrzeń na zadbanie o relację w sposób inny, niż zaspokojenie wielomiesięcznego głodu, dał im czas rozmów, czas powolnej degustacji tego, co obojgu było odmawiane, czego sami sobie odmówili sześć lat temu, gdy powrócili z Półwyspu Apenińskiego.
– Och Erik...– westchnął rozczulony, próbując się dźwignąć tak, by głowę wtulić w jego brzuch, tuż nad białym pasem, nogi podwinął tak, by czuć nad kolanami biodro. Było to trochę nieporadne, przyblokowane tak zbolałym mimo wszystko ciałem, jak i brakiem przyzwyczajenia, rutyny pomagającej dopasować istnienie do drugiego istnienia.
– Mówiłem Ci przecież, że nie wybieram się nigdzie. Nie chcę szukać nieba, gdy jesteś tutaj, gdy jesteś obok – wymamrotał cicho, dłoń ukrytą między marynarką a koszulą przesuwając wyżej, iędzu łopatki, dotulając go do siebie, oplatając niczym stary Uroboros oplatający ziemię, a może słońce, skoro kula pewnej fontanny lśniła złociście na całej swojej powierzchni?

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (9555), Erik Longbottom (6860)




Wiadomości w tym wątku
[23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Anthony Shafiq - 26.07.2024, 21:51
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Erik Longbottom - 28.07.2024, 23:10
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Anthony Shafiq - 29.07.2024, 12:45
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Erik Longbottom - 29.07.2024, 23:55
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Anthony Shafiq - 30.07.2024, 10:46
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Erik Longbottom - 01.08.2024, 00:00
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Anthony Shafiq - 01.08.2024, 21:47
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Erik Longbottom - 02.08.2024, 20:50
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Anthony Shafiq - 02.08.2024, 23:30
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Erik Longbottom - 04.08.2024, 02:18
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Anthony Shafiq - 04.08.2024, 14:30
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Erik Longbottom - 06.08.2024, 00:26
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Anthony Shafiq - 06.08.2024, 11:05
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Erik Longbottom - 06.08.2024, 23:49
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Anthony Shafiq - 07.08.2024, 01:02
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Erik Longbottom - 09.08.2024, 21:28
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Anthony Shafiq - 10.08.2024, 12:13
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Erik Longbottom - 10.08.2024, 23:11
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Anthony Shafiq - 11.08.2024, 17:15
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Erik Longbottom - 11.08.2024, 21:25
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Anthony Shafiq - 11.08.2024, 23:20
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Erik Longbottom - 12.08.2024, 17:31
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Anthony Shafiq - 13.08.2024, 08:13
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Erik Longbottom - 13.08.2024, 23:03
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Anthony Shafiq - 14.08.2024, 00:10
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Erik Longbottom - 14.08.2024, 22:33
RE: [23-24.08 Erik & Anthony] Choć płomień zdawał się w rozłące gasnąć - przez Anthony Shafiq - 15.08.2024, 17:17

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa