01.08.2024, 23:50 ✶
Uniósł obie brwi, ale grzecznie wyjął długopis z kieszeni. W końcu zbierał zamówienia, musiał mieć przy sobie coś do pisania, żeby zanotować rzeczy na szybko. Podał mu pisak i zaciekawiony nachylił się, żeby zerknąć co tam skrobie.
- Jeśli, jeśli chcesz. - nie mógł mu odmówić, z resztą rano zmieni zdanie, albo zapomni komu proponował wyjazd. Chociaż taka wycieczka, oby tylko nie teleportacją, świstoklikiem czy innym magicznym środkiem transportu.
Słuchał uważnie i odruchowo skrzywił się bardziej niż myślał na wyobrażenie drugiego ducha. Prawie-Bezgłowy... czy to znaczy, że... Nie, fu, okropne! Jeszcze mu się to będzie śniło i co wtedy? Albo co gorsza będzie mu siedzieć w głowie kiedy będzie walczyć z bezsennością.
Uśmiechnął się na jego szczęście, zaraz jednak skupił się na tym, żeby złapać mężczyznę gdyby ten leciał w tył, albo łapać szklankę, gdyby ta mu się wymsknęła z dłoni, albo łapać alkohol, który przy tak żywym machnięciu mógłby spróbować uciec z naczynia. Ani jedna kropla nie skapnęła na ziemię, za to każda jedna wylądowała w jego żołądku, na raz. Patrzył z fascynacją jak człowiek może w tak szybkim tempie opróżnić całą, wcale nie małą szklankę. Zamachał ręką między nimi chcąc odwachlować odbicie się Enzo. Cóż... tacy są pijani ludzie, prawda? Ten był na tyle uroczy, że nie mógł się na niego gniewać, na ładne oczy go wziął!
- Ale ostatnie. - zarządził głosem niezbyt mocnym, przez co mogło być to odebrane bardziej jak sugestia niż postawiona, trwała granica. Kolejne piwo został otworzone, a szklanka znów była pełna.
Gdzie był? Pewnie doił krowy, albo siedział w książkach płacząc, że żadna wiedza mu do głowy nie wchodzi. Teraz jednak był tutaj i choć nie był typem człowieka, co lubi przygody to na ten jeden wieczór mógł o tym zapomnieć.
- W takim razie co jeśli nie będzie żadnego śladu na duchu? W jaki sposób mogła wtedy zginąć? Z resztą jak chcesz ją obejrzeć czy ma ślady? Chyba nie będziesz się kazać zabitej dziewczynie rozbierać w łazience? -to nie brzmiało mu ani trochę dobrze, ale inaczej się tego ująć w słowa nie dało. - No i jak coś ukrywają, to myślisz, że dadzą ci zgodę tam pojechać? - nagle miał w głowie tyle pytań, że nie wiedział nawet w jakiej kolejności je zadawać i które najpierw i które gdzie.
- Jeśli, jeśli chcesz. - nie mógł mu odmówić, z resztą rano zmieni zdanie, albo zapomni komu proponował wyjazd. Chociaż taka wycieczka, oby tylko nie teleportacją, świstoklikiem czy innym magicznym środkiem transportu.
Słuchał uważnie i odruchowo skrzywił się bardziej niż myślał na wyobrażenie drugiego ducha. Prawie-Bezgłowy... czy to znaczy, że... Nie, fu, okropne! Jeszcze mu się to będzie śniło i co wtedy? Albo co gorsza będzie mu siedzieć w głowie kiedy będzie walczyć z bezsennością.
Uśmiechnął się na jego szczęście, zaraz jednak skupił się na tym, żeby złapać mężczyznę gdyby ten leciał w tył, albo łapać szklankę, gdyby ta mu się wymsknęła z dłoni, albo łapać alkohol, który przy tak żywym machnięciu mógłby spróbować uciec z naczynia. Ani jedna kropla nie skapnęła na ziemię, za to każda jedna wylądowała w jego żołądku, na raz. Patrzył z fascynacją jak człowiek może w tak szybkim tempie opróżnić całą, wcale nie małą szklankę. Zamachał ręką między nimi chcąc odwachlować odbicie się Enzo. Cóż... tacy są pijani ludzie, prawda? Ten był na tyle uroczy, że nie mógł się na niego gniewać, na ładne oczy go wziął!
- Ale ostatnie. - zarządził głosem niezbyt mocnym, przez co mogło być to odebrane bardziej jak sugestia niż postawiona, trwała granica. Kolejne piwo został otworzone, a szklanka znów była pełna.
Gdzie był? Pewnie doił krowy, albo siedział w książkach płacząc, że żadna wiedza mu do głowy nie wchodzi. Teraz jednak był tutaj i choć nie był typem człowieka, co lubi przygody to na ten jeden wieczór mógł o tym zapomnieć.
- W takim razie co jeśli nie będzie żadnego śladu na duchu? W jaki sposób mogła wtedy zginąć? Z resztą jak chcesz ją obejrzeć czy ma ślady? Chyba nie będziesz się kazać zabitej dziewczynie rozbierać w łazience? -to nie brzmiało mu ani trochę dobrze, ale inaczej się tego ująć w słowa nie dało. - No i jak coś ukrywają, to myślisz, że dadzą ci zgodę tam pojechać? - nagle miał w głowie tyle pytań, że nie wiedział nawet w jakiej kolejności je zadawać i które najpierw i które gdzie.