02.08.2024, 11:22 ✶
Pojawiła się i Sophie. Miał dzieciaki w komplecie, ale nie do końca. Leonard postanowił zlekceważyć pewne zasady dobrego smaku i wychowania, aby do śniadania pojawić się w piżamie a nie odpowiednio ubranym. Richard wyjątkowo dzisiaj nie był w nastroju, że musiał starszemu synowi zwrócić uwagę. Czas uciekał, a on wdawał się w dyskusje z Sophie. Czas wolny na granie w szachy? Czy powinien go im dawać? Czy może odebrać?
- Zostajesz przy stole.Zwrócił się do Charlesa, dając wyraźnie do zrozumienia, że przy tym śniadaniu chce mieć wszystkich. Następnie przeniósł spojrzenie takie same, jak na chłopaków w kierunku Sophie. Poważne i nerwowe. Nie spał całej nocy, irytowało go wszystko.
- Wyjaśnię podczas śniadania. Nie będę się powtarzał każdemu z osobna.
Nie zamierzał jej teraz wyjaśniać, gdzie jest Robert i Lorien. Zrobi to raz, ale jedno z upartych członków rodziny, nie spieszy się do przestrzegania zasad.
- A ty się streszczaj.
Pogonił Leonarda. Pokazując mu swój zegarek na lewym nadgarstku, stukając palcem wskazującym drugiej dłoni na tarczę, co miało dać mu do zrozumienia, że czas ucieka. I jeżeli nie ogarnie się, to poniesie konsekwencje z samego rana.
Nie wnikał na razie o jaką dziewczynę chodziło. Dużo przemieszczało się ich przez stoiska jakie mieli na Lammas. Mógł mieć co prawda podejrzenia. Ale może warto zapytać? W oczekiwaniu na Leonarda. Tak, zarejestrował spojrzenie Charlesa, który liczył widocznie na reakcję.
- Charles nie ma teraz czasu na dziewczyny. Ale możecie powiedzieć o kogo chodzi?Zapytał Sophie, ale również przyjmie odpowiedź od Charlesa. Warto byłoby wziąć to pod uwagę z kim się spotyka. Wiedział o jednej, którą jego młodszy syn poznał na widowisku randkowym. Czy była to ta sama, czy może inna?
Deadline odpisów: 5.08 (poniedziałek), północ / dowolna kolejka, 1 post na turę