03.08.2024, 03:18 ✶
Basilius naprawdę ostatnim czego teraz potrzebował były kłopoty zafundowane przez grupkę starszych facetów, którzy nie mieli się czym w życiu ekscytować. Może jeszcze gdyby był sam odpowiedziałby coś więcej, ale naprawdę nie chciał, by jakkolwiek dotknęło to Laurenta, a jednak w momencie gdy jeden z tych czarodziejów wpadł na jego kuzyna, a gdy zobaczył, że go przewrócił jeszcze tylko na niego dodatkowo nakrzyczał, coś w Prewetcie zaczęło pękać. Na jego kuzynów się nie krzyczało, chyba że akurat sobie na to zasłużyli.
Zachciało się starym dziadom rozmawiać o pochodzeniu ich Ministry Magii, jakby kurwa nie mieli czegoś lepszego w swoim życiu do roboty. Albo chociaż, jak już musieli rozmawiać o politycez to nie mogli się czepiać czegokolwiek innego, na przykład jak ich Ministerstwo nie było efektowne w walce że Śmierciożercami? A nie, bo trzeba przecież było wszystko sprowadzać do pochodzenia, a potem przewracać Laurenta! Dyskusja i zachowanie na poziomie!
– Gapimy się bo go przewróciłeś¡ – rzucił zirytowany w stronę mężczyzny, a potem przykucnął obok Laurenta, nieco się krzywiąc ze względu na wciąż obolałą kostkę, aby upewnić się czy kuzynowi nic się nie stało. – Cały jesteś? Jak dłonie?
– Oh co tak ostro od razu! – oburzył się kolejny mężczyzna, najwyraźniej stając w obronie swojego rozmówcy. – Czyżby poruszył jakieś wrażliwe struny? Co, ma się ołtarzyk Jenkins, tej szlamy, w domu?
– Ona nie jest szlamą!
Sami się nakręcają – przeszło przez myśl Basiliusowi, wciaz próbując ich ignorować. Pewnie zaraz się zmęczą i pójdą kłócić z kimś innym. Naprawdę nie planował dyskutować i tym z kimś takim.
Zachciało się starym dziadom rozmawiać o pochodzeniu ich Ministry Magii, jakby kurwa nie mieli czegoś lepszego w swoim życiu do roboty. Albo chociaż, jak już musieli rozmawiać o politycez to nie mogli się czepiać czegokolwiek innego, na przykład jak ich Ministerstwo nie było efektowne w walce że Śmierciożercami? A nie, bo trzeba przecież było wszystko sprowadzać do pochodzenia, a potem przewracać Laurenta! Dyskusja i zachowanie na poziomie!
– Gapimy się bo go przewróciłeś¡ – rzucił zirytowany w stronę mężczyzny, a potem przykucnął obok Laurenta, nieco się krzywiąc ze względu na wciąż obolałą kostkę, aby upewnić się czy kuzynowi nic się nie stało. – Cały jesteś? Jak dłonie?
– Oh co tak ostro od razu! – oburzył się kolejny mężczyzna, najwyraźniej stając w obronie swojego rozmówcy. – Czyżby poruszył jakieś wrażliwe struny? Co, ma się ołtarzyk Jenkins, tej szlamy, w domu?
– Ona nie jest szlamą!
Sami się nakręcają – przeszło przez myśl Basiliusowi, wciaz próbując ich ignorować. Pewnie zaraz się zmęczą i pójdą kłócić z kimś innym. Naprawdę nie planował dyskutować i tym z kimś takim.