03.08.2024, 03:40 ✶
Basilius zdał końcowe egzaminy, pozwalające mu na pełnoprawne wykonywanie zawodu uzdrowiciela dopiero niecały rok temu, a jednak miał wrażenie, że irytację spowodowaną nieposłusznymi pacjentami odczuwał tak silnie, jakby pracował od zawsze. Zwykli pacjenci mieli jeszcze z nim znacznie łatwiej. Przy zwykłych pacjentach czuł się w obowiązku, aby zachowywać się uprzejmie i grzecznie, utrzymując swoją maskę przyzwoitego i sympatycznego uzdrowiciela. Rodzina jednak nie miała już tak prosto. Basiliuś żył w założeniu, że wiedzieli, że się o nich martwił, więc mógł się nieco wyzłosliwać, dlatego też gdy zobaczył swojego ukochanego, młodszego kuzyna, próbującego wyjść ze szpitala ręką, która równie dobrze mogła udawać galaretkę, bezdyskusyjne zaciągnął go do swojego gabinetu nie przyjmując słowa nie jako odpowiedzi, a nawet był w stanie zagrozić, że zaraz wezwie Florence.
Teraz natomiast Atreus siedział na kozetce z odsłoniętym ramieniem, a Basilius stał przy jednej z szafek, wybierając odpowiednie eliksiry.
– Rozumiem, że nasz Minister Magii zaszczycił cię swoją obecnością na patrolu i sam postanowił załatwić ci rękę? – spytał, unosząc jedną brew do góry, obracając się w kierunku kuzyna, by następnie usiąść przy kozetce trzymając w ręku dwa flakoniki i lizaka. Lizaka oczywiście podał Atreusowi. – Proszę w nagrodę, że nie marudziłeś, aż tak bardzo, gdy tutaj szliśmy.
Następnie skierował swoją całą uwagę na lewą rękę Bulstrode, rzucając kilka zaklęć diagnostycznych, by w ogóle zrozumieć z czym miał w ogóle do czynienia, chociaż nie wyglądało to jakoś strasznie. To znaczy, może rzeczywiście nieleczone doprowadziłoby do utraty kończyny, ale temu powinni akurat bardzo szybko zaradzić.
Teraz natomiast Atreus siedział na kozetce z odsłoniętym ramieniem, a Basilius stał przy jednej z szafek, wybierając odpowiednie eliksiry.
– Rozumiem, że nasz Minister Magii zaszczycił cię swoją obecnością na patrolu i sam postanowił załatwić ci rękę? – spytał, unosząc jedną brew do góry, obracając się w kierunku kuzyna, by następnie usiąść przy kozetce trzymając w ręku dwa flakoniki i lizaka. Lizaka oczywiście podał Atreusowi. – Proszę w nagrodę, że nie marudziłeś, aż tak bardzo, gdy tutaj szliśmy.
Następnie skierował swoją całą uwagę na lewą rękę Bulstrode, rzucając kilka zaklęć diagnostycznych, by w ogóle zrozumieć z czym miał w ogóle do czynienia, chociaż nie wyglądało to jakoś strasznie. To znaczy, może rzeczywiście nieleczone doprowadziłoby do utraty kończyny, ale temu powinni akurat bardzo szybko zaradzić.