rzut na drina
Panna Yaxley zdawała sobie sprawę, iż rzadko kiedy trafiały się partnerki do tańca jej wzrostu. Była w pewien sposób wyjątkowa jeśli o to chodzi i mogło to nieco komplikować pewne nabyte przyzwyczajenia, dużo łatwiej było obracać drobną osobę. Nie zamierzała jednak tego specjalnie komplikować, sama przetańczyła wiele nocy, z racji na to, że przecież nie opuszczała żadnych spędów towarzyskich, może i wolała się na nich upijać gdzieś z boku, ale nie unikała też i tańców.
Nie był to może najpiękniejszy taniec na świecie, ale Gerry całkiem nieźle się bawiła z Thomasem. Grunt, że nie żywił do niej najwyraźniej urazy po tym, jak jej brat zrobił mu tego durnego psikusa z pączkami. Zapowiadało to całkiem niezłą współpracę w przyszłości, bo przecież mieli jeszcze razem zorganizować piknik dla dzieci, obiecali, więc nie było innego wyjścia.
- Chętnie, zawsze chętnie piję. - Nie zabrzmiało to może najlepiej, ale cóż, nie ukrywała jak jest. Jeszcze szybko rzuciła okiem na parkiet, żeby zobaczyć gdzie jest jej Thomas, ale najwyraźniej jeszcze tańczył z Millie. Uśmiechnęła się do siebie widząc ich razem, całkiem niezła reprezentacja ich szkolnego rocznika 54 się tutaj znalazła. Wszyscy jej najbliżsi.
Doszli do baru, Gerry przejęła drinka od Thomasa. Miał różowy kolor i smakował malinami, był całkiem smaczny. Wpatrywała się dłuższą chwilę w swojego towarzysza i nagle coś ją tknęło. - Czekaj, o kurde ty jesteś tym błaznem co skoczył z wieży. - Olśniło ją, że znała go z Hogwartu, jak mogła zapomnieć takie rzeczy?
Spojrzała na Brennę i uśmiechnęła się do niej szczerze. - Zajebiście się bawię, niezłą imprezę żeście tutaj zrobili, lepsza od tych spędów dla czystokrwistych. - Nadal nie mogła się powstrzymać od tego, żeby nie kłamać.