03.08.2024, 12:16 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.08.2024, 14:59 przez Anthony Shafiq.)
Balkon > dosiadam się do stolika Geraldine i Erika
Och nie, nie widział tych łez, nie widział krystalizujących się diamentów w oczach poruszonej kobiety. Nie był Dolohovem, by nimi się żywić w zachłanności zupełnie innej klątwy ściągającej uwagę na lśniące drogocenne zabawki.
– Robert! Dobrze, że jesteś. Niestety, za dużo się tutaj dzieje, ale udało mi się dostrzec nadchodzący atak w porę, na szczęście mamy to za sobą. – Serdeczny uśmiech Anthony'ego nie wyrażał więcej nad koleżeńską życzliwość, dłonie uwolnione od dotyku płynnie przeszły do kieszeni spodni, gdy Lorien znalazła się znów wsparta pod ramię swojego małżonka. – Tylko nie zabieraj sroce błyskotek, lepiej nie da się jej przekupić. – dodał lekko sarkastycznie, może i w pełni wykorzystując dwuznaczność tego zdania, ale oczywiście miał na myśli przeklęte demoniczne zwierzę gnieżdżące się w drobnym ciele Wizengamotu. Jej przypadłość była powszechnie znana, a status, który mimo wszystko udało jej się osiągnąć równie powszechnie szanowany.
– Oczywiście doktorze Prewett, już opuszczamy to miejsce. Zdrowie pani Lestrange leży nam na sercu. Eden, ochłoń proszę, nie chcę Cię stracić, nawet jeśli wciąż odrzucasz moje awanse. – chodziło oczywiście o ofertę pracy. Zdążył ująć jej dłoń i ucałować na pożegnanie. Teraz gdy znów Lorrien dotrzymywała jej towarzystwa, a Birla zabawiał swoim orientalnym ekscentryzmem poczuł się zwolniony z prośby swojej białej damy, po czym opuścił mały balkon, narzekając coś pod nosem na młode pokolenie, które nie szanuje dyspozycji medyków. Balkon, który nosił stanowczo za dużo dusz, ale szczęśliwie dla wszystkich powoli się ten stan zmieniał.
Zaraz po wejściu zgarnął z tacy kieliszek wina i pogrążony w myślach pozwolił nogom wybrać drogę. Wewnętrzna, nieupilnowana grawitacja zrobiła swoje. Powoli wypuścił z siebie powietrze, gdy stanął przy jednym ze stolików. Konkretnie stanął przy tym stoliku.
– Przepraszam, czy mogę dołączyć? – pytanie zadał Geraldine, Erikowi posyłając tylko krótkie spojrzenie, nie chcąc naruszać ich wspólnego czasu, ale gdy ta się zgodziła stanął obok. Zamiast jednak podjąć temat, upił wina, zasłaniając się kryształowym kieliszkiem.
– Robert! Dobrze, że jesteś. Niestety, za dużo się tutaj dzieje, ale udało mi się dostrzec nadchodzący atak w porę, na szczęście mamy to za sobą. – Serdeczny uśmiech Anthony'ego nie wyrażał więcej nad koleżeńską życzliwość, dłonie uwolnione od dotyku płynnie przeszły do kieszeni spodni, gdy Lorien znalazła się znów wsparta pod ramię swojego małżonka. – Tylko nie zabieraj sroce błyskotek, lepiej nie da się jej przekupić. – dodał lekko sarkastycznie, może i w pełni wykorzystując dwuznaczność tego zdania, ale oczywiście miał na myśli przeklęte demoniczne zwierzę gnieżdżące się w drobnym ciele Wizengamotu. Jej przypadłość była powszechnie znana, a status, który mimo wszystko udało jej się osiągnąć równie powszechnie szanowany.
– Oczywiście doktorze Prewett, już opuszczamy to miejsce. Zdrowie pani Lestrange leży nam na sercu. Eden, ochłoń proszę, nie chcę Cię stracić, nawet jeśli wciąż odrzucasz moje awanse. – chodziło oczywiście o ofertę pracy. Zdążył ująć jej dłoń i ucałować na pożegnanie. Teraz gdy znów Lorrien dotrzymywała jej towarzystwa, a Birla zabawiał swoim orientalnym ekscentryzmem poczuł się zwolniony z prośby swojej białej damy, po czym opuścił mały balkon, narzekając coś pod nosem na młode pokolenie, które nie szanuje dyspozycji medyków. Balkon, który nosił stanowczo za dużo dusz, ale szczęśliwie dla wszystkich powoli się ten stan zmieniał.
Zaraz po wejściu zgarnął z tacy kieliszek wina i pogrążony w myślach pozwolił nogom wybrać drogę. Wewnętrzna, nieupilnowana grawitacja zrobiła swoje. Powoli wypuścił z siebie powietrze, gdy stanął przy jednym ze stolików. Konkretnie stanął przy tym stoliku.
– Przepraszam, czy mogę dołączyć? – pytanie zadał Geraldine, Erikowi posyłając tylko krótkie spojrzenie, nie chcąc naruszać ich wspólnego czasu, ale gdy ta się zgodziła stanął obok. Zamiast jednak podjąć temat, upił wina, zasłaniając się kryształowym kieliszkiem.