Kończymy tańce hulańce z wujaszkiem
Na całe szczęście mieli magiczne mikstury, które mogły niwelować stan wskazujący na zbyt dużo wypitego alkoholu. Norka sama przecież zaopatrywała w nie przyjęcia jak to. W jej obowiązku leżało też przygotowanie tych eliskirów, które miały zmniejszać kaca na następny dzień. Czasem faktycznie przydawał się w towarzystwie ktoś, kto potrafił tworzyć magiczne napitki.
Okazało się, że wujek był całkiem dobrym tancerzem, nie zakładała nawet, że będzie, aż tak wprawiony. Z drugiej strony był przecież Longbottomem, na pewno za czasów młodości zaliczył sporo przyjęć. Powinna się tego spodziewać.
- Tak, mam taką nadzieję, wydaje mi się, że już będzie tylko wspaniale. - Nie zakładała w ogóle, że to szczęście może być chwilowe, chociaż miała świadomość, że przyjdzie moment, w którym będzie musiała się podzielić z Samem swoją tajemnicą, nie miała pojęcia kiedy będzie odpowiedni moment, aby poinformować go o tym, że ukrywała przed nim coś takiego, cóż na pewno to będzie spory cios. Martwiło ją to, że może to zakończyć to, co udało im się ponownie stworzyć.
- Tak, to prawda, ale mamy już doświadczenie, jeśli o to chodzi. - Właściwie to mało kto chyba wiedział, że dawno temu już byli z Samuelem parą.
Zaśmiała się cicho, gdy usłyszała kolejne pytanie wujka. - Z lasu, może to brzmi dziwnie, ale wytrzasnęłam go z lasu. - Nie widziała w tym nic dziwnego.