Ostara. Niezbyt cieszyła się z święta, które nadeszło. Wszystko było inne, nie cieszyło jak dawniej, kiedy nie było jej tuż obok. Zawsze razem pojawiały się w miejscach, jak to. Razem uczestniczyły w tych mało śmiesznych zabawach, udając, że bawią się wyśmienicie, choć może właśnie tak było? Po co właściwie tutaj przyszła. Nie miała pojęcia. Rodzice mówili, żeby wyszła do ludzi, tak więc zrobiła.
Stella niezbyt pasowała do uśmiechniętego tłumu, który eksplorował stragany. Szła przed siebie ubrana w czerń, nie zamierzała szybko zrezygnować z tego koloru. Czarna sukienka, sięgająca niemal do kostek, czarny płaszcz, jej cera wydawała się przez to jeszcze bledsza. W końcu tęsknota nadal rozdzierała jej serce, ogromny ból towarzyszył jej od dnia, kiedy znalazła ją w wannie. Zastanawiała się dlaczego nie zauważyła, że jest z nią źle. Przecież tyle czasu spędzały razem, czy była aż tak bardzo ślepa? Nie umiała sobie tego wybaczyć, może gdyby widziała trochę więcej od własnego nosa jej siostra nadal by żyła. Te myśli towarzyszyły jej ciągle, nie umiała skupić się na niczym innym. Miała wrażenie, że zawiodła jedną z nielicznych osób, na których jej zależało, najgorsze było to, że teraz już nic nie mogła z tym zrobić. W końcu Clare nie było już na tym świecie, jej kochanej siostry.
Avery udała się na poszukiwania jajek, żeby mieć jakiś dowód, że faktycznie się tutaj pojawiła. Nie zebrała ich zbyt wiele, potrzebowała choć jednego, by pokazać rodzicom, że faktycznie pojawiła się na jarmarku.
Zamierzała już się stąd oddalić. Jakoś nie była w nastroju do świętowania, chciała znaleźć się w domu, z dala od tych wszystkich ludzi. Kiedy szła w stronę wyjścia usłyszała głos. Chyba ktoś mówił do niej? Odwróciła się, a wtedy dostrzegła kobietę, zmierzyła ją wzrokiem, niestety nie miała pojęcia z kim ma do czynienia. - Ach, tak, jajko.- Nawet nie zauważyła, kiedy jej wypadło. - Rzeczywiście jest moje.- Zbliżyła się do niej, aby odebrać zgubę.