04.08.2024, 00:36 ✶
Siedzę za barem i rozmawiam z Isaaciem i Alexandrem. Witam krótko Patricka, po czym robię drinki dla Alexa i Isaaca.
— Nie. — Machnął nieco lekceważąco ręką, zapraszając mężczyznę do ich grona. — To po prostu koleżeńskie przepychanki. Isaac bardzo nie docenia tego, że staram się dbać o jego zdrowie. I opinię w towarzystwie.
Ułożył usta w literę ''o'', gdy Isaac nieoczekiwanie zdradził mu tożsamość gościa. Chociaż drogi jego i cyrkowców przecięły się już parę razy w ostatnich tygodniach, tak nie miał jeszcze okazji poznać zarządcy tej chaotycznej zbieraniny. Z imienia kojarzył go chyba tylko przez to, że Fiery o nim wspomniała, kiedy Erik zahaczył o obozowisko cyrkowców w ramach przyjacielskiej inspekcji. Nawet jeśli Alexander zjawił się na scenie w trakcie Lammas, to jego obecność została zdecydowanie przyćmiona w pamięci Longbottoma przez występ Edge'a. To było... Coś.
— A więc to ty jesteś tym słynnym Aleksandrem od cyrku Bellów! — stwierdził z lekkim uśmiechem na ustach. Zdziwiło go nieco, że znajdował się on w gronie znajomych jego siostry, ale kim był, żeby oceniać ją czy jej nowych znajomych? Bądź co bądź, cyrk gościł już w Londynie od dłuższego czasu, a Longbottom spędzała w stolicy dużo czasu przez swoje obowiązki służbowe. — Fiery bardzo cię chwaliła. A panna Layla i panna Elaine... Cóż, mają głowę na karku. Parę tygodni temu Brygada dostała wezwanie do was. W sprawie zakłócania ciszy nocnej, jeśli dobrze kojarzę. Były bardzo pomocne w... zażegnaniu tego małego kryzysu.
Chociaż korciło go, aby zapalić, tak zamiast wsadzić papierosa między zębami i pozwolić sobie na chwilę przerwy Erik wsunął papierosa za ucho, zerkając lekko skonfundowany na alkohole umieszczone za barem. A mogłem się tu nie pchać. Trzeba było iść do wody, pomyślał z niezadowoleniem, rozglądając się za Teddym. Tego jednak chyba wciągnęła imprezę, toteż nie za bardzo mógł liczyć na wsparcie z jego strony... Eh, typowe. Erik skinął przelotnie głową na widok Patricka i wrócił do przeglądania butelek i naczyń.
— Wiesz co, Bagshot? Sam się prosisz. — Westchnął ciężko na znak zgody. — Zrobię ci tę karykaturę. Ale potem nie chcę słyszeć pretensji, jak faktycznie zwrócisz zawartość żołądka. I nie przyjmę poleconego listu z rachunkiem z pogotowia w Szpitalu św. Munga. Czas wziąć za siebie odpowiedzialność, mój drogi.
… A potem Erik wziął się do roboty. Należało wziąć pod uwagę, że on kompletnie nie znał się na przygotowywaniu tego typu drinków. Przywykł do tego, że polegał na ekspertyzie i sugestiach osób trzecich - swoich towarzyszy lub pracowników barów, lub restauracji. Ostatni raz na własną rękę próbował przygotować coś dla innych chyba pod koniec szkoły. A wówczas Isaac i Thomas byli świadkami tej katastrofy. Barek nie różni się za wiele od kuchni, pomyślał trzeźwo, będąc aż nader świadomym swojego antytalentu do gotowania.
Zaczął od napitku dla szefa cyrku, wychodząc z założenia, że ten nie skusi się na żadną abominację i będzie preferował coś prostego. I coś prostego koniec końców dostał: irlandzką whiskey zmieszaną z mugolską colą oraz plasterkiem limonki i cytryny. A Isaac... Isaac dostał to, czego chciał: irlandzką whiskey zmieszaną z szotem wódki i kilkoma kroplami syropu migdałowego. A przynajmniej czymś, co według etykiety miało być syropem migdałowym. Erik przesunął oba naczynia w stronę ich testerów.
— Et voilà — mruknął z paskudnym francuskim akcentem.
— Nie. — Machnął nieco lekceważąco ręką, zapraszając mężczyznę do ich grona. — To po prostu koleżeńskie przepychanki. Isaac bardzo nie docenia tego, że staram się dbać o jego zdrowie. I opinię w towarzystwie.
Ułożył usta w literę ''o'', gdy Isaac nieoczekiwanie zdradził mu tożsamość gościa. Chociaż drogi jego i cyrkowców przecięły się już parę razy w ostatnich tygodniach, tak nie miał jeszcze okazji poznać zarządcy tej chaotycznej zbieraniny. Z imienia kojarzył go chyba tylko przez to, że Fiery o nim wspomniała, kiedy Erik zahaczył o obozowisko cyrkowców w ramach przyjacielskiej inspekcji. Nawet jeśli Alexander zjawił się na scenie w trakcie Lammas, to jego obecność została zdecydowanie przyćmiona w pamięci Longbottoma przez występ Edge'a. To było... Coś.
— A więc to ty jesteś tym słynnym Aleksandrem od cyrku Bellów! — stwierdził z lekkim uśmiechem na ustach. Zdziwiło go nieco, że znajdował się on w gronie znajomych jego siostry, ale kim był, żeby oceniać ją czy jej nowych znajomych? Bądź co bądź, cyrk gościł już w Londynie od dłuższego czasu, a Longbottom spędzała w stolicy dużo czasu przez swoje obowiązki służbowe. — Fiery bardzo cię chwaliła. A panna Layla i panna Elaine... Cóż, mają głowę na karku. Parę tygodni temu Brygada dostała wezwanie do was. W sprawie zakłócania ciszy nocnej, jeśli dobrze kojarzę. Były bardzo pomocne w... zażegnaniu tego małego kryzysu.
Chociaż korciło go, aby zapalić, tak zamiast wsadzić papierosa między zębami i pozwolić sobie na chwilę przerwy Erik wsunął papierosa za ucho, zerkając lekko skonfundowany na alkohole umieszczone za barem. A mogłem się tu nie pchać. Trzeba było iść do wody, pomyślał z niezadowoleniem, rozglądając się za Teddym. Tego jednak chyba wciągnęła imprezę, toteż nie za bardzo mógł liczyć na wsparcie z jego strony... Eh, typowe. Erik skinął przelotnie głową na widok Patricka i wrócił do przeglądania butelek i naczyń.
— Wiesz co, Bagshot? Sam się prosisz. — Westchnął ciężko na znak zgody. — Zrobię ci tę karykaturę. Ale potem nie chcę słyszeć pretensji, jak faktycznie zwrócisz zawartość żołądka. I nie przyjmę poleconego listu z rachunkiem z pogotowia w Szpitalu św. Munga. Czas wziąć za siebie odpowiedzialność, mój drogi.
… A potem Erik wziął się do roboty. Należało wziąć pod uwagę, że on kompletnie nie znał się na przygotowywaniu tego typu drinków. Przywykł do tego, że polegał na ekspertyzie i sugestiach osób trzecich - swoich towarzyszy lub pracowników barów, lub restauracji. Ostatni raz na własną rękę próbował przygotować coś dla innych chyba pod koniec szkoły. A wówczas Isaac i Thomas byli świadkami tej katastrofy. Barek nie różni się za wiele od kuchni, pomyślał trzeźwo, będąc aż nader świadomym swojego antytalentu do gotowania.
Zaczął od napitku dla szefa cyrku, wychodząc z założenia, że ten nie skusi się na żadną abominację i będzie preferował coś prostego. I coś prostego koniec końców dostał: irlandzką whiskey zmieszaną z mugolską colą oraz plasterkiem limonki i cytryny. A Isaac... Isaac dostał to, czego chciał: irlandzką whiskey zmieszaną z szotem wódki i kilkoma kroplami syropu migdałowego. A przynajmniej czymś, co według etykiety miało być syropem migdałowym. Erik przesunął oba naczynia w stronę ich testerów.
— Et voilà — mruknął z paskudnym francuskim akcentem.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞