04.08.2024, 02:19 ✶
Prawdę mówiąc, gdy zgasło światło, a gdzieś rozległ się huk, Basilius był wręcz przekonany, że zaraz zobaczy Brennę w kałuży krwi, albo okaże się nagle, że nie ma Brenny, bo ktoś ją porwał, korzystając z okazji, że po ciemku nie mogła się do nikogo uśmiechnąć. Tak się jednak nie stało, a zamiast tego, gdy pomieszczenie ponownie zostało oświetlone, okazało się, że zły los zaatakował tamtego jednego uzdrowiciela.
Basilius posłał jedynie koledze z pracy przepraszające spojrzenie, bo chyba jednak miał za co przepraszać, i po prostu uznał, że najlepiej będzie ruszyć z Brenną do gabinetu.
– Jest... Hm, nerwowo – powiedział, idąc po schodach jeszcze wolniej, niż zwykle, by kontrolować co się działo z jego Klątwą. Rzeczywiście atmosfera w ostatnim czasie była mniej przyjemna i coraz częściej pojawiali się pacjenci po różnych pojedynkach, czy też zwyczajnych bójkach napędzanych sytuacją w kraju Nerwy chyba udzielały się każdemu. Zmarszczył brwi. Paraskewidekatriafobia, tak to słowo też pojawiło się podczas jego badań. – Nie cierpię na... to znaczy, nie mam problemów z piątkiem trzynastego, mam problem z tym, że któreś z nas ciągle sobie coś w te dni robi. To nie jest bezpieczne. – Nie martwił się tą datą, bo był przesądny. Martwił się, bo ostatnio w ten dzień dostał dziwnym proszkiem w twarz, a dzisiaj Brennę podobno chciał zabić cały świat. I czy skoro teraz Longbottom uświadomiła im obojgu, że różne kultury, miały różne pechowe daty to te daty i nich zaczęły teraz obowiązywać? Na tę myśl pobladł nieco bardziej niż zwykle. Nie. Na pewno tak nie będzie. – Ale nie, nic na ten temat nie znala...
Pod ścianę.
Uznał, że tak na wszelki wypadek ją posłucha. Nie zdążył nawet jakoś zareagować, ale na szczęście Brennie nie trzeba było w tym pomagać. Pielęgniarka krzyknęła przestraszona i od razu zaczęła ją przepraszać, a Basilius od razu przypadł, to znaczy bezpiecznie podszedł nie chcąc jeszcze bardziej aktywować jej pecha, do Brenny.
– Nic ci nie jest? – spytał, przyglądając się jej uważnie, a potem westchnął i szybko chwycił swoją różdżkę i spróbował wyczarować wokół czarownicy połę ochronnę, tak by chociaż spróbowali dojść bezpiecznie do gabinetu. – Jak to obróci się przeciwko tobie to proszę unikaj.
Rozproszenie (III)
Basilius posłał jedynie koledze z pracy przepraszające spojrzenie, bo chyba jednak miał za co przepraszać, i po prostu uznał, że najlepiej będzie ruszyć z Brenną do gabinetu.
– Jest... Hm, nerwowo – powiedział, idąc po schodach jeszcze wolniej, niż zwykle, by kontrolować co się działo z jego Klątwą. Rzeczywiście atmosfera w ostatnim czasie była mniej przyjemna i coraz częściej pojawiali się pacjenci po różnych pojedynkach, czy też zwyczajnych bójkach napędzanych sytuacją w kraju Nerwy chyba udzielały się każdemu. Zmarszczył brwi. Paraskewidekatriafobia, tak to słowo też pojawiło się podczas jego badań. – Nie cierpię na... to znaczy, nie mam problemów z piątkiem trzynastego, mam problem z tym, że któreś z nas ciągle sobie coś w te dni robi. To nie jest bezpieczne. – Nie martwił się tą datą, bo był przesądny. Martwił się, bo ostatnio w ten dzień dostał dziwnym proszkiem w twarz, a dzisiaj Brennę podobno chciał zabić cały świat. I czy skoro teraz Longbottom uświadomiła im obojgu, że różne kultury, miały różne pechowe daty to te daty i nich zaczęły teraz obowiązywać? Na tę myśl pobladł nieco bardziej niż zwykle. Nie. Na pewno tak nie będzie. – Ale nie, nic na ten temat nie znala...
Pod ścianę.
Uznał, że tak na wszelki wypadek ją posłucha. Nie zdążył nawet jakoś zareagować, ale na szczęście Brennie nie trzeba było w tym pomagać. Pielęgniarka krzyknęła przestraszona i od razu zaczęła ją przepraszać, a Basilius od razu przypadł, to znaczy bezpiecznie podszedł nie chcąc jeszcze bardziej aktywować jej pecha, do Brenny.
– Nic ci nie jest? – spytał, przyglądając się jej uważnie, a potem westchnął i szybko chwycił swoją różdżkę i spróbował wyczarować wokół czarownicy połę ochronnę, tak by chociaż spróbowali dojść bezpiecznie do gabinetu. – Jak to obróci się przeciwko tobie to proszę unikaj.
Rozproszenie (III)
Rzut Z 1d100 - 19
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 47
Sukces!
Sukces!