04.08.2024, 03:36 ✶
Jak tak eraz patrzył na Atreusa próbującego bardzo niepordalnie, odpakować tamego lizaka, Basilius doszedł do wniosku, że powinien był go w tym wyręczyć, ale uznał, że kuzyn przynajmniej miał czym zająć myśli, kiedy on będzie opatrywał mu rękę.
– A ty byś szybko był znany jako ten, przy którym Minister Magii dostał w głowę. Pewnie szybko dostałbyś jakieś podziękowania od Mulciberów, a może i jakieś oferty matrymonialne – mruknął, przyglądając się jego ręce. No dobrze, wstępna diagnoza była taka, że był to przypadek wredny, ale nie szalenie groźny. Kilka zaklęć, odpowiedni eliksir oraz odpoczynek i kuzyn szybko powinien być jak nowy.
Nie odpowiedział od razu na jego słowa, zbyt zajęty rzucaniem zaklęć rozpraszajacego na lewe ramię, aż wreszcie, gdy skóra nieco zmieniła stan skupienia z galaretowatego na normalny, przeniósł wzrok na Bulstrode.
– Tak, też nie rozumiem czemu ktoś na stanowisku Ministra Magii, wiedząc że jest w sytuacji w jakiej jest, co i rusz robiłby coś, co miałoby czynić z niego wariata. Pewnie dlatego, że większość tych oskarżeń jest wymyślona – powiedział w końcu, a potem zmarszczył brwi. Włosy Atreusa nagle dostały takiego dziwnego fioletowawego połysku i już miał się martwić, czy uraz jakoś się nie rozprzestrzeniał, kiedy przypomniał sobie, że pani Poppy, recepcjonistka, od której dostał te lizaki, wspominała coś, że ich najmłodsi pacjenci uwielbiają je właśnie ze względu na specjalne efekty. A więc o to chodziło. No cóż, powinno zniknąć za dziesięć minut, może Bulstrode nawet nie zauważy. – Obstawiam, że jeśli już to może jakieś dziesięć procent z tych wszystkich plotek jest prawdziwe, a pewnie i tak są rozdmuchane.
Basilius był po prostu sceptyczny. Sceptyczny do wszystkich polityków i sceptyczny do tych wszystkich plotek, bo coś było ich za dużo, zwłaszcza po aferze, którą wywołała nominacja Leacha. Czy chciał jednak jakkolwiek się w to angażować poza tego typu rozmowami. Absolutnie nie, ale nie zamierzał też dać się frustrować wymyślonym historiom.
– A ty byś szybko był znany jako ten, przy którym Minister Magii dostał w głowę. Pewnie szybko dostałbyś jakieś podziękowania od Mulciberów, a może i jakieś oferty matrymonialne – mruknął, przyglądając się jego ręce. No dobrze, wstępna diagnoza była taka, że był to przypadek wredny, ale nie szalenie groźny. Kilka zaklęć, odpowiedni eliksir oraz odpoczynek i kuzyn szybko powinien być jak nowy.
Nie odpowiedział od razu na jego słowa, zbyt zajęty rzucaniem zaklęć rozpraszajacego na lewe ramię, aż wreszcie, gdy skóra nieco zmieniła stan skupienia z galaretowatego na normalny, przeniósł wzrok na Bulstrode.
– Tak, też nie rozumiem czemu ktoś na stanowisku Ministra Magii, wiedząc że jest w sytuacji w jakiej jest, co i rusz robiłby coś, co miałoby czynić z niego wariata. Pewnie dlatego, że większość tych oskarżeń jest wymyślona – powiedział w końcu, a potem zmarszczył brwi. Włosy Atreusa nagle dostały takiego dziwnego fioletowawego połysku i już miał się martwić, czy uraz jakoś się nie rozprzestrzeniał, kiedy przypomniał sobie, że pani Poppy, recepcjonistka, od której dostał te lizaki, wspominała coś, że ich najmłodsi pacjenci uwielbiają je właśnie ze względu na specjalne efekty. A więc o to chodziło. No cóż, powinno zniknąć za dziesięć minut, może Bulstrode nawet nie zauważy. – Obstawiam, że jeśli już to może jakieś dziesięć procent z tych wszystkich plotek jest prawdziwe, a pewnie i tak są rozdmuchane.
Basilius był po prostu sceptyczny. Sceptyczny do wszystkich polityków i sceptyczny do tych wszystkich plotek, bo coś było ich za dużo, zwłaszcza po aferze, którą wywołała nominacja Leacha. Czy chciał jednak jakkolwiek się w to angażować poza tego typu rozmowami. Absolutnie nie, ale nie zamierzał też dać się frustrować wymyślonym historiom.