04.08.2024, 08:52 ✶
Thomas porywa mnie z baru, a potem topi, więc topię jego
Atreusowi rzuciła jedynie rozbawione spojrzenie, odnośnie tej zagadki, a gdy zamawiał drinka, skupiła wzrok na Yaxleyównie i Thomasie. W pobliżu baru - jak to zwykle na imprezach - orbitowało kilka osób i dlatego Brenna nie zauważyła szykującej się katastrofy, znaczy się tego, że gdy Tedy wcisnął się na miejsce i podał Bulstrodowi losowy trunek, to Erik zaczął przygotowywać własne wynalazki.
- Przyszłaś widziałam z Thomasem? Znaczy się... wiesz, z Hardwickiem. Nie wiedziałam, że...
Brenna nie zdążyła jednak dokończyć, co nie wiedziała, że, ponieważ Figg do niej podszedł i postanowił dokonać niecnego porwania. Po prawdzie pewnie mogłaby przyłożyć mu równie mocno, co Geraldine, ale Thomas dobrze wybrał ofiarę: Brenna nie zamierzała bić swoich gości, chyba od początku spodziewała się po tej grupie, że kogoś ktoś do tej wody wepchnie, a i nie była z cukru, więc się nie rozpuści. Lepiej ostatecznie ją niż bojącą się wody Quintessę, czy równie bojącego się wody Basiliusa.
- Wypiłeś drinka skłaniającego do zabawy, czy to tak sam z siebie? - westchnęła tylko cierpiętniczo, kiedy wynosił ją pomiędzy kocami. Takich, które same w sobie nakazywały ci: ej, idź wrzuć kogoś do wody - w zestawieniu nie było, ale jeden już mógł zachęcać do drobnych figli, i łatwo było się domyśleć, co większość uzna za idealnego figla na plaży…
Tak oto wpadła do morza z pluskiem.
Woda była chłodna, jak to w Anglii, chociaż po ciepłym dniu nie na tyle mocno, by to był wielki problem. Zalała na moment głowę Brenny, przemoczyła ubranie, a sama Brenna tak w ramach odwdzięczenia się złapała Figga za rękę i z całej siły pociągnęła, żeby on też padł na kolana i choć trochę się zmoczył. Strącając mu pewnie przy okazji z głowy tę czapkę, i tak już niepotrzebną, skoro słońce zaszło.
A potem podniosła się i odruchowo sprawdziła, czy nie zgubiła różdżki, po czym kompletnie przemoczona, z włosami lepiącymi się do szyi i policzków, i koszulką do ciała, wyszła z powrotem na brzeg.
– I jak, teraz impreza lepsza? – spytała, z odrobiną rozbawienia.
Atreusowi rzuciła jedynie rozbawione spojrzenie, odnośnie tej zagadki, a gdy zamawiał drinka, skupiła wzrok na Yaxleyównie i Thomasie. W pobliżu baru - jak to zwykle na imprezach - orbitowało kilka osób i dlatego Brenna nie zauważyła szykującej się katastrofy, znaczy się tego, że gdy Tedy wcisnął się na miejsce i podał Bulstrodowi losowy trunek, to Erik zaczął przygotowywać własne wynalazki.
- Przyszłaś widziałam z Thomasem? Znaczy się... wiesz, z Hardwickiem. Nie wiedziałam, że...
Brenna nie zdążyła jednak dokończyć, co nie wiedziała, że, ponieważ Figg do niej podszedł i postanowił dokonać niecnego porwania. Po prawdzie pewnie mogłaby przyłożyć mu równie mocno, co Geraldine, ale Thomas dobrze wybrał ofiarę: Brenna nie zamierzała bić swoich gości, chyba od początku spodziewała się po tej grupie, że kogoś ktoś do tej wody wepchnie, a i nie była z cukru, więc się nie rozpuści. Lepiej ostatecznie ją niż bojącą się wody Quintessę, czy równie bojącego się wody Basiliusa.
- Wypiłeś drinka skłaniającego do zabawy, czy to tak sam z siebie? - westchnęła tylko cierpiętniczo, kiedy wynosił ją pomiędzy kocami. Takich, które same w sobie nakazywały ci: ej, idź wrzuć kogoś do wody - w zestawieniu nie było, ale jeden już mógł zachęcać do drobnych figli, i łatwo było się domyśleć, co większość uzna za idealnego figla na plaży…
Tak oto wpadła do morza z pluskiem.
Woda była chłodna, jak to w Anglii, chociaż po ciepłym dniu nie na tyle mocno, by to był wielki problem. Zalała na moment głowę Brenny, przemoczyła ubranie, a sama Brenna tak w ramach odwdzięczenia się złapała Figga za rękę i z całej siły pociągnęła, żeby on też padł na kolana i choć trochę się zmoczył. Strącając mu pewnie przy okazji z głowy tę czapkę, i tak już niepotrzebną, skoro słońce zaszło.
A potem podniosła się i odruchowo sprawdziła, czy nie zgubiła różdżki, po czym kompletnie przemoczona, z włosami lepiącymi się do szyi i policzków, i koszulką do ciała, wyszła z powrotem na brzeg.
– I jak, teraz impreza lepsza? – spytała, z odrobiną rozbawienia.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.