04.08.2024, 11:37 ✶
Topię się z Benną
W pierwszej chwili faktycznie rozważał, żeby teleportować się prosto do wody, jednak niewiedza o tym, jak chłodna jest woda skutecznie powstrzymała go przed takim przedwsięzięciem.
- Myślę, że taki mi się trafił, ale myślałem o tym już dawno - odpowiedział szczerząc się cały czas po drodze przez piasek i faktycznie miał rację woda nie była najcieplejsza, ale również nie była mroźna.
Zaśmiał się czując uścisk na ręce i nie stawiał większego oporu, zaraz też znalazł się na kolanach w wodzie i tylko głowę miał względnie suchą. Poczuł jednak jak wiatr powiewa mu włosy, co znaczyło tylko jedno.
- Moja czapka! - rzucił się za swoim nakryciem głowy, które zdążyło już odpłynąć od niego na dwa metry - no i teraz już nie był suchy w ogóle. Wynurzył się z wody już z czapką i ruszył w ślad za Brenną na brzeg z wciąż szerokim uśmiechem na ustach.
- Nie powiedziałbym, że lepsza, powiedziałbym kompletna - odpowiedział wesoło i przetarł dłonią twarz, aby pozbyć się wody ściekającej mu z włosów. - To co, wrzucamy jeszcze kogoś do wody? - zapytał rozbawiony, ale ochotą na tego rodzaju figle już mu jakoś przeszła. Chłodna woda skutecznie wypłukała mu takie pomysły z głowy. Popatrzył po sobie i Brennie, oboje przemoczeni do suchej nitki z włosami lepiącymi się do skóry.
- Dobra, ale żebyś się nie przeziębiła, chodź wysuszymy się i weźmiemy coś na rozgrzanie - powiedział wyciągając różdżkę, żeby rzucić zaklęcia osuszające zarówno na pannę Longbottom jak i potem siebie.
W pierwszej chwili faktycznie rozważał, żeby teleportować się prosto do wody, jednak niewiedza o tym, jak chłodna jest woda skutecznie powstrzymała go przed takim przedwsięzięciem.
- Myślę, że taki mi się trafił, ale myślałem o tym już dawno - odpowiedział szczerząc się cały czas po drodze przez piasek i faktycznie miał rację woda nie była najcieplejsza, ale również nie była mroźna.
Zaśmiał się czując uścisk na ręce i nie stawiał większego oporu, zaraz też znalazł się na kolanach w wodzie i tylko głowę miał względnie suchą. Poczuł jednak jak wiatr powiewa mu włosy, co znaczyło tylko jedno.
- Moja czapka! - rzucił się za swoim nakryciem głowy, które zdążyło już odpłynąć od niego na dwa metry - no i teraz już nie był suchy w ogóle. Wynurzył się z wody już z czapką i ruszył w ślad za Brenną na brzeg z wciąż szerokim uśmiechem na ustach.
- Nie powiedziałbym, że lepsza, powiedziałbym kompletna - odpowiedział wesoło i przetarł dłonią twarz, aby pozbyć się wody ściekającej mu z włosów. - To co, wrzucamy jeszcze kogoś do wody? - zapytał rozbawiony, ale ochotą na tego rodzaju figle już mu jakoś przeszła. Chłodna woda skutecznie wypłukała mu takie pomysły z głowy. Popatrzył po sobie i Brennie, oboje przemoczeni do suchej nitki z włosami lepiącymi się do skóry.
- Dobra, ale żebyś się nie przeziębiła, chodź wysuszymy się i weźmiemy coś na rozgrzanie - powiedział wyciągając różdżkę, żeby rzucić zaklęcia osuszające zarówno na pannę Longbottom jak i potem siebie.