04.08.2024, 16:25 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.08.2024, 16:26 przez Isaac Bagshot.)
Męska toaleta z Alexandrem
Zrobiło się zbyt tłoczno - ktoś się zakrztusił, ktoś potrzebował pomocy a kto inny coś tam coś tam.
Kiedy więc skończył mu się papieros i dopił do końca drinka, postanowił przewietrzyć się na balkonie. Był tam jednak taki ścisk, że ostatecznie skierował swoje kroki do toalety. Męskiej.
Wszedł do środka i podszedł do umywalki. Umył dłonie i nonszalanckim ruchem zaczął poprawiać sobie włosy. Nucił coś cicho pod nosem.
-You can't hurry love, no, you just have to wait...- Mruczał mugolski przebój, który ostatnio podsłyszał w radiu, kiedy był u sąsiada Reymonda.
Kiedy skończył przeglądać się w lustrze i doszedł do wniosku, że to co w nim widzi bardzo mu się podoba, podszedł do pisuaru z wiadomym zamiarem.
-Love don't come easy, it's a game of given and take, o pan Mulciber. Dzień dobry po raz drugi. No co za spotkanie, mmm?- Uśmiechnął się i odwrócił głowę w lewą stronę, żeby spojrzeć na twarz Alexandra. Na twarz, nie na siura. Chociaż na tego też by chętnie poparzył, był bardzo ciekawski. Kto go znał ten wiedział.
-Jak już tak sobie tutaj stoimy, to pomyślałem sobie, że zagadam.- Uśmiechnął się pogodnie.-Jest jedna rzecz nad którą zawsze się zastanawiałem, a jakoś tak głupio mi było zapytać moich kolegów, którzy okazało się, mają taki sam dar jak pan. Przy stoliku wspomniano, że jest pan jasnowidzem. A ja zawsze chciałem wiedzieć, czy da się wywróżyć coś komuś z bąbelków moczu. Albo po prostu z moczu? Jak z herbaty, chociaż tam to bardziej fusy...- Zmarszczył lekko brwi i zagestykulował wolną dłonią.-A więc zostańmy przy bąbelkach.- Mówił zupełnie poważnie, wpatrując się w Mulcibera błyszczącymi, ciekawskimi oczami.
Zrobiło się zbyt tłoczno - ktoś się zakrztusił, ktoś potrzebował pomocy a kto inny coś tam coś tam.
Kiedy więc skończył mu się papieros i dopił do końca drinka, postanowił przewietrzyć się na balkonie. Był tam jednak taki ścisk, że ostatecznie skierował swoje kroki do toalety. Męskiej.
Wszedł do środka i podszedł do umywalki. Umył dłonie i nonszalanckim ruchem zaczął poprawiać sobie włosy. Nucił coś cicho pod nosem.
-You can't hurry love, no, you just have to wait...- Mruczał mugolski przebój, który ostatnio podsłyszał w radiu, kiedy był u sąsiada Reymonda.
Kiedy skończył przeglądać się w lustrze i doszedł do wniosku, że to co w nim widzi bardzo mu się podoba, podszedł do pisuaru z wiadomym zamiarem.
-Love don't come easy, it's a game of given and take, o pan Mulciber. Dzień dobry po raz drugi. No co za spotkanie, mmm?- Uśmiechnął się i odwrócił głowę w lewą stronę, żeby spojrzeć na twarz Alexandra. Na twarz, nie na siura. Chociaż na tego też by chętnie poparzył, był bardzo ciekawski. Kto go znał ten wiedział.
-Jak już tak sobie tutaj stoimy, to pomyślałem sobie, że zagadam.- Uśmiechnął się pogodnie.-Jest jedna rzecz nad którą zawsze się zastanawiałem, a jakoś tak głupio mi było zapytać moich kolegów, którzy okazało się, mają taki sam dar jak pan. Przy stoliku wspomniano, że jest pan jasnowidzem. A ja zawsze chciałem wiedzieć, czy da się wywróżyć coś komuś z bąbelków moczu. Albo po prostu z moczu? Jak z herbaty, chociaż tam to bardziej fusy...- Zmarszczył lekko brwi i zagestykulował wolną dłonią.-A więc zostańmy przy bąbelkach.- Mówił zupełnie poważnie, wpatrując się w Mulcibera błyszczącymi, ciekawskimi oczami.