04.08.2024, 19:49 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.08.2024, 13:14 przez Thomas Hardwick.)
Tańczę z Millie po czym idę do baru machając Ger
Świat na wiele rzeczy nie był jeszcze gotowy. Szczególnie ich, gdzie podziały były tak wyraźne mimo tego, że wielu czarodziejów myślała o tym, jak bardzo są postępowi. A jednak, nawet związki, z pozoru nieszkodliwe potrafiły wzbudzać tak wiele emocji. Dwie będące ze sobą kobiety, czarodziejka czystej krwi z mugolakiem, wystarczyło tylko tyle by zaczęły krążyć plotki i by pojawiły się represje, które przecież nie miały sensu.
Nie myślał jednak o tym.
Widział, że Millie zachowuje się jakby była trochę wytrącona z równowagi, nie chciał jednak tego komentować, jedynie podał drinka, którego widać potrzebowała. Bardziej niż może myśleli.
Zdziwił się trochę, gdy nagle zaczęła się przed nim rozmywać, zaraz potem jednak zachichotał, nie czując chęć, by to odpowiednio skomentować. Zamyślił się na chwilę.
- There must be some kind of way outta here
Said the joker to the thief
There's too much confusion
I can't get no relief
Nie wiedział czy trafił, ale gdy poczuł ręce wkradające się w jego własne, nie mógł znów się nie uśmiechnąć.
Pewnie wyglądał głupio, tańcząc z kimś, kogo nie mógł nikt dostrzec i pewnie ze dwa razy nadepnął jej na stopę, choć nie był do końca pewien, wcale mu to nie przeszkadzało. No, może poza tym, że nie wiedział jej miny gdy próbował odpowiedzieć na jej pytanie, jednocześnie nadal pozostając pod wpływem drinka. Wymagało to wytężenia kilku szarych komórek więcej niż zwykle, ale w końcu wpadł na pomysł.
Całkowicie na czuja, nie wiedząc jej w końcu, obrócił ją w tańcu tak, by odwróciła się w stronę Gerry, a plecami do niego. A wtedy z uśmiechem mógł już tylko zanucić wraz z kończąca się piosenką:
- Whoa, love me do
Yeah, love me do.
Mrugnął do Millie, zapewne z lekkim różem wykwitającym na policzkach, odwracając ją prawdopodobnie do siebie, choć powoli musiał przyznać, że ta cała niewidzialność potrafiła być niezwykle konfundująca.
Szczególnie, że chyba znów nadepnął jej na stopę. Roześmiał się, mając nadzieję, że ze względu na okoliczności będzie mu wybaczone.
A gdy w piosenka się zmieniła, i to na jedną z tych, które należały do tych, które naprawdę lubił, pokazał palcem na bar, gdzie jak widział czekała już jego wybranka. I więcej śmiesznych lub całkowicie normalnych drinków, jeśli Millie miała ochotę.
Pozwolił jej zdecydować po czym ruszył w stronę zgromadzenia przy wodopoju, machając do Gerry.
Świat na wiele rzeczy nie był jeszcze gotowy. Szczególnie ich, gdzie podziały były tak wyraźne mimo tego, że wielu czarodziejów myślała o tym, jak bardzo są postępowi. A jednak, nawet związki, z pozoru nieszkodliwe potrafiły wzbudzać tak wiele emocji. Dwie będące ze sobą kobiety, czarodziejka czystej krwi z mugolakiem, wystarczyło tylko tyle by zaczęły krążyć plotki i by pojawiły się represje, które przecież nie miały sensu.
Nie myślał jednak o tym.
Widział, że Millie zachowuje się jakby była trochę wytrącona z równowagi, nie chciał jednak tego komentować, jedynie podał drinka, którego widać potrzebowała. Bardziej niż może myśleli.
Zdziwił się trochę, gdy nagle zaczęła się przed nim rozmywać, zaraz potem jednak zachichotał, nie czując chęć, by to odpowiednio skomentować. Zamyślił się na chwilę.
- There must be some kind of way outta here
Said the joker to the thief
There's too much confusion
I can't get no relief
Nie wiedział czy trafił, ale gdy poczuł ręce wkradające się w jego własne, nie mógł znów się nie uśmiechnąć.
Pewnie wyglądał głupio, tańcząc z kimś, kogo nie mógł nikt dostrzec i pewnie ze dwa razy nadepnął jej na stopę, choć nie był do końca pewien, wcale mu to nie przeszkadzało. No, może poza tym, że nie wiedział jej miny gdy próbował odpowiedzieć na jej pytanie, jednocześnie nadal pozostając pod wpływem drinka. Wymagało to wytężenia kilku szarych komórek więcej niż zwykle, ale w końcu wpadł na pomysł.
Całkowicie na czuja, nie wiedząc jej w końcu, obrócił ją w tańcu tak, by odwróciła się w stronę Gerry, a plecami do niego. A wtedy z uśmiechem mógł już tylko zanucić wraz z kończąca się piosenką:
- Whoa, love me do
Yeah, love me do.
Mrugnął do Millie, zapewne z lekkim różem wykwitającym na policzkach, odwracając ją prawdopodobnie do siebie, choć powoli musiał przyznać, że ta cała niewidzialność potrafiła być niezwykle konfundująca.
Szczególnie, że chyba znów nadepnął jej na stopę. Roześmiał się, mając nadzieję, że ze względu na okoliczności będzie mu wybaczone.
A gdy w piosenka się zmieniła, i to na jedną z tych, które należały do tych, które naprawdę lubił, pokazał palcem na bar, gdzie jak widział czekała już jego wybranka. I więcej śmiesznych lub całkowicie normalnych drinków, jeśli Millie miała ochotę.
Pozwolił jej zdecydować po czym ruszył w stronę zgromadzenia przy wodopoju, machając do Gerry.